Forgotten Souls – Sirius 12

(15 stycznia 2012, napisał: Paweł Denys)


Forgotten Souls – Sirius 12

Patrząc na problemy ze znalezieniem wydawcy, gdy słyszę nazwę Forgotten Souls nachodzi mnie jedna myśl mianowicie, że najgorzej jest być prorokiem we własnym kraju. Forgotten Souls gra muzykę złożoną, którą wypełniają przeróżne wpływy. Może tu należy upatrywać źródła niechęci krajowych wydawców do zainwestowania w ten materiał? No bo jak to sprzedać, gdy tak bardzo trudno jest określić co też ten zespół gra? Nie będę jednak rozważał czy, aby na pewno tak jest, czy też może problem leży gdzieś w innym miejscu. Niemniej wydaje mi się, że gdyby Forgotten Souls działał na Zachodzie miałby zdecydowanie łatwiej. Jakoś w naszym zaściankowym grajdole dźwięki trudne, ambitne i bardzo złożone zawsze miały pod górkę. Kiedy słucham sobie po raz kolejny tego co zespół przygotował na "Sirius 12" ogarnia mnie przekonanie, że muzyka krakowian mimo naprawdę sporej złożoności jest muzyką naprawdę atrakcyjną, która ma szansę trafić w przeróżne gusta i zadowolić wielu co do tego nie mam wątpliwości. Czy tak się stanie? Mam nadzieję, że ten materiał nie przejdzie bez echa. Bezwzględnie jest wart tego żeby go pokazywać. Pierwsze co zwraca od razu uwagę to zdecydowanie lepsze brzmienie całości w porównaniu z wydaną w 2008 roku "Nine Syndromes". Tamten album cechowała pewna chaotyczność brzmieniowa. "Sirius12" jest albumem w tym względzie dopracowanym w najdrobniejszym szczególe. Słychać wszystko idealnie, materiał kopie niemiłosiernie, a poza tym wszystkie smaczki klawiszowe i nie tylko są idealnie wkomponowane w całość. Jakoś brzmienia na "Sirius 12" jest naprawdę wysoka i pozwala poczuć moc muzyki a także usłyszeć wszystko. Brzmienie jakoby nie było znakomite i tak nie przysłoniłoby marnej jakości utworów. Na szczęście żadne ukrywanie czegokolwiek nie jest na tej płycie potrzebne. Utwory powalają! Słychać ogrom pracy jaki zespół włożył w komponowanie i nagrywanie tego materiału. Każdy kawałek jest dopracowany w najdrobniejszym szczególe. Bardzo trudno jest jakoś muzykę zespołu zaklasyfikować. Zwyczajnie dzieje się tu bardzo wiele, a sam zespół czerpie z wielu gatunków i z tego tworzy swoje utwory, które nawet po wielokrotnym przesłuchaniu potrafią ciągle coś ciekawego pokazać. Zespół w utworach wypełniających "Sirius 12" zawarł szerokie spektrum inspiracji niekoniecznie pochodzenia tylko metalowego. Spokojnie odnajdziemy w utworach wpływy zaczerpnięte z muzyki progresywnej ( co było słyszalne doskonale też na poprzedniej płycie), znajdziemy elementy black metalowe i kilka innych odmian metalu. Klimat płyty przywoła największych metalowych wyjadaczy w klimatycznym graniu. Jakich to odkryjecie sami kiedy już zapoznacie się z tym albumem. Sporo tu wpływów zespołów współczesnych metalowych. Wiele fragmentów przywołuje takie nazwy jak Korn czy też Slipknot, ale od razu spieszę z uspokojeniem gdyż rapowania tu nie ma. Chodzi mi raczej o ten bardzo charakterystyczny groove. Muszę też z zadowoleniem dodać, że te zagrywki doskonale się sprawdzają w muzyce Forgotten Souls i podnoszą znakomicie atrakcyjność płyty. Do tego wszystkiego wiele tu elementów klawiszowych, mnóstwo jakiś odgłosów i innych wstawek, które nie psują obrazu całości na szczęście, ale idealnie obraz płyty wypełniają. Osobną linijkę trzeba poświęcić dwóm elementom, które na "Sirius 12" są najbardziej wyraziste i sprawiają zdecydowanie największe wrażenie. Pierwszym elementem jest Olaf Różański. Powrót tego pana do zespołu to wg. mnie mega pozytywna rzecz. Wokale Olafa są potężnie zróżnicowane. Raz poleci znakomitym black metalowym skrzekiem, innym razem powali nas operowymi wręcz zaśpiewami, które nie waham się tego napisać są po prostu genialne. Olaf swoimi wokalami wystrzelił muzykę zespołu na nową orbitę. Drugi element to gitary. Ogrom pomysłów, kapitalnych zagrywek, cięć, dołów i wiele innych rzeczy, które składają się na jedną z najlepszych robót w tym temacie jakie dane mi było słyszeć ever. Za same gitary należą się muzykom wielkie brawa. "Sirius 12" to bardzo trudna płyta w odbiorze, wymagająca czasu i skupienia, ale warto do jasnej cholery! Jeśli tylko macie otwarte głowy to nawet nie zastanawiajcie się przez sekundę tylko zdobądźcie ten album i zachwyćcie się nim tak jak ja. Zdecydowanie polecam. Zaskoczy Was poziom tej płyty. Rewelacyjna rzecz.
Lista utworłó
1. Intro
2. The Flight
3. Nowhere Here
4. Signals
5. Can’t Resist
6. The Black Tzar
7. Na Horyzoncie
8. Sirius 12
9. The Sum of All Suns
10. Nobody
11. Willow Green
12. Hope
13. Outro
Ocena: +9/10

divider

polecamy

BORGNE – Y Nekkrofukk – Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation PLANET HELL – 2019 MISSION TWO CELL – ANCIENT INCANTATIONS OF XARBOS
divider

imprezy

The Last Words of Death: Czort / Funeral Mass / Trwoga / Ortsul / Mol’Ekh Łysa Góra & Madrugada World Music w VooDoo Club Koncertowy After po Powitaniu Lata w Twin Peaks Harley-Davidson Velesar – trasa koncertowa „Bratnia Krew” Runika i Morhana na Letniej Scenie VooDo Loneliness Tour / LaNina Knock Out Productions prezentuje koncert Amon Amarth w Warszawie! Ancient Rites na dwóch koncertach w Polsce Ancient i Acherontas na dwóch koncertach w Polsce Piąta edycja wrocławskiego festiwalu została odwołana! Mystic Festival 2020
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Musick Magazine nr 30 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty