Khazaddum – Plagues upon Arda
(25 października 2017, napisał: Pudel)

Khazzaddum wbrew nazwie nie wywodzi się ze Śródziemia, a z Milwaukee, i własnie wydali omawiany w tym miejscu pierwszy duży album. Rozbawiła mnie informacja, że zespół gra „Dwarven death metal”, niemniej jednak wizualnie muzycy faktycznie przypominają tolkienowskich krasnoludów, więc co ja się będę czepiał. Intro może trochę zmylić, bowiem przywołuje najlepsze introdukcje potężnego Bal-Sagoth! Werble, jakieś (krasnoludzkie?) chóry, „filmowe” klawisze, i cała masa patosu. No mam słabość do takich rzeczy, nic nie poradzę. W dodatku, w drugiej części wchodzi blackowa perka i już się zacząłem zastanawiać, czy ten death metal to nie jest jakaś pomyłka w tym przypadku. No ale jednak nie. Właściwe numery już są znacznie bliższe temu stylowi. Konkretniej temu, jak do tematu pod tytułem „death metal” podeszli panowie z Nile. Więc jest szybko, pełno konkretnych riffów, bardzo niski, grobowy (krasnoludzki?) growl, ale też całkiem to fajnie sobie płynie, nie brak tu melodii, ale nie takich wywalonych na wierzch, krzyczących: „Patrzcie! jesteśmy metalowcami a umiemy w melodie!”, tylko takich ponurych, gdzieś tam w tle wtłaczających się w mózg. W zasadzie cała płyta jest równa i dobra, słucha się tego wybornie! Problem jest taki, że no panowie chyba ciut za bardzo się tego „Najla”, ale też późniejszego Behemotha (początek „Lord of Isengard”!) nasłuchali. I trochę za dużo tu tych inspiracji a za mało własnych pomysłów. Co niekoniecznie jest jakąś wielką wadą, w końcu wszyscy trochę jesteśmy inżynierami Mamoniami. Zwłaszcza, że z której strony by nie spojrzeć, to trzeba przyznać jedno – przyłoić to panowie krasnoludowie potrafią. Miejscami pojawiają się „epickie” orkiestracje i jak zazwyczaj mnie takie zabiegi irytują, tak tutaj jest to zrobione z głową i umiarem. Może mniej przekonuje ostatni, wolniejszy „Oathbreaker’s curse”, ale album i tak trzyma dobry poziom. Nie jest to raczej dzieło epokowe, wyznaczające nowe standardy, ale jest to bardzo solidny ochłap death metalu, no i brawa za odebranie „monopolu” na świat „Władcy „Pierścieni” blackowcom i powermetalowcom, hehe.
Wyd. własne zespołu, 2017
Lista utworów:
1. The Halls of Khazad-Dum
2. The Deathless Crown
3. Lord of Isengard
4. Legion of the White Hand
5. The Fell Rider’s Scourge
6. The Black Hand of Gorthaur
7. Masters of the Plains
8. Shelob the Great
9. Oathbreaker’s Curse
Ocena: 7/10
