Summer Dying Loud Fest – Tomasz Barszcz

(15 maja 2019, napisał: Prezes)


Summer Dying Loud Fest – Tomasz Barszcz

Cześć Panie Tomaszu! Jak tam, kurz po ostatniej edycji Summer Dying Loud już opadł? Jak długo odsypiałeś po tym przepięknym wrześniowym weekendzie?

 

Cześć! Zaledwie kilka godzin, bo niedziela po udanym festiwalu to zbyt piękny dzień by spać. A poza tym jeszcze się nie zdarzyło by nie było potrzeby odwieźć kogoś na lotnisko do Warszawy. Lubię też wrócić na teren festiwalu gdy jeszcze pole namiotowe się budzi i widzę te wszystkie zadowolone gęby wyglądające z biwakowych pieleszy. To również czas na szybki przegląd internetu by uświadomić sobie, że to wszystko się naprawdę wydarzyło i że było dobre.

 

Zaczniemy może dość nietypowo, ale bardzo „na czasie”… jesteśmy świeżo po wyborach samorządowych. Jesteś bogatszy już o wiedzę odnośnie tego kto wygrał w Waszym regionie, jak w związku z tym widzisz przyszłość SDL? Nie od dziś przecież wiadomo, że nieprzychylni a czasami wręcz wrogo nastawieni włodarze potrafią zniweczyć nawet najlepiej prosperującą inicjatywę…

 

Tak, całe szczęście w Aleksandrowie Łódzkim na kolejną kadencję został wybrany burmistrz Jacek Lipiński, z którym wspólnie organizujemy tą imprezę od 10 lat. Co ciekawe festiwal był często podnoszony jako jedna z inicjatyw samorządowych, dzięki którym ludzie decydowali się oddać głos na obecnego burmistrza. Przyszłość festiwalu jest więc niezagrożona a co więcej, myślę, że przy dalszym jej rozwoju będziemy w stanie przekonać jeszcze więcej osób do współudziału w kreowaniu tego jak by nie patrzeć – produktu turystycznego.

 

Tak właściwie to jaka jest rola władz samorządowych w procesie przygotowywania kolejnych edycji Summer Dying Loud?

 

Ogromna i wręcz podstawowa. To jedna z imprez w stałym kalendarzu miejskich wydarzeń, finansowana w lwiej części właśnie przez samorząd, ale jedyna, która na siebie pracuje i z roku na rok przynosi coraz większy zwrot do miejskiej kasy. Docelowo festiwal ma się usamodzielnić finansowo chociaż nawet przy obecnych nakładach i zwrocie ze sprzedanych biletów to najtańsza miejska impreza tych rozmiarów.

 

41550868_2308493299191938_679569568322027520_o

Chyba niewiele mamy w kraju imprez o takim charakterze, współorganizowanych przez władze lokalne, a na pewno jest to jedna z największych… Opowiedz teraz trochę o początkach Summer Dying Loud… Niby w ubiegłym roku była już dziesiąta edycja tego festiwalu, ale w pierwszych latach funkcjonował on pod nazwą „Rockowe Zakończenie Lata”, czy tak?

 

Tak, to prawda. Początkowo, była to lokalna, jednodniowa impreza i dodatkowo wstęp na nią był darmowy. Szybko zorientowaliśmy się, że to droga donikąd. Tego typu imprez jest w Polsce całe mnóstwo i trudno wypracować sobie wierną publiczność. Należało przyspieszyć ewolucję i wprowadzić kilka radykalnych kroków, takich jak biletowanie, które początkowo nie spotkało się ze zbyt dobrym przyjęciem. Następnie rozwinięcie formuły na 2 dni. To były kluczowe kroki, które pozwoliły nam zaoferować ludziom coś więcej niż inne tego typu imprezy w kraju.

 

Dopiero od 2016 roku mamy do czynienia z festiwalem międzynarodowym, wcześniej, była to impreza nastawiona głównie na polskich wykonawców. Co zdecydowało o takiej zmianie? Był to chyba naturalny krok w procesie ”rozrastania” się tej imprezy?

 

Tak, w końcu skończyła nam się półka z polskimi wykonawcami, a powtórki niebyt dobrze świadczą o ewolucji imprezy, stąd szukanie poza granicami. Co prawda pierwsze próby przeprowadziliśmy już przed 2016 ale jako nieznany festiwal bardzo ciężko było przekonać znane światowe marki do współpracy. W tym przypadku upór i konsekwencja zdały egzamin i w 2016 mogliśmy potwierdzić m.in. koncert Grave co było swoistym przełomem. Potem już jakoś poszło, generalnie korespondencja toczy się na okrągło cały rok i z każdą kolejną edycją zyskujemy coraz większy rozgłos w Europie.

