Retaliatory Measures – Withdrawal Syndromes
(11 marca 2013, napisał: Pudel)

Pozwolicie drodzy czytelnicy, że tym razem będę się streszczał. Fiński ansambl Retaliatory Measures na swoim debiutanckim albumie, wydanym przez nie byle kogo bo Massacre Records, przedstawia nam dziesięć kawałków grania z pogranicza thrash i death metalu. Składa się te dziesięć kompozycji na czterdzieści z hakiem minut sprawnego, dobrze zagranego i wyprodukowanego ale niestety zupełnie bezjajecznego hałasu. Może to ja słyszałem już o kilka płyt z takimi dźwiękami za dużo, no ale do cholery tutaj wszystko jest takie równiutkie, śliczne, pięknie poukładane, że rzygać się chce. Zauważyłem, ze panuje tendencja do stawiania wysokich not tego typu materiałom zrobionym przez młode kapele, ale miałbym wyrzuty sumienia doszukując się na siłę plusów w materiale, który nie wyróżnia się totalnie niczym spośród SETEK płyt z taką muzyką. Słyszałeś/słyszałaś cokolwiek Dew-Scented czy Hatesphere? To Retaliatory Measures możesz sobie spokojnie darować, chyba że tego typu dźwięki uwielbiasz. Owszem, całość niby ma kopa, gitary jadą do przodu, pojawiają się łamane motywy (szkoda, że znów takie same jak w każdej innej kapeli z tego nurtu`Ś), perkusista nieźle dowala, podwójna stopa (brzmiąca tak jak na milionie albumów wydawanych obecnie`Ś.) przez większość czasu daje o sobie znać, ale brakuje dobrych kompozycji lub chociaż zapadających w pamięć riffów. Wokalista też różnicy nie robi, gość porykuje sobie jednostajnie, momentami brzmiąc jak klon Petera z Vadera`Ś tu i ówdzie są jakieś klawisze w tle, z tych kilku interwencji parapetowych spodobała mi się jedna, gdzie mamy brzmienia a`la organy Hammonda. Z tej ogólnej przeciętności wybija się ostatni numer. Wybija się i na plus, i na minus. Na plus bo główny riff w tym numerze jest naprawdę dobry, natomiast pojawiające się w tym utworze czyste wokale w wykonaniu gościa specjalnego ` niejakiego Vesy Haltsonena ` są tak przykre i nieudane, że aż szkoda klawiatury na dalsze o tym utworze pisanie. Ta płyta nie jest jakaś beznadziejna, nie jest nawet kiepska, ale w zalewie podobnych grup Finom wielkiej kariery nie wróżę. No ale w sumie panowie grają razem dopiero cztery lata, więc mam nadzieję, że ten album to po prostu lekki falstart.
Lista utworłó
1. The Offering
2. Withraw
3. Decompose
4. Pharynx
5. Soap
6. Threshold
7. Revulse
8. Killing
9. Existence
10. Since Nothing
Ocena: +4/10
































