Krieg – Sono Lo Scherno
(20 stycznia 2018, napisał: Prezes)

Dziwna sprawa z tym materiałem. Nagrany ponoć na przełomie 1998 i 1999 roku, wydany w 2005, a ja trzymam w rękach reedycje z 2017 roku. Wydawałoby się zatem, że jest to album „ponadczasowy”… Moim zdaniem jednak niekoniecznie. Chociaż oczywiście jest to ocena czysto subiektywna, wiem że są tacy, którzy w Krieg upatrują jednego z liderów sceny USBM. Do mnie jednak ten krążek nie trafił jakoś specjalnie. Może dlatego, że jest to black metal taki, jaki powinien być w założeniu, czyli brudny, szpetny, odpychający. Niby słychać tam granie mocno osadzone w klasyce gatunku (szczególnie tej skandynawskiej), ale podane jest to w bardzo chamski, chaotyczny i mało przystępny sposób. Tutaj ładne i spokojne są tylko chwilowe klawiszowe wstawki i jakieś ambientowe przerywniki, reszta to bród, smród i psychiczna choroba. Próżno szukać w nawale bezładnych riffów jakiegoś ładu i składu, który przyjaźnie wpadłby w ucho. Pewnie takie było założenie i na pewno są jednostki, które dzięki takim antymuzycznym dźwiękom będą kontent, ja niestety do nich nie należę. Owszem warto podkreślić, że atmosfera jest tu nieprzeciętna. Chory, mroczny, nieludzki wręcz klimat potęgowany jest przez paranoidalne zawodzenie wokalisty i surowe, duszne, mało czytelne brzmienie. Takie rzeczy robią wrażenie, momentami ten dźwiękowy chaos potrafi wręcz zahipnotyzować. Dla mnie jednak to zbyt wiele, po „lekturze” tego krążka czuję się zeżarty i wyrzygany z powrotem…
wyd. Inferna Profundus Records, 2017
Lista utworów:
1. Seven Plagues, Seven Houses
2. Knights Of The Holocaust
3. Fallen Ones
4. Slit Their Throats To The Spine
5. Hallucinations In The Withered Eden
6. Ruin Under Burning Skies
7. Maelstrom
8. Plague Waits
9. Power Of Darkness (NunSlaughter Cover)
10. Shadows Of The Fallen Kingdom
11. Blackash Snowfall
12. Hypnotic Decay
Ocena: +6/10

































