Ironbound – Witch Hunt/Lifeblood
(12 lutego 2019, napisał: Pudel)

Ironbound z Rybnika, o którym pisałem przy okazji EPki z 2017 roku(„She-Devil”) przypomina się nowym… demem? singlem? Zwał jak zwał, w każdym razie nowe wydawnictwo grupy to tylko dwa nowe numery, jest to jednak okazja do zaprezentowania nowego składu, a konkretnie wokalisty. Za mikrofonem stanął już jakiś czas temu Łukasz (również: Event Urizen), co wprawdzie nie zmieniło zbytnio kierunku muzycznego grupy(wciąż jest to po prostu klasyczny heavy metal), moim zdaniem jednak obecnie brzmi to wszystko po prostu lepiej niż z poprzednim krzykaczem(co nie znaczy, że wtedy było źle…). „Witch hunt” to podręcznikowy przykład, jak porządny heavy metalowy numer powinien wyglądać. Eleganckie, zadziorne, nie pozbawione tez ciężaru riffowanie, od razu włażący(i dłuuugo tam zostający) do łba refren, ostro, z kopyta i do przodu. Trochę to brzmi jakby klasyczny Judas Priest zmieszać z Iron Maiden z okresu z Blazem(wokal może się trochę z panem B. kojarzyć). Świetny wybór na „singlowy przebój”. Numer dwa, czyli „Lifeblood” to troszkę inna bajka, prawie siedem minut grania. Znów nietrudno tu o skojarzenia z bardziej „progresywnymi” wycieczkami Iron Maiden z ostatnich dwudziestu kilku lat(bas, momentami charakterystyczne „patataje”). Numer jest dobry, znów przykuwa uwagę refren, pytanie tylko czy nie byłoby lepiej, jakby panowie jakoś bardziej „po swojemu” pokombinowali. Jak dla mnie zespół, tak tutaj jak i na „She-Devil” lepiej wypada w bardziej, hm, bezpośrednim uderzeniu, no ale jak tam sobie chcą – zagrane to jest zawodowo tak czy siak. Oceny nie wystawiam, bo to za krótki materiał, na pewno jednak robi on smaka na pełny album, fani klasycznego heavy zdecydowanie powinni się z tym wydawnictwem zapoznać.
Wyd. własne zespołu, 2018
Lista utworów:
1. Witch hunt
2. Lifeblood

































