My Dying Bride – A Map Of All Our Failures
(22 października 2012, napisał: Paweł Denys)

Od zawsze jestem fanem tego bandu i zawsze czekam na nowe płyty z obozu smutnych Brytyjczyków z wielką niecierpliwością. Co w tym wszystkim jest najlepsze, jeszcze żadną płytą My Dying Bride nie byłem jakoś ewidentnie rozczarowany. Przytrafiły im się albumy słabsze w bogatej dyskografii (odnoszę się tylko do regularnych albumów studyjnych), ale żaden album nie jest ewidentną słabizną. Nawet "34,788%…..Complete". Tymczasem w tym roku Aaron i spółka uraczyli nas nowiuteńką płytą, której na imię dali "A Map of All Our Failures". Wielkie nadzieje wiązałem z tym albumem, zwłaszcza że poprzednia płyta była wyraźnym sygnałem, że zespół wraca do bardzo wysokiej formy. Nie był to jednak album, który zadomowił by się w gronie najlepszych dokonań zespołu. Trafiło się tam kilka fragmentów słabych, ale jako całość album prezentował My Dying Bride z dobrej strony. Tymczasem najnowsze dzieło przebija poprzedniczkę w każdym calu. To jest takie MDB, jakie osobiście uwielbiam. Duch takich albumów, jak "The Light At The End of The World", czy przede wszystkim "Turn Loose The Swans" jest bardzo mocno wyczuwalny na tej płycie. A muszę przyznać, że wymienione płyty, to moje ulubione pozycje w dyskografii zespołu. Sami więc rozumiecie, że "A Map of All Our Failures" nie może otrzymać złej noty. Nie może również dlatego, że zawiera w sobie wprost rewelacyjne kompozycje. Otwierający całość " Kneel Till Doomsday" poraża melodyką, partiami gdy smutek zaciemnia wszystko dookoła i rozpierdala mnie ostrym, death metalowym motywem. Takiego MDB pragnę jak najczęściej! To jednak tylko przedsmak tego, co wydarzy się dalej. "The Poorest Waltz", to najprzystępniejszy utwór na płycie, ale zarazem jeden z najpiękniejszych. Nie będę tutaj jednak wymieniał po kolei każdego kawałka, bo jaki to ma sens? Angole ciągle serwują muzykę, której nie da się słuchać robiąc coś innego. Zresztą jestem pewny, że zawartość płyty wam na to nie pozwoli. To ciągle zespół, który jak nikt inny potrafi oczarować dźwiękami, wprowadzić w swój świat i zmusić do marszu w żałobnym orszaku. Wszystko to przerywane jest co jakiś czas potężnymi uderzeniami, które dodają muzyce niesamowitej wściekłości i namacalnego wręcz klimatu grozy. Nikt nie potrafi tego robić, tak jak My Dying Bride. Ten zespół ciągle zaskakuje swoją muzyką, pomimo iż nie odkrywają tu niczego nowego. Ilu to potrafi? Nigdy nie zeszli poniżej wysokiego poziomu, a na "A Map of All Our Failures" potwierdzają, że ich czas jeszcze na pewno nie minął. O nie, oni jeszcze nie raz porażą nas swoją muzyką. Tymczasem zapodaje sobie po raz kolejny najnowsze dzieło i nie ma mnie dla nikogo. Album rewelacyjny i nie ma siły, żeby było inaczej! Niesamowicie mocny powrót My Dying Bride. Z czystym sumieniem polecam.
Lista utworłó
1.Kneel till Doomsday
2.The Poorest Waltz
3.A Tapestry Scorned
4.Like A Perpetual Funeral
5.A Map of all our Failures
6.Hail Odysseus
7.Within The Presence of Absence
8.Abandoned As Christ
Ocena: 10/10
































