PROCH – ODMIENIEC
(10 lutego 2026, napisał: Robert Serpent)

Życie po raz kolejny płata figle, ale czym byłaby nasza egzystencja bez różnych niespodzianek i zrządzeń losu? Drugi album projektu Proch troszeczkę czasu przeleżał u mnie na półce, ale w końcu nadszedł ten moment, aby zapoznać się z „Odmieńcem”.
Nazwa Proch jest mi znana, ale nie słyszałem debiutanckiego albumu „Trupi synod” (również wydanego nakładem Eastside). Nie mam zatem porównania, ale zaraz po zakończeniu pisania recenzji „wbijam” do sklepu internetowego Eastside i naprawiam błąd. Albumy te dzieli siedem lat, ale „Odmieniec” na tyle mnie opętał, że jest mi wstyd i zżera mnie ciekawość jak grupa prezentowała się kilka lat wcześniej.
Proch tworzą muzycy znani z innych hord (na szybko rzucę takie nazwy jak: Besatt, Dimidium Mei, Zgroza, czy Velesar) i fakt ten doskonale słychać w muzyce zawartej na „Odmieńcu”. W skład albumu wchodzi osiem kompozycji, podzielonych na akty, ściśle ze sobą powiązane, ale o tym nieco później. Muzyka, którą para się Proch to dojrzały i przemyślany black metal. Pisząc „przemyślany” mam na myśli fakt, że nie jest to klepanie bez sensu, ładu i składu, byle szybciej i do przodu. Muzyka zawarta na drugim albumie hordy jest pełna (złych) emocji i odniesień do innych gatunków metalu, z tym, że zdecydowany prym wiedzie tutaj czarny metal. Jest melodyjnie, czasem nieco klimatycznie, ale jest przede wszystkim bardzo (!) mrocznie i diabelsko. Ma to uzasadnienie w historii jaka jest przedstawiona w tekstach. Tutaj od razu zaznaczę i podkreślę, że są one bardzo istotnym czynnikiem albumu. Opowiadają pewną historię i przez cały czas trwania płyty opowieść ta jest kontynuowana i przedstawiona z pozycji narratora, czy też obserwatora. Zabieg znakomity i podkreślający jeszcze bardziej „wielkość” tego materiału. Ogromny plus za znakomite teksty w ojczystym języku, pełne uczucia, doskonale wkomponowane w muzykę i wykrzyczane w bardzo zrozumiały sposób, ale nie pozbawiony jadu i diabła. Historia, którą przedstawia Proch jest warta prześledzenia i jest konsekwencją zdarzeń przedstawionych na początku albumu. Niech to będzie potraktowane jako zachęta do zapoznania się z zawartością „Odmieńca”, także tą liryczną. W tym wypadku muzyka i teksty tworzą potężny kolektyw i współpracują ze sobą nierozerwalnie i perfekcyjnie. Czuć w tym wszystkim złowrogi klimat i niemal wyczuwa się obecność „czegoś” tuż obok.
Muzycznie jest dosyć zróżnicowanie. „Odmieniec” zaczyna się bardzo spokojnie, melodyjnie, niemal marszowo. Jest to jednak tylko przedsmak i wprowadzenie do tego co na słuchacza czeka dalej. W kolejnych utworach Proch w zależności od sytuacji jaką przedstawia w kolejnych aktach, przechodzi do frontalnego ataku lub nieco wycisza się i buduje atmosferę, tutaj trzeba zaznaczyć, że struktura riffów nie zawsze jest stricte black metalowa, ale to jest zaleta tego albumu i pokazuje, że mamy do czynienia z ukształtowanymi i wiele potrafiącymi muzykami. Trzeba również nadmienić o bardzo umiejętnym wykorzystaniu instrumentów klawiszowych, które pojawiają się rzadko, ale są istotnym budulcem nastroju. Osobna kwestia to brzmienie, potężne, zbilansowane, jednym słowem, idealne. „Odmieniec” został nagrany w studio „Młyn” i całość brzmi iście wybornie.
Wielokrotnie sam złapałem się na rytmicznym poruszaniu głową, czy też nóżka zaczynała drgać w rytm muzyki. „Odmieniec” łączy cechy jakie są „szablonowe” dla black metalu, z jakąś taką łatwością asymilacji ich z bardziej przystępnym graniem, wpadającym w ucho i zostającym ze słuchaczem na dłużej. Jest to duża umiejętność i szczerze powiedziawszy jestem mocno zaskoczony, że ten album na chwilę obecną nie jest bardziej doceniony, a niektórzy wychwalają przereklamowane gnioty, w które wpakowano kupę kasy i wręcz wpycha się je drzwiami i oknami do domów gawiedzi. Inna sprawa, że to się często udaje.
Bardzo żałuję, że praktycznie niemal po pół roku czasu od ukazania się „Odmieńca” nasze drogi się skrzyżowały, bo śmiało i z pełną stanowczością mogę rzec, że to jeden z najlepszych albumów black metalowych minionego roku. I nie mam na myśli tylko rodzimej sceny.
Wyd. Eastside, 2025
Lista utworów:
1. ACT VIII
2. ACT I
3. ACT II
4. ACT III
5. ACT IV
6. ACT V
7. ACT VI
8. ACT VII
Ocena: +9/10
































