Death Heaven – Techno Decomposition World
(12 lipca 2007, napisał: Prezes)

„Techno Decomposition Word” to jak dotąd pierwsze i ostatnie wydawnictwo Death Heaven (jakaś taka śmieszna nazwa). Jak na debiut to długość tego dema (?) jest naprawdę imponująca – aż 55 minut. I zaznaczam od razu, że nie mamy do czynienia z żadnym smucącym doomowym aktem. Materiał trwa prawie godzinę i praktycznie przez cały ten czas Włosi nie pozwalają nam się nudzić. Podstawą stylu jest tutaj death metal, a dokładniej jego techniczna odmiana. Zaraz po industrialno-samplowo-orkiestralnym intrze w twarz wali słuchacza nawałnica intensywnych i dusznych riffów. Palce gonią po gryfie w tempach ogólnie uznanych za bardzo szybkie a perkusista już na początku pokazuje, że potrafi grać blasty. Mija kilkanaście sekund, tempo się zmienia i robi się trochę luźniej. I tak praktycznie przez cały czas trwania płyty. Włosi tasują tempami od średnich po bardzo szybkie, nie bojąc się technicznych wygibasów i skomplikowanych przejść. Każdy utwór okraszony jest jakimiś solówkami, najczęściej nieźle pokręconymi. Co ciekawe, na tym nie kończy się jeszcze ich repertuar. Od czasu do czasu uderzą z jakimś trashowym, albo nawet lekko blackowym riffem. Co jakiś czas także urozmaicają klimat różnego rodzaju samplami wplecionymi w utwory, albo akustycznymi gitarami. Jednym słowem jest bardzo różnorodnie, a to się chwali. Jedyne, co niezbyt mnie przekonuje na „Techno Decomposition Word”, to wokale. Niby stoją one na przyzwoitym poziomie (są nawet dwa rodzaje wokalu: growl i wysokie krzyki), ale na tle całej reszty wypadają nieco blado i przeciętnie. Przydałoby się nieco bardziej urozmaicić ten element i będzie już naprawdę cacy. Jak na debiut to jestem pod wrażeniem.
Lista utworóó
1. Intro – The Fusion Between A.I. And Humanity
2. Techno Decomposition World
3. Nuclear Death
4. The Cannibal of Milwakee
5. In The Name Of God
6. Shadows In Darkness
7. Sunday Of War
8. Faith In Nothing
Ocena: -8/10
































