The Sixpounder – Going To Hell? Permission Granted
(5 października 2012, napisał: Silentium Tenere)

Pamiętam to jak dziś. Swojego czasu gitarzysta zespołu, z którym pracuję ciągle opowiadał o pewnej kapeli, że muza zajebista, występy świetne, z kopem itd. Męczył mnie dobre kilka tygodni o wybranie się na ich gig. Kręcąc nosem, pod pretekstem WOęPu w Bielsku-Białej zgodziłam się wpakować w auto i pojechać. Wszyscy w kółko opowiadali: The Sixpounder to, The Sixpounder tamto, a bo gitarzysta, a bo wokal itd. Myślę sobie, no ja pierdole niech już grają. No i stało się!!! Na dzień dobry dostałam w twarz energią, charyzmą, ciężkością i melodią zarazem. Coś niezwykłego. Po chwili i nóżka zaczęła mi przytupywać, a głowa kiwać. Przyznam szczerze`Ś urwało mi dupę. Jeszcze tego samego dnia wsadziłam nos w wujka Google, co by doszukać się ciekawostek. W krótkim czasie przyszedł i czas na płytę.
Mimo, że broniłam się przed tą muzą rękami i nogami, teraz pierwsza po to sięgam. Do samej płyty nie ma się kompletnie do czego przyczepić. Brzmienie, spójność wałków, zgranie muzyków, wszystko na najwyższym poziomie. Teraz mi trochę głupio, że tak sceptycznie podeszłam do tej załogi, ale śmiało mogę przyznać`Ś przynamniej mnie coś zaskoczyło i ruszyło moje jakże deathmetalowe oblicze!
Chłopaki rozwijają się w tempie błyskawicznym, korzystając z każdej możliwej okazji przyczyniającej się do rozkwitu kapeli. Wiele zespołów śmiało może brać przykład z takiego podejścia. Ich występy są przygotowane w najmniejszym detalu. Radość z grania przerzucają na publikę, która zawsze rewelacyjnie się bawi. (Tak, koncert w Bielsku nie był moim jedynym). Kilka pierwszych razy przesłuchania płyty przyniosło i ze sobą utworowych faworytów. Były to przede wszystkim `Mimic` ` bliski mojemu sercu `rozpierdol`, ale trzymający się ładu i składu. `Last True Cowboy Manifesto` ` kompozycja z tak pozytywnym akcentem, który potwierdza, iż można zrobić coś na poważnie, ale i z humorem na pograniczu wykwintnego smaku. Mój naj, naj, największy faworyt to`Ś `Moment of Triumph` ` mogłabym go słuchać godzinami, nabyć nieśmiertelnej mocy i uratować świat. Nigdy nie byłam zwolenniczką motywów śpiewanych w ostrzejszej muzie, ale ta pozycja zmieniła to na dobre. Największą zaletą ich twórczości jest`Ś ich własny styl. Nawet, gdy odgrzewają kotleta w postaci coverów, brzmią one po prostu `sixpounderowo`. Mój dzisiejszy stan last.fm wskazuje na ponad 400 odsłuchanych wałków The Sixpounder, co daje nam jakieś 30krotne odsłuchanie samej płyty (nie licząc wcześniej kanału yt). Mogłabym tak pisać i pisać o tej płycie, ale dam Wam szanse na doszukanie się w niej swoich smaków. Mistrzowska uczta dla przygłuchawych od nadmiaru death metalu uszu. Polecam rękami, nogami i przede wszystkim sercem (tym razem nie flakami)!
Lista utworłó
1. Going To Hell`Ś
2. Plastic Bag
3. An Ode to Murder by John Doe
4. Crimson Skies
5. Last True Cowboy Manifesto
6. Creation: 1
7. Mimic
8. For Those Who Betrayed
9. A Heart Beat
10. The Moment of Triumph
11. Stephanie
12. `ŚPermission Granted
13. Bonus Track: Bloodline
Ocena: 10/10
































