Kira – Peccatum et Blasphemia

(17 stycznia 2021, napisał: Prezes)


Kira – Peccatum et Blasphemia

My to jednak mamy silną tą scenę. Wiem, takie stwierdzenia to zawsze banały, ale coś w tym chyba jest… Dostaliśmy ostatnio do oceny sporo wydawnictw z zagranicy. Wiadomo, że reprezentatywność takiego wysłanego do nas zestawu w stosunku do ogółu jest żadna, ale przyznać trzeba że większość z tych materiałów jest po prostu średnia. Na tym tle nasze krajowe wydawnictwa wypadają naprawdę zajebiście. Taka Kira na przykład porównana z zagranicznymi „rewelacjami”, które dane mi było ostatnio słuchać wypada wręcz znakomicie. Tutaj zresztą spodziewałem się czegoś mocnego, bo już debiutancki album zrobił na mnie spore wrażenie. „Peccatum et Blasphemia” to zdecydowanie materiał, który trzyma poziom poprzedniczki i potwierdza, że Kira jest naprawdę ciekawym zespołem. To co najbardziej podoba mi się w ich muzyce to różnorodność, czerpanie z wielu, często dość odległych źródeł. Generalnie mamy tu death/black metal, w którym łączą się motywy szybkie i agresywne, z tymi wolniejszymi i cięższymi. Już w pierwszym utworze (nie licząc intra) dzieje się naprawdę sporo – jest szybko i momentami nawet brutalnie, są też jednak potężne zwolnienia, jest trochę melodii i dobra, kosmiczna solówka. Drugi utwór też zaskakuje – rozpoczyna się świetnym, wolnym, melancholijnym wręcz motywem, który budowany jest przy współudziale instrumentów smyczkowych (tak mi się przynajmniej wydaje). To właśnie te wolniejsze, potężne, monumentalne momenty, lekko zaprawione melodiami i odpowiednio dociążone sprawiają, że muzyka Kiry jest tak interesująca. Oczywiście te agresywne motywy też są niczego sobie, ale to właśnie w tych zwolnieniach tkwi siła tego materiału. Szkoda trochę, że momentami brzmienie wydaje się zbyt płaskie, a wokale giną gdzieś z tyłu pozbawione „mocy uderzeniowej”. Skoro już kręcę nosem to też ostatni na płycie cover Sodom wydaje mi się zupełnie zbędny, ten materiał świetnie obroniłby się i bez niego… Generalnie jednak „Peccatum et Blasphemia” to dobry album, warty sprawdzenia.

 

Wyd. Ossuary Records, 2020

 

Lista utworów:

 

1. Opening the Gates of Hell
2. Lucifer’s Herald
3. One Gram of Your Soul
4. Necroscience
5. Temple of Suffering
6. Lord of Hallucinations
7. In the Devil’s Embrace
8. The Fearful One
9. Weakness Isn’t Breathless
10. Silence Is Consent (Sodom cover)

 

Ocena: -8/10

 

https://www.facebook.com/KIRANAMELESS

divider

polecamy

Faust – Cisza Po Tobie Stillborn – Cultura de la muerte Jad – Ból Yfel 1710 / Martwa Aura – Kali Yuga Boys
divider

imprezy

Urgehal w POLSCE Christ’s Death vol.3 – Warfist, Crippling Madness, Okrutnik, Atonement, Rat King wiosenne koncerty Death Denied Psychodelic Misanthropy fest #18 – XX-lecie Moloch Letalis GdyniaROCKZ! 2023 Tribute To Seattle koncert Praise the Sun tour • The Proffer of Light TRAUMA: „35th Anniversary Tour 2023″ Deströyer 666 zagra trzy koncerty w Polsce Soilwork i Kataklysm w Polsce Cannibal Corpse znów w Polsce
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Sklep Stronghold Musick Magazine nr 31 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty