Darzamat – Philosopher at the end of the universe

(11 lutego 2021, napisał: Pudel)


Darzamat – Philosopher at the end of the universe

Skłamałbym pisząc, że powrót Darzamat wywołał jakieś szybsze bicie mego mrocznego serduszka, bo jakoś nigdy nie miałem okazji zaznajomić się z twórczością tej grupy – choć widziałem kilka razy na żywo w połowie pierwszej dekady XXI wieku, a pojedyncze numery zasłyszane na jakichś składakach robiły na pewno lepsze wrażenie od większości krajowego „gothic metalu”, bo z tym nurtem zespół był kojarzony. W każdym razie kariera zespołu wydawała się nabierać wtedy rozpędu – kilka płyt dla Metal Mindu, koncerty, w końcu album dla Massacre records. Jak to jednak często bywa, dobrze żarło i zdechło, muzycy rozjechali się po świecie, tu i ówdzie zapowiadano nowy krążek, ale jakoś bez większego zaangażowania. Tymczasem pod koniec 2020 roku płyta się jednak ukazała. Raczej tego nie robię, ale tutaj nie sposób tego pominąć – już samo wydanie krążka robi wrażenie: solidny digibook, w książeczce efektowne grafiki i fragment prozy wprowadzającej w klimat albumu. A muzyka? No cóż, jak pisałem, ekspertem w dziedzinie Darzamat nie jestem, wydaje się jednak, że grupa pozbyła się zbędnych ozdobników (np. w składzie nie ma etatowego klawiszowca), prezentując może niekoniecznie cięższą, ale na pewno bardziej zadziorną muzykę. Może się to kojarzyć troszkę z Dimmu Borgir (ale z czasów jak w ich muzyce się jeszcze cokolwiek działo), może miejscami z Moonspell czy „epickimi” dokonaniami Root, ale momentami moje myśli dryfowały też nieco w stronę późniejszych dokonań Amorphis – choć to baaaardzo luźne skojarzenie („Clouds, Clouds, Darkening All”). Zdecydowanie dobrze wypadają wokale Flaurosa i Nery, nie jest to tępe „call and response” czy „Piękna i Bestia”, w sensie że chamskiemu growlowi odpowiada omdlewająco – anielski damski głos. Nic z tych rzeczy – partie wokalne są urozmaicone, a głosy świetnie się uzupełniają – wręcz momentami ciągną całość do przodu. Bo i są tu fragmenty, gdzie no mogło by się dziać trochę więcej… niemniej jednak całość wypada bardzo zgrabnie, nie dłuży się, a i zawiesić ucho jest na czym. Może drugi „Jilemnicky Okultista” to to nie jest, ale na pewno chętniej odpalę sobie tego Filozofa niż cokolwiek Therion, Dimmu Borgir czy innych tego typu herosów z ostatnich 15 lat.  Trochę się bałem, czy w takiej „gothic” metalowej stylistyce da się jeszcze stworzyć coś ciekawego, okazało się, ze jak najbardziej. Bardzo udany powrót.

 

Wyd. Szataniec, 2020

 

lista utworów:

 

1. Reminiscence
2. A Philosopher at the End of the Universe
3. Running in the Dark
4. Thoughts to Weigh on Farewell Day
5. The Tearful Game
6. The Sleeping Prophet
7. Clouds, Clouds, Darkening All
8. The Great Blaze
9. The Kaleidoscope of Retreat

 

Ocena: 8/10

 

https://www.facebook.com/DarzamatOfficial

divider

polecamy

Martwa Aura – Morbus Animus BORGNE – Y Nekkrofukk – Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation PLANET HELL – 2019 MISSION TWO
divider

imprezy

Samael w Polsce Wolves In The Throne Room dwukrotnie wystąpi w Polsce MYSTIC FESTIVAL 2021 Archgoat na jesień w Polsce Misery Index NIE wystąpi w Poznaniu
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Sklep Stronghold Musick Magazine nr 31 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty