Roommates – Fake

(7 kwietnia 2017, napisał: Pudel)


Roommates – Fake

Jako, że ani aura za oknem, ani lektura newsów tak z kraju jak i ze świata nie nastraja ostatnio zbyt optymistycznie, stwierdziłem – oceniając wyłącznie po okładce – że może chociaż płyta „Fake” włoskiego Roommates wprowadzi trochę optymizmu w ten dzisiejszy ciulaty dzień. No bo spójrzcie sami: motory, panienki, słońce, hajłej… spodziewałem się więc solidnej dawki jakiegoś stoner rocka z fajnie – wsiowymi southernowymi wtrętami czy coś w tym guście. I choć południowy kierunek oczywiście na tej płycie występuje, tak nie do końca jest to coś w klimacie Black Label Society, ani zżyna z Kyuss, ani nawet blues-rockowy czadzior po linii Blue Cheer. Otóż włoski kwartet nagrał siedem kawałków, którym najbliżej do amerykańsko rozumianego południowego blues rocka, ale takiego lżejszego, z dużym udziałem melodii, gitar akustycznych, folk-rocka. Czyli jak już to bardziej „Book of Shadows” niż choćby „Mafia”. Znajdą tu coś dla siebie zwolennicy spokojniejszego oblicza Aerosmith, Lynyrd Skynyrd, czy nawet męczenia buły a’la The Eagles. Zresztą zespół w balladowo – spokojnych fragmentach wypada najlepiej, w tych nielicznych miejscach, gdzie usiłują panowie pokazać rockowy pazur robi się nudniej, zamiast bujającego rock’n’rolla wychodzi coś w rodzaju miksu Nickelback ze smutnym brytyjskim indie rockiem. Z żywszych rzeczy nieźle wypada „Black man guardian”, który od bidy można by podciągnąć pod Free. Całościowo „Fake” to po prostu zbiór siedmiu… ładnych, przyjemnych piosenek, dosyć udanie łączących półakustyczne granie z jakąś taką jednak włoską melodyką. Co ta płyta robi na naszych łamach zapytacie? Ano, płytkę wydało Nadir Music, należące do wokalisty Sadist i pewnie dlatego do nas ów krążek dotarł. Metalu, czy nawet hard rocka jest tu tyle, co nic. Co nie zmienia faktu, że to całkiem fajne, przyjemne granie. Myślę, że nie zaszkodziłyby tu jakieś bogatsze aranże (Klawisze? Dęciaki? Damskie chórki?). W sumie bardziej niż do piątkowego wyluzowania jest to płyta do wyciszenia się, zrelaksowania. Zapewne sam z własnej woli w życiu bym po ten CD nie sięgnął, ale kilka razy przewałkowałem ten materiał i może poza tymi niezbyt udanymi próbami dynamiczniejszego grania w początkowej części słuchało się tego bardzo przyjemnie. Ot, taki średniak i tyle, ale sympatyczny. Można posłuchać.

 

Wyd. Nadir music, 2017

 

Lista utworów:

 

1.Light
2.Blow Away
3.Fakin’ Good Manners
4.Black Man Guardian
5.Empty Love
6.On Water Wings
7.I Smile

 

Ocena: +6/10

 

https://www.facebook.com/RoommatesRock

divider

polecamy

CELL – ANCIENT INCANTATIONS OF XARBOS Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum
divider

imprezy

Into The Abyss Festival V GODLESS INFAMIA TOUR 2019 – Szczecin WILD FEST 2019 Last Night of Humanity Vol.1 Festival Czarna Wigilia vol. 3 DEATH METALOWA WISIENKA NA URODZINOWYM TORCIE ! Thrash Attack Lublin # 37 Revenge Insanity, Bloodisle, Double Tap The Rising Tour 2019 Dodheimsgard i Bölzer w Poznaniu! Mystic Festival 2020 Dark Female Festival All Kind Of Madness Hateful Five TRAUMATYCZNE MISTERIA TOUR VOL II 2019 Drownfest#6 – 21 XII – Kraków PÓŁ WIEKU W CHAOSIE Foad Fest III Moonspell i Rotting Christ w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Ukazał się 27 numer Musick VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty