Vader – The Empire

(3 maja 2017, napisał: Pudel)


Vader – The Empire

Oj minęło już spooooro czasu od premiery omawianej dziś płyty Generała Petera i jego kolegów grających obecnie pod szyldem Vader. Materiał był mi znany już chwilkę przed premierą, jednak jakoś nie zrobił na mnie większego wrażenia, ponadto ilość syfu, gównoburz i zupełnie z dupy wziętych rzeczy, jakie przy okazji wydania tej płyty się działy dosyć skutecznie, wraz z nie najlepszym pierwszym wrażeniem po kilku odsłuchach mnie wyleczyły z słuchania „Empire”. no ale kilka miesięcy minęło, to postanowiłem dać jeszcze raz szansę tej płycie. I już chyba wiem, w czym tkwi problem tego wydawnictwa, choć nie ukrywam też, że jednak z czasem zyskało. Oczywiście, jeśli ktoś szuka tu tego Vadera, który nagrywał płyty wspaniałe, przełomowe, autentycznie szalone i przez moment był (a niech tam!) jednym z absolutnie najlepszych deathowych bandów na świecie to lepiej niech da sobie spokój. Peter już kilka albumów temu wkroczył na ścieżkę nieco bardziej zachowawczego, ale też mocniej zakorzenionego w klasyce gatunku grania. I o ile od „The Beast” do „Necropo0lis” mieliśmy taki mały okres błędów i wypaczeń (ze zwyżką na „Impressions in blood”), tak dwie poprzedzające „Empire” płyty były moim zdaniem dobre. Nie wybitne, nie przełomowe, ale dobre. I po kilku latach nadal dobrze wypadają. „Imperium” zasadniczo kontynuuje thrashowo – deathowy klimat, jaki na dwóch poprzedniczkach zaczął dominować. I o ile można robić podśmiechujki ze sposobu w jaki Vader tworzy i nagrywa, tak kilka numerów jednak mocno daje radę, choćby motoryczny i… nieco motorheadowy „Prayer to the god of war”, mogący lekko kojarzyć się z czasami „Revelations”  walec „Send me back to hell”, czy szybki strzał w ryj w postaci „Parabellum”. Są też niestety klopsy, na czele z udziwnionym, ciężkostrawnym „The Army-Geddon”. Mam wrażenie, że całościowy poziom jest ciut niższy niż na poprzednim albumie, choć słucha się tego dobrze… aczkolwiek większość numerów niestety jednym uchem wlatuje a drugim wylatuje. W głowie zostaje motoryczna perka (ten młody człowiek z zagranicy za bębnami to najlepsza osoba, jaka na to stanowisko Vaderowi się mogła trafić!) i rytmiczne porykiwanie Petera. Swoją drogą – uproszczenie tekstów wypadło w ostatnich latach zdecydowanie na plus. Ogólnie z „Empire” jest taki problem jak z płytami np. Motorhead nagrywanymi przez ostatnie dwie dekady. Bez wyjątku były to co najmniej niezłe rzeczy, na każdej były jakieś perełki, ale jednak mając w pamięci klasyczne dokonania grupy człowiek jednak czuł lekki niedosyt – czasem było to niesprawiedliwe podejście, czasem faktycznie płyty były robione na zasadzie 2- 3 numerów wchodzących do koncertowego seta a reszta byle coś było. Tak więc „Empire” to nie jest na pewno pierwsza trójka czy piątka płyt Vadera, ale jeśli tylko odpowiada Wam kierunek jaki Peter kilka lat temu obrał, to można się nieźle przy tym bawić. Choć troszkę śmierdzi tu zmarnowanym potencjałem. Może jakby jednak bardziej posiedzieć nad materiałem, zmienić w końcu tego cholernego Hertza na inne studio (nie żeby płyta brzmiała źle, ale ile można!) to by było jeszcze lepiej? A może wcale nie? Tego nie wiemy. No i mam kłopot z oceną płyt tak zasłużonych formacji. Bo ogólnie np. tutaj jest ok, ale jednak ciężko nie mieć w pamięci i nie brać pod uwagę pozycji danej płyty na tle całości dyskografii. I w takim wypadku to już jednak tak „super” nie jest. „Empire” to płyta, która nie powala, do której nie wraca się co dwa dni, ale też nie jest zła, „momenty” są i jak już leci to na pewno nie ma powodu, żeby wyłączyć przed czasem. Tylko, czy własnie tego oczekujemy od kapel pokroju Vadera?

 

Wyd. Nuclear Blast/Witching Hour, 2016

 

Lista utworów:

 

01. Angels of Steel
02. Tempest
03. Prayer to the God of War
04. Iron Reign
05. No Gravity
06. Genocidius
07. The Army-Geddon
08. Feel My Pain
09. Parabellum
10. Send Me Back to Hell

 

Ocena: 6/10

 

https://www.facebook.com/vader

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty