Eiskeller – Eiskeller
(25 września 2025, napisał: Prezes)

Eiskeller to nazwa dość nowa na naszej scenie. Jeśli się nie mylę, to właśnie ten krążek jest ich pierwszym oficjalnym wydawnictwem – i trzeba przyznać, że jak na debiut, jest tu sporo dobrego grania. Choć od razu zaznaczę: to jeszcze nie jest zespół, który wie dokładnie, co i jak chce grać. I może to jest właśnie ich siłą… a może jeszcze chwilę będą musieli tej swojej drogi poszukać.
Ciężko jednoznacznie określić styl tego materiału. To trochę taka przejażdżka po różnych metalowych szufladkach: mamy tu nowoczesny groove, średnie tempa, śladowe ilości death metalu, trochę thrashu (momentami wręcz Sepultura!), a do tego dorzucone progresywne rozwiązania. Czasem wychodzi to bardzo fajnie – jak np. w utworze numer 3, gdzie lekko rock’n’rollowy groove miesza się z minimalistycznymi klawiszami dając naprawdę ciekawy efekt. Czasem jednak brzmi to jakby ktoś chciał zagrać wszystko naraz – jakby zespół jeszcze do końca nie zdecydował, w którą stronę iść.
Na plus wypada wokalistka – agresywne partie brzmią naprawdę solidnie, momentami kojarzą się ze stylistyką Arch Enemy, ale mają własny charakter. Czyste wokale też potrafią pozytywnie zaskoczyć – nie wpadają w gotyckie zawodzenie, a mają ciekawą barwę i dobrze siadają w spokojniejszych fragmentach. Choć nie jest to element dominujący na płycie, to zdecydowanie warto go docenić – wokale dobrze współpracują z resztą instrumentarium i dodają materiałowi różnorodności. Dobrze wypadają też średnio-wolne tempa – ciężar, groove, przestrzeń. Szybsze thrashowe momenty też robią robotę, ale to właśnie w tych cięższych fragmentach zespół brzmi najbardziej przekonująco. Brzmienie – jak na debiut – naprawdę zawodowe: dociążone, selektywne, z wokalem lekko wysuniętym do przodu i kilkoma produkcyjnymi smaczkami (efekty, sample) poupychanymi tam, gdzie trzeba. Do tego kilka porządnie zagranych solówek – jedna nawet całkiem rockowa. Nie wszystko jednak wchodzi tak gładko. Są momenty mniej ciekawe, jak choćby „Zgryzota”, która niestety trochę zamula i wybija z rytmu. W kilku miejscach czuć jeszcze nieokrzesanie – jakby zespół miał zbyt dużo pomysłów i jeszcze nie umiał ich całkiem okiełznać. Gdybym nie wiedział, że to starsi zawodnicy, powiedziałbym, że to młodzieńcza chęć grania wszystkiego naraz i łapania kilku srok za ogon.
Na koniec – grafika. Okładka „taka se”, już lepszy motyw pod samą płytą – szkoda, bo oprawa mogłaby być bardziej wyrazista. Podsumowując: naprawdę solidny debiut, ze sporym potencjałem. Jeśli w przyszłości Eiskeller na tej swojej różnorodności zbuduje coś bardziej zwartego, to może z tego wyjść coś naprawdę mocnego. A jak ktoś lubi muzykę, która jeszcze nie daje się łatwo zaszufladkować – to tym bardziej warto sprawdzić.
wyd. self-released, 2025
Lista utworów:
1. Szmaterlok
2. Regret is for the dead
3. Swallow the darkness
4. Bebok
5. Zgryzota
6. Atrofia Snu
7. Inferno blood
8. Eiskeller
Ocena: 7/10
































