PERSECUTOR – DYSTOPIAN CONQUEST
(21 listopada 2025, napisał: Robert Serpent)

Mam taką szczerą nadzieję, że młoda w dalszym ciągu stażem, rodzima Black Flame Rebellion będzie z każdym kolejnym wydawnictwem coraz bardziej kojarzona i rozpoznawalna. Z tego co obserwuję to BFR wyrabia sobie powoli renomę i reputację, a co bardzo istotne nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego poziomu wydawniczego.
Akurat tak się składa, że opisywany tutaj Persecutor nosi numerek katalogowy „2″, a przecież jakiś czas temu opisywałem materiał brazylijskiego Svlfvr, który ukazał się nieco później niż „Dystopian Conquest”. Sytuacja losowa, bez żadnego drugiego dna, to tak dla wyjaśnienia.
Przyznaję, że drugi album pabianickiego Persecutor troszkę czasu przeleżał u mnie na półce, czekając aż wezmę się za sprawdzenie zawartości tegoż. Zespół nie był wcześniej mi znany i „Dystopian Conquest” to moje pierwsze spotkanie z twórczością grupy. W tym miejscu należy zaznaczyć, że Persecutor nie jest żadnym nowym tworem na rodzimej scenie, a początki zespołu datują się na 2005 rok, więc nie trzeba być wielkim matematykiem, żeby stwierdzić, iż w tym roku Persecutor obchodzi dwudziestolecie istnienia.
Szczerze powiedziawszy zanim odpaliłem krążek spodziewałem się „łupania” w stylu starej szkoły i wcale się nie pomyliłem. Słuchacz dostaje osiem utworów utrzymanych w duchu końca lat 80-tych i początku 90-tych minionego wieku. Jeśli ktoś spodziewa się wygładzonego do granic możliwości thrash metalu ze sterylnym, nowoczesnym brzmieniem to niech wykona „w tył zwrot”, bo się grubo pomyli. Persecutor miesza w swoim kotle różne gatunki metalu i słychać, że panowie mają w czterech literach lata obecne i panujące modernistyczne, cyfrowe trendy lub ciagotki. Taka postawa na wstępie odstrzeliwuje pewien krąg słuchaczy, ale powinna zwrócić uwagę tych, dla których normalnością są siwe włosy lub ich brak od lat.
Nie będę specjalnie się rozwodził nad zawartością muzyczną, bo chyba można się domyślić co dostajemy na „Dystopian Conquest”. Piwnica, autentyczność, butelki po piwie, podarte jeansy, spalone żarówki zamiast oświetlenia „led” i szczerość przekazu. To gwarantuje Persecutor, a to czy się to komuś podoba, czy niekoniecznie, jest sprawą raczej mało istotną dla zespołu i wydawcy. „Dystopian Conquest” to hołd dla czasów minionych i przypomnienie, że metal powinien być naturalny, a nie plastikowy. Tutaj nic nie jest na pokaz, Persecutor jest brudny, chaotyczny, metalowy. Tutaj gra się metal, tak jak dawniej. Black Flame Rebellion wie co dobre i liczę na ciąg dalszy wyrywania z głębin podziemia takich perełek jak Persecutor, czy wspomniany wcześniej Svlfvr.
Wyd. Black Flame Rebellion, 2024
Lista utworów:
1. Eradicate the Tyranny
2. Freedom’s Souls
3. Paranoikon
4. Find You Anywhere
5. Fearocracy
6. Manifest (Of What Is to Come)
7. Vytzoph’s Ezkape
8. Pale Alastor
Ocena: 8/10
































