Black Pocket Lice – Paradise In Blood
(5 grudnia 2010, napisał: Prezes)

Nareszcie! Czegoś takiego było mi trzeba. Lubię sobie od czasu do czasu posłuchać jakichś fajnych melodii inteligentnie połączonych z brutalną metalową sieką. Niestety większość młodych kapel , które próbują łączyć melodyjne granie z death albo thrash metalem jest dla mnie, mówiąc delikatnie, niestrawna. Jakoś nie przemawiają do mnie te chóralne refreny, łagodne przyśpiewki i cukierkowate melodie. Ja potrzebuję czegoś, co byłoby dobre zarówno do nucenia przy goleniu (hehe), ale także do ostrego machania banią. Moje rozterki idealnie wydaje się rozumieć Robert z Psycho Records, który właśnie wydał (na kasecie – yeah!) debiutancki materiał demo zespołu Black Pocket Lice. Gdy po raz pierwszy usłyszałem „Paradise In Blood” nie mogłem uwierzyć, że ktoś jeszcze tak gra. Ostra, bezpośrednia death/thrashowa jazda podparta świetnymi melodiami. Niby tylko tyle, ale dla mnie aż tyle! Przeważnie jest tak, że melodyjne, bardziej chwytliwe momenty mają za zadanie uspokoić, zmiękczyć nieco materiał, ale nie w przypadku Black Pocket Lice. Tutaj wyborne, chwytliwe motywy i niesamowite solówki są doskonałym uzupełnieniem wściekłych i agresywnych riffów. Gdy słucham „Paradise In Blood” do głowy przychodzi mi tylko jedna nazwa – nieodżałowany At The Gates. Ta sama gitarowa jazda, podobne podejście do melodii, a nawet całkiem zbliżony screamowo-growlowany wokal. Słucham tego materiału już jakieś trzy miesiące i nasłuchać się nie umiem… Wszystkim, którzy z mojego chaotycznego tekstu wyłapali o co mi chodzi i myślą podobnie jak ja, radzę się pospieszyć bo ta kaseta wyszła w nakładzie 150 egzemplarzy…
Lista utworóó
1. Paradise in Blood
2. Destiny of Shit
3. Strong Enough
Ocena: 8/10

































