laCasta – Encyclia
(28 grudnia 2015, napisał: mielony)

Ten włoski kwartet łączący hardcore z black metalem podesłał nam swój pierwszy materiał, na którym zawarte jest 17 minut surowego grzania. Po kilku odsłuchach pozostaję niezbyt wzruszony, ni to ziębi, ni to grzeje. Zdaje się, że to po prostu zwykła, niezła robota. Podobają mi się tu te wolniejsze fragmenty jak chociażby klimatyczne intro i byłoby super gdyby cała EP była utrzymana w podobnym tonie. Później jednak wjeżdża standard, a zainteresowanie spada. Fajnie, że jest tu całkiem piwnicznie i srogo, to na pewno zaleta, ale pomysłowość w tym wszystkim nieznaczna. Na szczęście Encyclia jest na tyle krótka, że bez żalu można to sobie odpalić co jakiś czas na te parę chwil, ot, tak żeby coś po prostu leciało. Krótka przygoda, o której pewnie szybko zapomnę. A od nowego roku samo mięso, żadnych skrawków wątpliwej czy choćby przyzwoitej jakości. Takie muzyczne postanowienie. Kończę ten krótki wywód przy dźwiękach zamykającego ten krótki materiał Goddess i do przeczytania w 2016. Metalowe tuzy już mają mocne plany wydawnicze, będzie syto już w pierwszych tygodniach.
Wyd. własne, 2015
Lista utworów:
1. Intro
2. No Hope
3. The Reaction Will Never Come
4. You Are Nothing
5. Rejection of Life
6. Goddess (Outro)
Ocena: 6/10

