 

Ostatnie edycje były niewątpliwym sukcesem, jak myślisz skąd ta rosnąca popularność? Coraz lepsze zespoły, relatywnie tanie bilety, zapewne niemożliwe do utrzymania na tym poziomie bez wsparcia miasta?

 

Wydaje mi się, że nie można pozwolić sobie na krok wstecz. Impreza musi się rozwijać, wtedy masz względną gwarancję, że twoi tegoroczni goście pojawią się też za rok a dodatkowo przywiozą jeszcze kogoś. Warto zdać sobie sprawę z tego, że fani, muzycy, a nawet obsługa festiwalu to prawdziwi ambasadorzy i jeśli zadbasz o ich zadowolenie to z pewnością nie pozostaną dłużni i odwdzięczą się dobrym słowem wywołując pozytywną falę, która pcha wszystko do przodu. Oczywiście lineup to podstawa. Wszystko musi do siebie pasować a równocześnie wprowadzać trochę świeżości do krajowej oferty festiwalowej. Każdego roku podnosimy ceny biletów, by tak jak wspomniałem wcześniej usamodzielnić imprezę. Jak do tej pory zmiany nie odbijają się negatywnym echem wśród naszych gości, nadal są relatywnie tanie – co jak zauważyłeś słusznie nie byłoby możliwe bez wsparcia ze strony aleksandrowskiego samorządu.

 

Jak zatem widzisz kolejny krok w ewolucji festiwalu? Dwie sceny, trzy dni…?

 

Już teraz nie jest to tajemnicą. W tym roku ogłosiliśmy trzeci dzień a co za tym idzie pojawiły się dodatkowe sloty na kapele. Łącznie zagra ich 26, chyba że jeszcze coś wymyślimy. Takie rozwiązanie podoba się jak na razie wszystkim, zarówno naszym gościom z dalszych części kraju i z zagranicy jak i tym z Łodzi i okolic. Ci pierwsi po pokonaniu kilkuset kilometrów chcą nieco bardziej rozbudowanego wydarzenia, które ugości ich na dłużej. Dla drugich to żaden problem, po prostu wsiadają w podmiejski i bawią się na dodatkowym dniu festiwalu. Mam nadzieję, że zostaniemy już przy trzydniowej formule.

 

41445130_2106652136034796_7498505916581412864_o

 

W ogóle w naszym kraju dopiero niedawno zaczęło się coś ruszać w kwestii festiwali. Kiedyś była Metalmania i długo, długo nic… Były jakieś tam próby stworzenia czegoś większego, jak Hunter Fest czy Metalfest Polska, ale zazwyczaj kończyły się one na kilku edycjach. Jak myślisz dlaczego tak właśnie było (a może jeszcze jest)? Dlaczego nasi rodacy wolą jeździć do Czech lub Niemiec, niż pojawiać się na naszych krajowych imprezach?

 

Ten temat nadaje się na jakiś doktorat :) Odkąd jestem świadomym słuchaczem obserwuję to co się dzieje muzycznie w naszym kraju. Jestem daleki od stwierdzenia, że kiedyś to były czasy a teraz nie ma czasów :) Serio, wolę to teraz, z Internetem, kilkunastoma dobrymi klubami i kilkoma zacnymi bookerami, którzy z różnym rozmachem organizują rzeczy w Polsce. Jeśli chodzi o festiwale to w przypadku Huntera każdy kto był i śledził to swego czasu to wie dlaczego nie zażarło, Metalfest ciężko mi oceniać, ale może za gwałtownie i grubo by wyrobić sobie publikę. Tą publikę w skuteczny sposób podprowadza nam m.in. Brutal Assault co w erze zwiększonej mobilności i braku granic jest zupełnie normalne, bo co to za problem wsiąść w auto i pojechać nawet paręset kilometrów na skład, który zaspokaja nasze wypaczone muzyczne gusta.
Polska ma cały czas problem z darmowymi imprezami, te wszystkie juwenalia i Polandrock wychowują tłumy nie do końca świadomych muzycznie ludzi, którzy mają dość specyficzne podejście do udziału w innych niż kultywowane przez nich co roku te same wydarzenia, z tym samym lineupem. Ani mnie to ziębi ani parzy ale myślę, że ma to wpływ nie tyle na udział w płatnych wydarzeniach co po prostu w wydarzeniach wychodzących poza utarty kanon w ogóle.
Problemem na pewno nie jest już kasa. Każdy duży koncert halowy w Polsce nawet przy nieprzyzwoicie drogich biletach schodzi często na pniu. Wspomniany wcześniej Brutal również wysysa środki z portfela na każdym kroku i nikt nie robi z tego wielkiego problemu.

 

Rozumiem, że „dyrektorem artystycznym”, czyli tym, który dobiera kapele na kolejną edycje jesteś Ty. Jak jest z wybieraniem zespołów, kierujesz się czymś jeszcze poza własnym gustem? Zwracasz uwagę na to, co jest aktualnie „na topie”?

