Dianthus – Dianthus
(7 lipca 2009, napisał: Prezes)

Do tego demka podchodziłem w specyficzny sposób. Już wcześniej słyszałem bowiem ten zespół na koncertach i wiedziałem doskonale, że ich muzyka niszczy. Pojawił się więc lekki starch: czy Dianthus na płycie zabrzmi równie potężnie i masakrująco? Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Ich pierwsze demo to kawał soczystego, agresywnego death metalu, podanego w klasycznej formie. Nie znajdziemy tu zatem nieustających blastów i hiper szybkich solówek. Są za to ostre, czasami lekko thrashujące riffy, osadzone najczęściej w średnich i średnio-szybkich tempach. Specyficzny groove i chwytliwe, chwilami nawet przebojowe motywy sprawiają, że człowiek praktycznie zmuszony jest do puszczenia w ruch swojego karku i włosów (lub jak w moim przypadku, łysiny:)). Niby utwory te nie są jakoś specjalnie skomplikowane, ani tym bardziej przesadnie odkrywcze, a mimo to mają w sobie to „coś”. Dodatkowym atutem jest tutaj jeszcze potężny, niski jak poziom polskiej kultury politycznej, growl wokalisty, Soulbleeda. Jedyne co trochę przeszkadza mi na tym materiale to produkcja. Niby wszystko jest czytelne i dobrze słyszalne, ja jednak nie potrafię poradzić sobie z bardzo specyficznym, lekko skrzeczącym brzmieniem gitar. No cóż, tak czy inaczej debiutancki materiał pochodzącego z Mysłowic Dianthusa to kawał solidnego death metalu, który na żywo czyni jeszcze większe spustoszenia. Ja już czekam na ich kolejne koncerty i nowe wydawnictwa…
Lista utworóó
1. Intro
2. Devoured his soul
3. Odin is calling us
4. You can’t live in dread
5. Uncontrolled hatered
6. Eternal war
7. Inflicting suffering on you
8. Victims of my aggression
Ocena: +7/10
































