Symphony of Symbols – Historiocriticism

(31 października 2018, napisał: Prezes)


Symphony of Symbols – Historiocriticism

Zacznijmy może od tego, że znowu dałem się srogo oszukać pozorom. Symphony Of Symbols wcześniej nie znałem, dlatego rzut oka na okładkę, nazwę zespołu i tytuł płyty pozwolił mi sądzić, że będzie to jakieś mdłe, delikatne plumkanie o gotyckim zabarwieniu. Jak bardzo się myliłem uzmysłowiły mi już pierwsze sekundy tej płyty. Od razu, bez ostrzeżenia moje uszy zaatakowane zostały brutalnym, zajebiście pokręconym death metalem, który nijak miał się do wyżej wspomnianych oczekiwań. Miało być lekko łatwo i (nie)przyjemnie, a tu taka niespodzianka! „Historiocriticism” to krążek mówiąc krótko bardzo trudny w odbiorze. Dość powiedzieć, że sam przesłuchałem go już dobrze ponad dwadzieścia razy, a jakoś nie czuję, żebym znał go na wylot… a wręcz przeciwnie! Ilość nagromadzonych tu w krótkim czasie riffów, zagrywek i dźwięków po prostu przytłacza. Cały materiał składa się z kilku ogromnych (jak na tą stylistykę), trwających w okolicach 10 minut każdy utworów, które dodatkowo poprzecinane są krótkimi dźwiękowymi kompozycjami, nawiązującymi bardziej do ambientu niż death metalu. Te muzyczne kolosy są naprawdę ciężkostrawne i trzeba sporo samozaparcia, żeby je lepiej poznać i przyswoić. Przez większość czasu materiał ten brzmi bowiem jak jakaś chaotyczna improwizacja umysłowo chorego, ale piekielnie utalentowanego i sprawnego technicznie instrumentalisty. Ciężar, brutalność i grobowy feeling łączą się tutaj z ekstremalnymi prędkościami i karkołomnymi technicznymi wygibasami. Tak naprawdę nie jestem nawet w stanie stwierdzić gdzie zaczyna się i gdzie kończy poszczególny utwór, gdyby nie te wspomniane, spokojniejsze nieco przerywniki byłoby to chyba niemożliwe. Momentami tylko, zespół zaczyna skręcać w bardziej znane mi rejony i kieruje się w stronę brutalnego amerykańskiego death metalu, ale zazwyczaj jest to tylko chwila i znów mamy jakieś chore, zajebiście skomplikowane jazdy, których mój umysł nie chce na dłuższą metę zaakceptować. Jakoś gdy Necrophagist uderzało w techniczną nutę nie miałem z tym większych problemów, ale w przypadku Symphony Of Symbols jest to dla mnie naprawdę trudne go ogarnięcia. Nie wiem, może mam za mało otwarty umysł, by łyknąć takie granie? Śmiałkowie, którzy nie boją się sporych wyzwań mogą próbować, inni mogą się od tej płyty odbić jak od ściany.

 

Wyd. Metal Scrap Records, 2018

 

Lista utworów:

 

1. Flood
2. Dispersion
3. Gates
4. Pyramid Cities
5. Rings
6. Verity in the Legends
7. Giant Signs
8. Beyond Earth
9. In the Serve of Evil
10. The First Natoin, the Last Survivor
11. Everything Reveals

 

Ocena: ?/10

 

https://www.facebook.com/symphonyofsymbols

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Furia + Licho Black to the Roots Częstochowa: Jarun Popiół Djavena 28.09 Autumn Assault – R.O.D, Horda, Ashura Drownfest#6 – 21 XII – Kraków Warm up: 6-lecie MMA Hell:on (UA), ASHES (PL) , Slaves of Kali (DE) Krzywizna Fest 4 Furia – Truchło Strzygi – Cancerfaust METAL DOCTRINE FESTIVAL POWRACA! Summer Dying Loud 2019 Black Waves Fest vol.4 Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Foad Fest III Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty