Final Six – Postapocalyptic Troops

(25 maja 2017, napisał: Pudel)


Final Six – Postapocalyptic Troops

12 numerów, nieco ponad kwadrans grania, to wiadomo, że lekko nie będzie. I nie jest. Mimo, że oprawa graficzna nowego wydawnictwa poznańskiego Final Six niekoniecznie sugeruje co też zespół gra, to zapewniam, że jest to grindcore. Przy czym trójka muzyków ze stolicy Wielkopolski nie udaje, ze oto mamy 1989 rok i chcemy podpisać papiery z Earache, tylko ten swój grind potraktowali – przynajmniej jeśli o brzmienie idzie – dosyć nowocześnie. co ma swoje plusy dodatnie jak i ujemne, ale o tym za chwilkę. Przede wszystkim bowiem ten materiał potrafi zaciekawić, a przecież niby niełatwo przy tak intensywnym i skondensowanym graniu o jakąś oryginalność.  Gitara tnie rasowe, mocne, ale też niepozbawione jakiejś przebojowości riffy, bębniarz się nie oszczędza, co raz atakując blastami… tyle, że moim zdaniem coś tu kurde z brzmieniem garów poszło nie tak. Miejscami brzmi to okrutnie sztucznie. Dobra, nie jesteśmy dziećmi, wiadomo, że różne cuda w studiu z perką się robi, ale no sporo czasu zajęło mi przekonanie się do tego aspektu „Postapocalyptic Troops”, a i nadal nieco mnie te stukanie drażni. Co dalej… wokal. Nie ma tu growli z kibla, świniaków i tak dalej, jest po prostu darcie mordy, które całkiem dobrze wypada, choć szału nie ma. Ogólnie, cała płytka jest dobra, bo i ma kopa, i są tu ciekawe muzycznie rzeczy, ale jednak nie jest to ta liga co chociażby Straight Hate, czy ostatni Bottom. Troszkę za bardzo się to wszystko zlewa w jedno, może brakuje jakiegoś jednego – dwóch numerów różniących się bardziej od reszty? Bo tak mamy taką sytuację, że kwadrans tej łupanki jest jak najbardziej ok, ale już pół godziny mogłoby przymulić. W pewnym sensie takim urozmaiceniem jest umieszczony na końcu cover brazylijskiego MX, bardzo fajnie zresztą zagrany. Dobre to ogólnie jest, na żywo pewnie miażdży jeszcze bardziej. Grindowi zwyrole powinni być zadowoleni, inni tez sprawdzić mogą, bo nie ma tu elementów, które przeciętnego metalowca od grindu odrzucają, hehe. Warto zapamiętać nazwę Final Six, teraz panowie wypuścili po prostu dobry, konkretny materiał, a kto wie, może kolejnym tak pozamiatają, ze nie będzie czego zbierać?

 

Wyd. własne zespołu, 2017

 

Lista utworów:

 

1. Hate

2. Found humanity

3. The Sleeper

4. Dominate

5. Virtual

6. Cold Fusion

7. Chain Reaction

8. Nuclear Wind

9. Toxic Religion

10. Stigmatized

11. Outro

12. Dirty Bitch (MX cover)

 

Ocena: 7/10

 

facebook.com/finalsixband

divider

polecamy

BORGNE – Y Nekkrofukk – Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation PLANET HELL – 2019 MISSION TWO CELL – ANCIENT INCANTATIONS OF XARBOS
divider

imprezy

The Last Words of Death: Czort / Funeral Mass / Trwoga / Ortsul / Mol’Ekh Łysa Góra & Madrugada World Music w VooDoo Club Koncertowy After po Powitaniu Lata w Twin Peaks Harley-Davidson Velesar – trasa koncertowa „Bratnia Krew” Runika i Morhana na Letniej Scenie VooDo Loneliness Tour / LaNina Knock Out Productions prezentuje koncert Amon Amarth w Warszawie! Ancient Rites na dwóch koncertach w Polsce Ancient i Acherontas na dwóch koncertach w Polsce Piąta edycja wrocławskiego festiwalu została odwołana! Mystic Festival 2020
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Musick Magazine nr 30 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty