Climate – The Final Prophecy
(6 stycznia 2006, napisał: Prezes)

Nie słyszałem niestety poprzednich dokonań Climate, ale jeżeli grali w podobnym stylu to chyba musiało być całkiem ciekawie. Na „The Final Prophecy” znajdziemy około pół godziny ciekawego miksu thrash i death metalowego łojenia. Te dziewięć utworów jest na tyle zróżnicowanych i obsianych tak wielką ilością ciekawych zagrywek i motywów, że nie ma tutaj mowy o nudzie. Pomiędzy pędzące z dużą prędkością, technicznie rozbudowane riffy co jakiś czas wplecione są bardziej melodyjne momenty, lub jakieś kosmiczne solówki. Znajdzie się nawet coś dla ludzi o słabszej kondycji – zaczynający się klimatyczną, akustyczną gitarą „Scream Of The Dead” jest chyba najwolniejszym utworem na płycie. Pozytywne wrażenie robi na mnie bębnienie pana o ksywie Dr.Boss, który pomysłowo i z głową naparza w swój zestaw (co wcale nie jest takim powszechnym zjawiskiem). Do gustu przypadł mi także wokal Seby – może bez jakichś większych fajerwerków, ale słychać za to doskonale, że chłopak starał się, aby jego partie nie śmierdziały nudą. No i trzeba przyznać, że mu się to udało. Na zakończenie dość niespodziewanie dostajemy cover Pink Floryd „Another Brick In The Wall”. Na szczęście chłopaki nie silili się na wierne odwzorowanie oryginału i zagrali go po swojemu. Wyszło moim zdaniem bardzo dobrze – mocno, z potężnym kopem, a do tego z jajami…
Czas chyba najwyższy, żeby chełmski Climate nagrał już coś nowego, bo od premiery tego krążka miną już niedługo dwa lata. Sądząc po tym, co usłyszałem na „The Final Prophecy” to z pewnością jeszcze o nich usłyszymy.
Lista utworóó
1. My Mistake Our Pain
2. The Choice
3. The Great Attack Of Chaos
4. Death Is Around Us
5. War Against War
6. Scream Of The Dead
7. Tragical Consequence
8. Infernal Dream
9. Another Brick In The Wall
Ocena: 7/10
































