Septic Flesh, Fleshgod Apocalypse, Carach Angren, Descending- Progresja, Warszawa

(26 maja 2013, napisał: Paweł Denys)


Data wydarzenia: 18.05.2013


Septic Flesh, Fleshgod Apocalypse, Carach Angren, Descending- Progresja, Warszawa

18 maja 2013 roku zapowiadał się bardzo emocjonująco. W końcu udało mi się wybrać na koncert Septic Flesh i miałem w związku z nim niemałe oczekiwania. Samo dotarcie do Warszawy, a później do klubu nie nastręczyło jakiś wielkich trudności, ale nieznośne czekanie, czy też rosnący poziom emocji dawał co jakiś czas o sobie znać. Pojawiłem się w klubie tuż przed 19, a więc planowanym początkiem koncertu. Całkiem spory tłumek ustawił się w kolejce do wejścia, co udowodniło, że nie tylko gwiazda wieczoru mogła liczyć na gorące przyjęcie. Faktycznie tak było, bo już przy pierwszym zespole, którym był Descending, pod sceną zawrzało, a i po muzykach było widać, że są zaskoczeni tak gorącym przyjęciem. Sam występ dla mnie po prostu był, bo jakiś większych emocji w związku z nim nie zanotowałem u siebie. Mieszanka kilku stylów raczej nowoczesnego grania i tyle w temacie. Także brzmienie mi doskwierało trochę. Jakoś wybitnie słabo słyszałem gitary, ale to mogła być wina miejsca, w którym stałem.

 

Drugim zespołem tego dnia był Carach Angren. Trzech wymalowanych kolesi łupało swój raczej siermiężny black metal i niewiele z tego wynikło. Postałem chwilkę, posłuchałem, popatrzyłem na teatralne zachowanie wokalisty i wyszedłem na fajkę. Występ zdecydowanie bez większej historii. Publika reagowała dość żywiołowo, ale dla mnie tego etapu koncertu mogłoby zwyczajnie nie być.

 

Fleshgod Apocalypse. Już przed klubem zauważyłem dość sporo t-shirtów z okładkami płyt zespołu, co sugerowało dość wyraźnie, że spora grupa osób przybyła do Progresji właśnie na ten ansambl. Sam byłem ciekawy, jak to będzie. Z płyt zespół mnie nie przekonuje i zawsze w związku z nimi odnosiłem pewne wrażenie. Jakie? O tym za chwilkę. Chwilkę zajęło muzykom zainstalowanie się na scenie, co zaczynało już delikatnie wkurwiać, bo i czekanie na SF miało się wydłużyć. Ci jegomoście z Włoch parają się czymś, co gdzie niegdzie nazywa się symfonicznym death metalem. Wymyślne stroje, z lekka umalowane facjaty, klawisze i utwory, które oprócz solidnych blastów zawierają fragmenty bardzo podniosłe. Stanąłem sobie z boku sceny i słuchałem, chcąc usłyszeć wyjątkowość zespołu. Nic takiego się jednak nie stało i po tym koncercie z pewnością fanem Fleshgod Apocalypse nie zostałem. Upewniłem się za to w przekonaniu, że jest to ekipa idealnie trafiająca w gust metalowej młodzieży. Jako, że już trochę starszy jestem, to się nie bardzo na ten cały teatrzyk dałem nabrać. Co zapamiętałem z występu? Skarpetki Pumy basisty i odlatujący talerz z zestawu perkusyjnego podczas ostatniego kawałka. Tyle i nic ponad to.

 

Włosi szybko uwinęli się ze sceny, a techniczni gorączkowo zaczęli przygotowywać show gwiazdy wieczoru. Seth i spółka nie kazali na siebie za długo czekać i całe szczęście. Zespół pojawił się w Progresji w ramach promocji „The Great Mass” i właśnie z tej doskonałej płyty mogliśmy usłyszeć sporo kawałków. Zaczęli „The Vampire From Nazareth” i już było po mnie. Świetne brzmienie, doskonały ruch sceniczny i atmosfera wszechogarniającego mroku i szaleństwa. Tego właśnie oczekiwałem i to dostałem w dawce wybitnie zadowalającej. Słychać i widać było, że zespół jest w doskonałej formie, a i publika zwyczajnie dała z siebie podczas występu wszystko. Seth dyrygował tłumem jak chciał. Urodzony przywódca z niego, nie ma co do tego dwóch zdań. Zespół niesamowicie dojebał takimi songami jak „The Great Mass”, „Pyramid God”, „The Unbeliever” i „Communion”. Była też słynna ściana śmierci podczas „Persepolis”. To co działo się na scenie i pod nią to istne mistrzostwo. Wcale się nie dziwiłem, że kilka razy Seth zapewnił, że „Poland Rules”. Szczera prawda i żadne tam populistyczne chwyty. Fani zgotowali im królewskie przyjęcie, a SF odpłaciło się koncertem, który na długo pozostanie w pamięci. Ten show wynagrodził mi oczekiwanie i nienajlepsze występy supportów. Oby do następnego razu!

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

Święto metalu w Chorzowie już w piątek! 15/03/2026 – Patriarkh “Hacele 2026” + Królówczana Smuga + Ephialtes + Doctor Visor Kraków | Klub Studio 08/04/2026 – Hexvessel + Aluk Todolo + BaarRa 07/04/2026 – Miserere Luminis; Kraków, Klub Gwarek Grindcore Assault 19-21.02 29/03/2026 – Polar 28/02/2026 – Thy Worshiper 18/04/2026 – Black Metal Assault II 28/03/2026 – DESASTER w Krakowie (Klub Zaścianek) Elderwind i Cân Bardd w Krakowie Splot Światów 2026 – trasa koncertowa Czarny Bez & UKĆ 14/03/2026 – Impaled Nazarene + Witchfuck Savatage, Nevermore i Armored Saint zagrają w Warszawie
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty