Castle – Blacklands
(19 września 2012, napisał: Prezes)

Nie zdążyłem jeszcze dobrze nacieszyć się debiutanckim albumem Castle a tu już mamy kolejny krążek. Amerykanie z niesamowitą wokalistką za mikrofonem nie zwykli chyba się nudzić, bo w dwa lata wydali dwa duże krążki, obydwa wypełnione bardzo solidnym graniem. W porównaniu do debiutu to pod względem muzycznym niewiele się zmieniło. Nadal jest to bardzo chwytliwy czarny rock`n`roll. Sporo doomowych zwolnień, nieco heavy metalowej melodii i trochę stonerowych klimatów. Jak to mówią w środowisku trenerskim `nie ma co zmieniać zwycięskiej drużyny`. Dlatego właśnie Castle nadal kroczy tą samą mroczną ścieżką, wyznaczoną ponad trzy dekady temu przez klasyków takich jak Black Sabbath. ęwietne gitarowe riffy, dobre, wpadające w ucho solówki i ten niesamowity mroczny klimat. Do tego oczywiście czarujący głos wokalistki, wspomaganej tym razem dość często przez wokal męski (trochę nijaki, ale co zrobić). `Blackland` to kolejna mocna płyta z logiem Castle, chociaż debiut chyba zrobił na mnie nieco większe wrażenie, pewnie dlatego, że był pierwszy haha`Ś
Lista utworłó
1. Ever Hunter
2. Corpse Candles
3. Storm Below the Mountain
4. Blacklands
5. Curses of the Priests
6. Venus Pentagram
7. Alcatraz
8. Dying Breed
Ocena: -8/10






























