Dissidence – Seven Crosses Impaled
(20 stycznia 2026, napisał: Prezes)

Debiutancki pełniak Dissidence to materiał, który od pierwszych minut jasno komunikuje swoje intencje. Krótkie intro (takie, które właściwie znika z pamięci zaraz po starcie), siedem autorskich numerów i na koniec cover Grave – bez zbędnych ozdobników, bez próby uatrakcyjnania formy. To mroczny, totalnie anty-przebojowy death metal, nastawiony na przytłoczenie słuchacza, a nie na budowanie jakichkolwiek punktów zaczepienia.
Muzycznie dominuje klasyczny, amerykański death metal – dziki, surowy, ale nie prostacki ani przesadnie archaiczny. Nie ma tu melodii, refrenów czy momentów wytchnienia. Są za to bezduszne, gardłowe growle, poprzetykane krzykami, oraz pogmatwane, dysharmoniczne solówki, które raczej dezorientują niż prowadzą utwory. Od czasu do czasu pojawiają się blackowe tremola, jeszcze bardziej potęgujące chłód i niepokój całości.
To granie potrafi zmęczyć i przytłoczyć – ale wygląda na to, że dokładnie o to chodziło. „Seven Crosses Impaled” jest materiałem konsekwentnym, solidnie zagranym i dobrze osadzonym w gatunku, choć raczej niczym nie zaskakuje. Drobny problem mam tutaj też z brzmieniem… niby jest całkiem niezłe, jednak generalnie wydaje mi się zbyt płaskie, a całość jest dość cicho nagrana. Na plus wybija się jednak metalicznie brzmiący bas, który dodaje nieco masy.
To debiut dla tych, którzy cenią ciężar, bezkompromisowość i brak litości wobec słuchacza. Bez fajerwerków, bez ukłonów – szczery, przytłaczający death metal, który albo wejdzie w całości, albo wcale.
Wyd. Ancient Sounds of Madness Productions, 2025
Lista utworów:
1. Intro
2. Seven Crosses Empaled
3. Bastard of Christ
4. Bloody Dreams
5. King of Evil
6. Dissidence
7. Desecration
8. City of a Legend
9. Into the Grave (Grave cover)
Ocena: 7/10
































