Sepsis – Fear of Freedom
(20 sierpnia 2013, napisał: Paweł Denys)

Pierwszy materiał Sepsis trochę się naczekał na wydanie, ale oto w końcu jest i każdy zainteresowany może sobie sprawdzić, czy warto sobie tym zespołem i jego muzyką zawracać głowę. Osobiście nastawiłem się na progresywny death metal, bo też tak właśnie jeszcze niedawno zespół klasyfikował swoją muzykę. Po odpaleniu krążka okazało się nie mieć to nic wspólnego z rzeczywistością. Chwilkę czasu zajęło mi przestawienie się i spokojne wysłuchanie albumu od początku do końca. Sam zespół nie ukrywa, że tym albumem chcieli złożyć hołd Chuckowi Schuldinerowi. Inspiracje tym, co robił ten mistrz metalowej gitary są tu aż nadto wyraźne. Stąd może brało się określenie progresywny death metal? Zaznaczyć jednak od razu trzeba, że jeśli mowa o wyraźnych wpływach głównej siły sprawczej Death, to odnosi się to do ostatniego dzieła tego zespołu, jak również do Control Denied i tu jest niejako klucz do zrozumienia tej płyty. Progresywne rozpasanie to domena Sepsis. Kompozycje są naszpikowane pomysłami. Słychać, że muzycy tego zespołu posiadają niebanalną wyobraźnie muzyczną oraz nieliche umiejętności z czego skrzętnie korzystają. Dzięki temu album mocno trzyma w napięciu i nie pozwala się odkryć nawet po kilku przesłuchaniach, a to oczywiście w ostatecznym rozrachunku okazuje się po prostu bardzo dobre. Jeśli już grać metal progresywnie, to nie miałbym nic przeciwko, aby coraz więcej kapel podążało ścieżką wyznaczoną na „Fear of Freedom” przez Sepsis. Nie ma tu zbytniego przekombinowania i przerostu formy nad treścią, no ale skoro mowa o zespole z prawie dwudziestoletnim stażem, to chyba nie ma się co dziwić, że materiał jest dopracowany. Całość została zrealizowana w studio Hertz i to słychać. Cycka wszystko jak w szwajcarskim zegarku i na szczęście płyta nie nosi znamion taśmowości. Wiecie co mam na myśli. Tyle o zaletach krążka, bo jest tu też jedna wada, ale za to dość duża. Wokal pana Roberta Niemca. Choćbym się bardzo mocno starał, to nie mogę o nim napisać nic dobrego. Jego śpiew raz, że jest okrutnie słaby, to jeszcze pasuje do tej muzyki jak świni siodło. Źle to wygląda, a nawet bardzo źle. Gdyby zabrakło tu wokalu i zespół zagrał instrumentalnie, to miałbym przed sobą po prostu doskonały progresywny album, a tak jest to płyta „zaledwie” bardzo dobra. Taka też może być dla was, ale już przed włączeniem jej wyrzućcie z głowy myśli o progresywnym death metalu. Tak będzie zdecydowanie łatwiej. Całkiem miłe zaskoczenie. Okazuje się, że uprzedzenia czasami bywają zdecydowanie na wyrost.
Wyd. Legacy Records, 2013
Lista utworów:
1. Suspended Progress
2. Fear of Freedom
3. Towards Death
4. Eternal Wanderer
5. Existence in Possession
6. Personality Reflection
7. Unconscious Being
8. Identity
Ocena: 7+/10
