 

Prace nad lineupem to długi temat, oczywiście powstaje zawsze jakaś lista od której się wychodzi, jednakże to co finalnie znajdziesz na plakacie, po około 10 miesiącach ustaleń, to często coś zgoła innego :) . Uzależnione jest to oczywiście od dostępności kapel i porozumienia w kwestii warunków, jakie trzeba im zapewnić. Staram się nie układać lineupu „pod siebie” ani nie przeginać z żadnym ze stylów muzycznych by uniknąć stwierdzeń, że to festiwal typowo taki czy owaki. Bardziej zależy mi na tym by było po prostu ciekawie a co za tym idzie by przy znanych i rozpoznawalnych markach muzycznych mogły pojawić się takie nazwy, które jeszcze szerszej publiczności niewiele mówią, ale są w przededniu eksplozji swojej kariery muzycznej. Tak w ubiegłym roku przemyciłem np. DOOL, skład któremu bliżej do rocka niż metalu w ogóle.
Top raczej mnie nie interesuje bo na to nas zwyczajnie nie stać jeszcze :)

 

Krótko: Grave, Unleashed, Entombed odhaczone… pewnie słyszałeś że Dismember planuje jakieś ekskluzywne gigi? Co Ty na to, hehe?

 

No właśnie z tą ekskluzywnością to sobie pofolgowali bardzo bo dali się zabookować na jedyny gig w Europie podczas Scandinavia Deathfest. Tym samym ucięli starania wszystkich bookerów na ten rok :) Ale rozmowa się odbyła, więc jeśli nie teraz to kiedyś, o ile wrócą na dobre.

 

Dobra, teraz może trochę poplotkujemy? Domyślam się, że przez te kilka lat organizowania festiwalu kilka ciekawych i pikantnych anegdot dotyczących samych zespołów się uzbierało… Powiedz, kto wypił najwięcej, kto zrobił największą rozróbę, a kto jest rozczarowująco grzeczny i po skończonym gigu czyta Szekspira popijając Perlage?

 

Ależ oczywiście, że nie odpowiem na to pytanie…
…chociaż posiadanie wyluzowanego pana Abbatha na backstage’u to jest ciekawe przeżycie. Dodatkowo, jeśli mianował się zamozwańczym stage managerem i np. torował drogę Grave na scenę tłumacząc zasady BHP.
Dobra, więcej nie mówię :)

 

59837271_2363063217077113_4604940295547650048_n

To że tworzenie tego rodzaju imprezy daje masę satysfakcji to chyba wiemy, powiedz jednak co jest najtrudniejsze przy organizacji takiej imprezy, a co sprawia największe trudności już podczas samego festiwalu?

 

Przed wydarzeniem największym wyzwaniem pozostaje czas. Rozmowy z zespołami zajmują często wiele miesięcy, a czasami trwają latami i nie gwarantują powodzenia. Trzeba grać na wiele frontów

by finalnie móc opublikować kolejną kapelę w składzie. Ostatnie pół roku to już praca nad produkcją i promocją festiwalu, która intensyfikuje się z każdym kolejnym miesiącem. W składzie osobowym, w którym pracujemy nad festiwalem jest to naprawdę wymagające, tym bardziej, że nie stanowimy „biura festiwalowego” skupionego jedynie nad SDL, lecz wydział, który zajmuje się rocznie ok. 100 innymi wydarzeniami. W dużej mierze jest to więc praca po godzinach z laptopem w domu ale jak na razie wychodzi nam to chyba dobrze :)
Podczas samego festiwalu radzimy sobie też całkiem nieźle, przez 10 lat pracy przerobiliśmy i rozwiązaliśmy większość problemów, których gwarantuję, że nikt nie był w stanie nawet częściowo przewidzieć. Oczywiście zawsze może pojawić się coś spoza przerobionego „katalogu” problemów, ale jest już tego mam nadzieję naprawdę niewiele.

 

Wielkie dzięki za ten krótki wywiad i oczywiście powodzenia przy kolejnych edycjach SDL!

 

Dzięki! Korzystając z okazji zapraszam na tegoroczną edycję 6-8 września do Aleksandrowa Łódzkiego. Już ogłosiliśmy większość składu z Triptykon i Paradise Lost na czele a przed nami jeszcze kilka ważnych ogłoszeń. Zapraszam na facebook.com/SummerDyingLoud by być na bieżąco.

divider

polecamy

BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue Craft – White Noise and Black Metal
divider

imprezy

WELICORUSS / Sacrimonia / Valkenrag / Derwana IV TRAUMATYCZNE MISTERIA, WIOSNA 2019 Путь Солнца / Put’ Solntsa + AMALGAMA + War-Saw + Reign Of Fire GdyniaROCKZ! Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Saturday Grind Fever! Entrails Over Europe 2019 GdyniaROCKZ Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty