Ilon Lapset – Mykkä Pimeys
(8 lutego 2026, napisał: Prezes)

Jeśli ktoś liczy tu na okrągłe melodie, refreny do podśpiewywania czy riffy, które zostają w głowie po pierwszym odsłuchu, to od razu może sobie darować. „Mykkä Pimeys” to bezduszny sludge-doom, oparty na ociężałych, powolnych riffach, które toczą się niczym walec i miażdżą wszystko po drodze. Czasem gdzieś pomiędzy nimi przemknie jakiś żywszy motyw, ale są to raczej wyjątki niż reguła. Tempa są ultra wolne, a mimo to całość potrafi przytłoczyć i ścisnąć za gardło – to granie duszne, gęste i konsekwentnie pozbawione ulgi.
Jednocześnie nie jest to do końca bezmyślne pół godziny gitarowego „pierdzenia”, choć chwilami łatwo odnieść takie wrażenie. Brzmienie jest dokładnie takie, jakiego można się spodziewać: brudne, zbasowane, chropowate, bez prób wygładzania czegokolwiek. Na tym tle bardzo mocno wybija się wokal – wściekły, zdesperowany, momentami brzmiący jak wrzask schizofrenika drącego się na cały świat. To głos, który nie tyle prowadzi utwory, co pogłębia ich klaustrofobiczny charakter. Pojawiają się też sporadyczne wstawki w postaci monologów czy fragmentów brzmiących jak wyjęte z filmów, ale jest tego na tyle mało, że nie zamienia się to w tani trik – raczej w dodatkowy element budujący nastrój.
A nastrój jest tu jeden: pustka, beznadzieja, deprecha i obłęd. „Mykkä Pimeys” nie próbuje nikogo uwodzić ani udawać czegoś więcej, niż jest w rzeczywistości. To płyta monotonna, ciężka i męcząca – i dokładnie o to w niej chodzi. Nie każdy będzie chciał do niej wracać, ale ci, którzy szukają w sludge-doomie przytłaczającej atmosfery zamiast riffowych fajerwerków, dostaną dokładnie to, po co przyszli.
Wyd. Visceral Circuitry Records / Rämekuukkeli Records, 2025
Lista utworów:
1. Hukkaan
2. Sotaa
3. Rangaistus
4. Juon yksin
5. Ei vastausta
6. Pimeyden sydän
Ocena: +6/10
































