Mortician – Mortician
(18 kwietnia 2012, napisał: Pudel)

Nazwa `Mortician` w świecie metalowym jeszcze do niedawna kojarzyła się z ultra brutalnymi death metalowcami z USA. Tymczasem okazuje się, że w Austrii w latach osiemdziesiątych istniała heavy metalowa grupa o tej samej nazwie, która w 2009 roku, po niemal dwudziestu latach przerwy powróciła na scenę. Omawiana płyta to w zasadzie pierwszy pełnowymiarowy album tej formacji. Mimo że od 1984 roku, w którym zespół powstał, troszkę czasu minęło to nie ma tutaj mowy o jakichś muzycznych zaskoczeniach. `Mortician` to w 100% czysty jak ruski spirytus heavy metal. Słuchając tej płyty przypomniałem sobie termin użyty onegdaj w `Tylko Rocku` przy recenzji jednej z późnych płyt Black Sabbath ` `Muzyka metalowa dla dorosłych`. Dlaczego? Ano dlatego, że album, na temat którego się właśnie produkuję jest zupełnie pozbawiany niepotrzebnego efekciarstwa, studyjnej superprodukcji ` nie ma tutaj po trzydzieści ścieżek gitar na kanał i innych tego typu wynalazków, jest za to sporo konkretnego grania na bardzo wysokim poziomie, które jednak wymaga kilku podejść. Utwory są przeważnie utrzymane w średnio ` szybkich tempach, riffy mogą czasem kojarzyć się z hard rockową klasyką (chociażby początek `Mortician` zajeżdżający nieco AC/DC z drugiej połowy lat osiemdziesiątych), jednak całość jest dosyć ` jak na heavy metal ` ciężka, ja znajduję w tej muzie jakieś podobieństwo do amerykańskiego power metalu w rodzaju Halloween czy Jag Panzer, tu i ówdzie pobrzmiewają też echa niemieckich grup, takich jak Accept czy Faithful Breath. Mimo tego ciężaru kawałki mają w sobie spory ładunek dobrze rozumianej przebojowości ` refreny `Change your behaviours` czy nieco epickiego `Worship metal` szybko wchodzą do głowy i nie chcą tak szybko z niej wyleźć. Ogólnie płyta jest bardzo dobra i przede wszystkim ` równa. Jeśli już miałbym się do czegoś przyczepić to byłby to po pierwsze zamykający album utwór `Speed Addict`, gdzie chyba zabrakło jakiegoś pomysłu na refren oraz wokalista grupy ` Daniel Khan. Gość nie śpiewa źle, może się kojarzyć z Chrisem Boltendahlem z Grave Digger, natomiast nie przekonują mnie jego wejścia w wyższe rejestry, gdzie brzmi nienaturalnie, jak karykatura Tima Bakera z Cirith Ungol. Nie żeby to jakoś wybitnie drażniło, ale jednak potrzeba czasu, żeby do tych `górek` przywyknąć. Płytę uzupełniają trzy starsze utwory (pochodzące z demówek zespołu z lat osiemdziesiątych) zarejestrowane na żywo na festiwalu Keep it true w 2010 roku i jest to świetny dodatek do nagrań studyjnych: jakość dźwięku jest bardzo dobra, a same kawałki utrzymane są w zbliżonym klimacie do nowych dokonań. Podsumowując: `debiutancki` krążek Mortician to kawał świetnego grania, dla fanów tradycyjnych odmian metalu ` pozycja obowiązkowa, a inni też z pewnością coś ciekawego tutaj znajdą.
Lista utworłó
1. Change your Behaviour
2. Prepare for Death
3. Reflection of your Soul
4. Mortician
5. Worship Metal
6. Dead Beauty
7. No Light
8. Speed Addict
9. Street Warrior (live)
10. No War (live)
11. Sacrifice of Sin (live)
Ocena: 8/10































