Decrepitaph – Forgotten Scriptures
(27 grudnia 2012, napisał: Paweł Denys)

Ja tego zespołu do tej pory nie znałem, ale mam też wrażenie, że ten twór specjalnie nie zabiega o to, aby być jakoś przesadnie znany. Opisywany tu krążek, to kompilacja, co niekoniecznie nastrajało mnie optymistycznie przed odsłuchem. Jakoś nigdy nie lubiłem, chyba już nie polubię, wszelkich kompilacji, the best of itp. Dla mnie mogłyby tylko istnieć pełne wydawnictwa studyjne, może ep-ki i raz na jakiś czas jakaś fajna koncertówka. Nie wnikam jednak dlaczego Decrepitaph zdecydował się na taki krok. Jeśli w ten sposób chcą przedstawić siebie w pigułce, to myślę że jest to zadanie jak najbardziej wykonalne. No w końcu nie każdy musi kojarzyć materiały z splitów, siedmiocalówek itp. Nawet nie zamierzam wnikać w jakich zespołach dotychczas udzielali się ludzie z Decrepitaph, bo raz że mnie to wcale nie interesuje, a dwa że są to tak "bardzo" znane nazwy, że przytoczenie ich tutaj i tak nic nikomu nie powie. No dobra, czas przejść to tego, co można na tym wydawnictwie usłyszeć. W pierwszej kolejności trzeba od razu napisać, że każdy kto nie jest fanem death metalu z krypty rodem nie ma tu czego słuchać. Decrepitaph to wybitnie podziemne brzmienia i taka też muzyka. Tylko maniacy zapleśniałego, obleśnego death metalu tu coś dla siebie znajdą. Sam czasami lubię sobie takiego grania posłuchać, ale Decrepitaph nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot, wszystko to poprawne, ale żeby jakoś chwytało za jajca i rzucało o podłogę to nie bardzo. Może jakiś fanatyk takich dźwięków stwierdzi, że jest wręcz odwrotnie? Może, ale ja nie zamierzam pisać, że jest zajebiście, gdy jest tylko poprawnie i nic ponad to. "Forgotten Scriptures" jako wizytówka zespołu z pewnością spełnia swoją rolę, chociaż śmiem twierdzić, że jeśli ktoś już miał poznać zespół to tego dokonał, a przypadkowych fanów nie wróżę duetowi z Kaliforni. W tym całym prymitywiźmie słychać za to jedną, ale bardzo ważną rzecz. Słychać autentyczne uwielbienie dla takich dźwięków i słychać, że to co gra ten zespół wypływa prosto z wnętrza muzyków. Ĺťe to jest muzyka, której granie naprawdę sprawia im wiele radochy. Może to się komuś udzieli? Na zakończenie dodam, że wydawnictwo zawiera jeden nowy kawałek ("Vengeance of the Abyss"), ale żeby był on jakoś specjalnie wyróżniający się na tle pozostałych, to nie bardzo. Jeśli ktoś z Was jest maniakiem takiego piwnicznego death metalu, to niech śmiało stawia sobie to wydawnictwo na półce.
Lista utworłó
1. Vengeance of the Abyss
2. Rot In The Grave
3. Paradise In Decomposition
4. Obsessed With Oblivion
5. Throne Of The Diabolical Ones
6. Forever Christ Forsaken
7. Resurrected… (intro)
8. Apocalyptic Pandemonium
9. The Undead Shrines
10. …Rotting (outro)
11. Horrid Visions Of Mutilation
12. Summoned For Sacrifice
13. Unholy Crucifixion
Ocena: 7/10
