Iblis – Menthell
(3 kwietnia 2012, napisał: Paweł Denys)
Doprawdy jestem w kropce. To co znajduje się na debiutanckim albumie zespołu Iblis to istny konglomerat metalu o czarnym zabarwieniu, awangardy i cholera wie czego jeszcze. "Menthell" to na polskiej mapie muzyki metalowej zjawisko świeże i bardzo pożądane. Zespołów odważnych, eksperymentujących mamy jak na lekarstwo, a kapel które potrafią stosować odważne rozwiązania w swojej muzyce, tak aby to miało ręce i nogi to już praktycznie wcale. Sam Iblis może i nie zmieni tego stanu rzeczy, ale na pewno stanowi dowód, że nawet w naszym grajdole można tworzyć rzeczy wręcz nowatorskie, ciekawe, po prostu niezwykłe. To co znajduje się na tym albumie to na pewno jest rzecz niezwykła. Jakoś nie widzę innego zespołu, który mógłby stanąć obok Iblis. Samo to świadczy już o tym, że mamy tu do czynienia ze zjawiskiem. Wszystko to jednak byłoby niczym, gdyby muzyka nie trzymała się kupy. Iblis ubrał swoje pomysły w niezwykle zwarte aranże, które powodują, że całość trzyma się niezwykle mocno, że nic tu się nie rozłazi i pomimo, iż materiał zawiera masę szalonych pomysłów to siedzi i gryzie to wręcz idealnie. Wielka to sztuka i na pewno należą się Iblis za pomysłowość i wykonanie tych pomysłów wielkie brawa. Punktem wyjścia na pierwszy rzut ucha wydaje się być dla zespołu black metal, ale zaznaczam tylko punktem wyjścia, gdyż to co dzieje się na tym albumie niejednego black metalowego prawdziwka przyprawi o palpitacje, aż gotów będzie pobiec do najbliższego sklepu po zapałki i bańkę benzyny. Zespół nie waha się ani chwili przed wycieczkami w rejony, które zaskoczą absolutnie każdego, ale wciągną również i spowodują to, że "Menthell" stanie się towarzyszką na bardzo długie chwile. Odkrywania jest tu tyle, że można by tym obdzielić kilka innych kapel, które zechciałyby nagrywać rzeczy nwatorskie. Takie podejście do metalowej muzyki, tej z ekstremalnych rejonów, może i na świecie nie jest niczym nowym, bo i powszechnie znane są nazwy, które robią takie rzeczy od lat, ale w Polsce to ciągle świeża sprawa i tym bardziej podziwiam odwagę Iblis. Elementami, które sprawią Wam najwięcej problemów, czy to z przyswojeniem czy też z rozgryzieniem, są na tym albumie wokale jak i pochody gitary basowej. Podczas gdy gitary i perkusja grają rzeczy wydawałoby się zwyczajne, chociaż za taką zwyczajność sporo kapel dałoby się pokroić, to wokal i bas robią rzeczy wręcz wariackie. Wokalista w żaden sposób się nie ogranicza i jeśli liczycie na klasyczne black metalowe wokalizy to przygotujcie sobie przed odsłuchem respirator. Bas także, już od pierwszego kawałka, gra pochody, które z muzyką black metalową, czy też ogólnie metalową mają niewiele wspólnego. Zaskakujące jest jednak to, że to wszystko pasuje i chodzi jak w zegarku. Z każdym kolejnym przesłuchaniem ten album wciąga coraz mocniej w swój świat. Zdecydowanie jest to jeden z najciekawszych debiutów na polskiej scenie w ostatnich latach. Jest to również jeden z najważniejszych debiutów w polskim metalu w ogóle. Zdecydowanie polecam ten album każdemu. Warto.
Lista utworłó
1. White Claudia
2. 12 Sycamores
3. Menthell
4. Poison In Your Food
5. Don`t Eat My Legs
6. Origin
7. Bill Skins Fifht
8. Colour of Schizophrenia
Ocena: 9/10