Rimfrost – Rimfrost
(12 marca 2016, napisał: mielony)

Jakaś taka szwedzka inkarnacja Immortal mi tu przypadkiem wpadła, a że niedawno katowałem po raz stosetny Sons of Northern Darkness i potem debiut Abbath, to czemu by nie łyknąć z tego rozpędu także trzeciego pełniaka Rimfrost? Jedziemy z tym. Jest dobrze. Minimalistyczna okładka, bez wysilania się z tytułem albumu, a w środku osiem skurwysynów opowiadających o mroku i zimie. Klimat każdemu doskonale znany. Melodyjne granie easy listening, jakie wchodzi bezproblemowo i doskonale sprawdza się jako tło do innych czynności. Przyznaję bez bicia, że nie chciało mi się do tego albumu przysiąść i poświęcić mu sto procent uwagi, nie robiąc przy tym nic innego, bo jest to granie dość niewymagające, ale dla mnie to zaleta. Czasem fajnie jest sobie odpalić coś bez bezlitosnego napierdolu, toteż po intensywnej sesji z nowym Rotten Sound takiego Rimfrost słucha mi się doskonale. Chłopaki nie grają szybko, stawiają na mroźny klimat, pozwalają utworom się elegancko rozwijać, a po 50 minutach jakie to wszystko trwa mam poczucie, że obcowałem z albumem całkiem nieźle pomyślanym, takim, który nie męczy i jest doskonałą pożywką dla człeka zmęczonego po całym dniu. Black metal przy którym się luzuje wora. Jest miód.
Wyd. Non Serviam Records , 2016
Lista utworów:
1. As The Silver Curtain Closes
2. Saga North
3. Beyond The Mountains Of Rime
4. Dark Prophecies
5. Ragnarök
6. Cold
7. Witches Hammer
8. Frostlaid Skies
Ocena: 8/10

































