Parricide – Kingdom Of Downfall
(4 grudnia 2004, napisał: FATMAN)
Najnowszy album Parricide, aż wstyd się przyznać, ale nabyłem przez pomyłkę. Pomyliłem ten doświadczony już zespół z Pyorrhoea, która to w swych szeregach ma n.in. Cypriana (Hate), Daray’a (Neolithic, Vesania) czy redaktora Masterful Magazine.
Cóż CD zwrócić już nie mogłem, ale z perspektywy czasu wcale tego nie żałuję. Parricide na pewno zaliczyć można już do weteranów Polskiej sceny grind/death metalowej. Ba, kiedy słucham "Kingdom Of Downfall" cały czas ciśnie mi się na usta powiedzenie: "stare, ale jare". Album na pewno posiada kilka mocnych punktów. Kompozycje są świetne. Można powiedzieć o nich również, że są bardzo urozmaicone i nie ma się wrażenia, że jest to 32 minuty jak najszybszego napieprzania w co się da, nie ważne czy jest to bas, gitara lub perkusja. Spektrum różnego rodzaju pomysłów w stylu chwilowej gry samych bębnów, itd. jest tu wykorzystany w bardzo dużym stopniu. Jednak co dziwne utwory dalej tworzą pewną całość i nie są skleconymi ze sobą na chybił trafił riffami i podkładami sekcji. Wszystkie smaczki materiału pozwala wyłapać bardzo dobra produkcja. Jak na Hertz Studio przystało bardzo czytelna i czysta. Tym razem jednak zespołowi mimo tej czystości soundu udało się zachować pewną jego organiczność. Tak powinna brzmieć grindowa płyta.
Sam się dziwię, że tym poważnym już panom dalej chce się maltretować instrumenty w równie bezczelny sposób, ale póki robią to na takim poziomie to należy tylko chylić czoła.
Lista utworóó
1. Against Doctrines Of Systems
2. Terror The Foundation Of Religion
3. Dethronement
4. … But Sick-Video
5. Thoughtlessness
6. Survival Of The Fittest
7. Sleepwalker
8. Daddy’s Death
9. Trainning
10. Kingdom Of Downfall
11. He
12. Masquerade
13. Resurrection To Come
14. Behind The Scenes
Ocena: 8/10