VONÜLFSRËICH – KVENSGÄLDR
(18 sierpnia 2025, napisał: Robert Serpent)

Czwarty duży album fińskiego duetu jest tym materiałem, który wyrwał mnie z otchłani pracy zawodowej i zmusił do przelewania swoich myśli za pomocą klawiatury. A odkładając żarty na bok, nadszedł czas by ogarnąć „kilka” materiałów, które cierpliwie czekają w kolejce do zrecenzowania.
Z bohaterami tejże recenzji pierwszy raz spotkałem się kilka lat temu. Miało to miejsce podczas recenzowania EP-ki „Ylfsreälm Inguz”. Minęło dokładnie sześć lat, a panowie z Vonülfsrëich konskwentnie i bardzo regularnie raczą nas swoimi materiałami, za co im chwała, ponieważ wspomniana konskwencja idzie w parze z jakością muzyki.
O ile wcześniej o fińskim duecie można było mówić jako o kimś w rodzaju spadkobierców Darkthrone, tak teraz Vonülfsrëich zdecydowanie dojrzał i poszedł w nieco innym kierunku. Już od pierwszych minut trwania „Kvensgäldr” daje się wyczuć jakąś autentyczność i szczerość wręcz bijącą z tego materiału. Oczywiście nie będę zmyślał i stulał o oryginalności wypełniającej czwarty album Finów, ale słuchając tego krążka czuję się tak jakbym zszedł do piwnicy i zasiadł wygodnie na próbie zespołu, a piwo samo wskoczyło do ręki, odpowiednio schłodzone i najlepszego gatunku. Jest brudno, chropowato, ale cholernie wyraźnie i selektywnie. „Kvensgäldr” jest materiałem przemyślanym, w pełni dojrzałym i o wiele ambitniejszym niż wiele innych z tzw. piwnicznego black metalu. Przede wszystkim przeważają tutaj średnie i wolniejsze rytmy, owszem pojawiają się przyspieszenia, ale są one raczej zepchnięte na margines. I normalnie taki zabieg by mnie wystraszył, ale panowie Yonülf i Fogg mają pomysł na muzykę i przede wszystkim umiejętności. Czasami muzyka zawarta na „Kvensgäldr” bardzo zbliża się do doom metalowych rejonów, tyle, że nad całością unoszą się agresywne i jadowite partie wokalne. Wyjątkiem jest utwór „Several Moons Ago”, gdzie pojawiają się doskonałe czyste wokale. A co do doskonałości, słuchając takiego „A View to the Lunatic Lands” prawie odskoczyłem od laptopa w wirtualne „pogo”.
Zdaję sobie sprawę, że sceptyków nie przekonam, ale wiem również, że „kilka” osób będzie słuchało tego materiału z wypiekami na twarzy. Sprawdźcie, cholernie warto.
Wyd. Fallen Temple, 2024
Lista utworów:
1. Riimunviiltäjät
2. A View to the Lunatic Lands
3. Kannibaalimetsän lahko
4. Where the Goat Shall Torment Thee…
5. Lake Dragonos
6. Brave New Species
7. Fever Dreams of Limsiö
8. Several Moons Ago
9. Kvenskald’s Dawn
Ocena: 9/10
https://www.facebook.com/people/Von%C3%BClfsr%C3%ABich/100063680735156/
































