Tool – 10 000 Days

(17 lutego 2007, napisał: Jacek Walewski)


Tool – 10 000 Days

Chylę czoła przed Toolem, jego twórczością i sukcesem komercyjnym. Tworzyć dziś, kiedy, jak twierdzą niektórzy, wszystko zostało już zagrane, muzykę oryginalną i nieszablonową, a do tego umieć ją – co w przypadku takich dźwięków wydaje mi się nad wyraz karkołomnym zadaniem – "sprzedać" – to na prawdę nie lada wyczyn. O wartości Toola świadczyć może też to, że mroczno-melancholijny klimat ich kompozycji jest niespotykany na płytach innych wykonawców. Nikogo więc nie powinno dziwić, że zespół ma od kilku lat rzesze oddanych fanów, a premiera każdego kolejnego jego album jest dużym wydarzeniem w rockowym światku. Jaki jest zaś długowyczekiwany "10 000 Days", następca wielkiego "Laterusa"? Po raz kolejny dostaliśmy bardzo dojrzały album, wypełniony po brzegi (w przenośni i dosłownie, gdyż wszystkie jedenaście utworów trwa łącznie blisko 76 min.) muzyką ciekawą, oryginalną, niepodpadającą żadnym porównaniom oraz przede wszystkim dość trudną i wymagającą. Tak, przeciętny fan rocka czy metalu może mieć problemy z przyswojeniem sobie dźwięków autorstwa muzyków Toola. Taki choćby numer tytułowy brzmi w niektórych momentach nawet jak chaotyczna improwizacja. Dziwić może nawet, że wszystko to paradoksalnie brzmi spójnie i trudno byłoby usunąć z utworów czwórki Amerykanów jakieś dźwięki. Prawdziwym majstersztykiem, pod względem budowania napięcia, jest "Rosetta Stoned", mój prywatny faworyt z "10 000 Days". Podczas punktu kulminacyjnego, znajdującego się dopiero w okolicach dziewiątej minuty(!), ciarki po grzbiecie macie murowane! Wiem, z innych recenzji, że największą popularnością wśród fanów cieszą się numery dynamiczniejsze, choćby "Vicarious" czy "The Pot", które już ponoć stały się koncertowymi szlagierami grupy. Zachęcam was jednak do bliższego zapoznania się także z wolniejszymi fragmentami albumu – ot, choćby, z pozoru wręcz anemicznym, "Wings Of Marie (PT 1)", w którym muzycy pokazują jaka siła może tkwić w akustycznym riffie… Jak dla mnie – rockowy album roku.
Lista utworóó
1. Vicarious
2. Jambi
3. Wings For Marie (part 1)
4. 10,000 Days (Wings part 2)
5. The Pot
6. Lipan Conjuring
7. Lost Keys (Blame Hofmann)
8. Rosetta Stoned
9. Intension
10. Right In Two
11. Viginti Tres
Ocena: 10/10

divider

polecamy

NIHIL KAOS – MYSTAGOGUE Czarna Jucha – Zły duch SPHERE – INFERNO Devilpriest – Where I Am the Chalice, Be Thou the Blood
divider

imprezy

Święto metalu w Chorzowie już w piątek! 15/03/2026 – Patriarkh “Hacele 2026” + Królówczana Smuga + Ephialtes + Doctor Visor Kraków | Klub Studio 08/04/2026 – Hexvessel + Aluk Todolo + BaarRa 07/04/2026 – Miserere Luminis; Kraków, Klub Gwarek Grindcore Assault 19-21.02 29/03/2026 – Polar 28/02/2026 – Thy Worshiper 18/04/2026 – Black Metal Assault II 28/03/2026 – DESASTER w Krakowie (Klub Zaścianek) Elderwind i Cân Bardd w Krakowie Splot Światów 2026 – trasa koncertowa Czarny Bez & UKĆ 14/03/2026 – Impaled Nazarene + Witchfuck Savatage, Nevermore i Armored Saint zagrają w Warszawie
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Deformeathing Prod. Sklep Stronghold VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty