Bodyfarm – Battle Breed

(12 października 2015, napisał: mielony)


Bodyfarm – Battle Breed

Po raz setny witam szanowne towarzystwo! Przewinęło się już przez moje uszy trochę tych płytek, ale nie ma co się zatrzymywać, lecimy dalej z tematami. A na ten szczególny jubileusz padło na nowiuśkie Bodyfarm! Ich poprzednie dokonania są mi znane, a wieść o nadchodzącym Battle Breed spowodowała, że zacząłem sapać jak grubas po pokonaniu paru schodów. Korzystam zatem z tego przywileju i katuje trzeciego pełniaka Holendrów już na miesiąc przed premierą. Wspaniałe uczucie. Promujący to wydawnictwo kawałek The Dark Age z Drunenem gościnnie na wokalach podkręciło atmosferę jeszcze bardziej, a mnie aż się łapy zaczęły trząść, dokładnie tak samo jak na myśl o mocnej libacji w piątkowy wieczór. Po usłyszeniu rzeczonego kawałka zacząłem wyczekiwać tej płyty, doczekałem się i z bananem na ryju słuchałem Battle Breed od deski do deski. Ichni death metal nosi znamiona melodii i wymusza trzepanie czajnikiem, co dla mnie tylko podnosi atrakcyjność danego wydawnictwa. To granie, którego po prostu dobrze się słucha, wolne od kakofonicznej sieczki. Bania kręci młynki sama, a brzmienie tego potwora jest bardzo crispy and crunchy, dopakowane, ale nie przepakowane. Mój faworyt, który wykopuje daleko w kosmos, to Storming Revolution. Nie ugiąć karku przy tym kawałku to aż wstyd. Poczułem się tak, jakbym na nowo poznawał Strategy of Attrition czy inne tego typu hity autorstwa rodaków Bodyfarm, czyli Hail of Bullets, a to zawsze świetne uczucie. O, jisss. Tu też można się trochę poczuć jak na polu walki, a taka „militarność” bijąca z deathmetalowych dźwięków stanowczo daje energetycznego kopa w torbę i cios z karata w potylicę. Moja kopia dla „ważniaków” zawierała też bonus track Slave of War, a razem z nim album sięga trzech kwadransów trwania. To dosyć sporo i istnieje wówczas ryzyko ziewnięcia, ale bez kozery powiem, że tak się przy Battle Breed nie dzieje. Trzeci pełny album mają już za sobą i po raz trzeci jest to rzecz na poziomie. Cyclone Empire zalicza tym sposobem stanowczo udany rok. Bodyfarm obok Feral czy Down Among the Dead Men (Ereb Altor jeszcze nie słuchałem) jako kolejna kapela z tej stajni dostarcza dobrą muzykę w sam raz dla spragnionych metalu śmierci.

 

Wyd. Cyclone Empire, 2015

 

Lista utworów:

1. Hell March
2. The Dark Age
3. Saxon Victory
4. Dawn Of Defeat
5. The Last Crusade
6. Prince Of Wallachia
7. Storming Revolution
8. Firing Squad
9. Wolfpack
10. Death By Fire
11. Slaves Of War

 

Ocena: 8/10

 

facebook.com/Bodyfarmdeathmetal

divider

polecamy

Angrrsth – Donikąd OCCULTUM – APOKATASTASIS SZNUR – DOM CZŁOWIEKA Dira Mortis – Ancient Breath of Forgotten Misanthropy
divider

imprezy

Black Night By Mara vol V Nervosa i Warbringer na wspólnym koncercie w Polsce Percival: „Wild Hunt Live” na dwóch letnich koncertach Paradise Lost wystąpi we wrześniu w Krakowie Black Waves Fest po raz szósty! Korpiklaani i Equilibrium na trzech koncertach w Polsce Katatonia i Sólstafir wystąpią w Warszawie Samael w Polsce Wolves In The Throne Room dwukrotnie wystąpi w Polsce MYSTIC FESTIVAL 2021 Archgoat na jesień w Polsce Misery Index NIE wystąpi w Poznaniu
divider

patronujemy

NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Sklep Stronghold Musick Magazine nr 31 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty