FORMIS – MENTAL SURVIVAL

(11 lipca 2015, napisał: Przem "Possessed")


FORMIS – MENTAL SURVIVAL

Wiadomo jakie historie krążą o Sosnowcu, lecz właśnie stamtąd wywodzi się Formis, a ich muzyka, nie przyprawia o śmiech, wręcz przeciwnie. Death metal w ich wykonaniu, to kawał dobrze zapodanych dźwięków, zagranych technicznie i z pomysłem. Mimo dość technicznego grania, na pierwszym planie jest muzyka, która świetnie balansuje miedzy brutalnością, a odpowiednią dawką melodii. Nawet przekombinowane i połamane riffy, które grają nie mają wpływu na łatwość odbioru ich muzyki, a pojawiające się progresywne motywy tylko urozmaicają kompozycje.

„Mental Survival” rozpoczyna niepokojące intro pod tytułem „Carbon Explulsion”, w którym dźwięki powoli kumulują się, by zamilknąć na moment przed rozpoczęciem „D.I.D.” Rwany riff w połączeniu z pokombinowana perkusją kontynuują klimat intro. Wokal growluje gardłowo i już wiadomo, że będzie ciekawie. Riff się zmienia, muzyka przyspiesza, staje się bardziej rytmiczna, zmienia się tonacja, perkusja intensyfikuje wydawane dźwięki. Refren atakuje ciekawą melodią, riff prowadzi nas krętą drogą, pojawia się solówka, która idealnie wpisuje się w kanon gatunku, muzyka przyspiesza, solo się kończy i wracamy do do rwanego riffu sprawiającego niepokojące wrażenie, przez moment wokale się nakładają i już pojedynczymi dźwiękami gitar zaczyna się „Dark Light”. Początek sprawia wrażenie bardzo progresywnego grania, lecz już po chwili, wchodzi mocna gitara i perkusja, stopy zaczynają szybko pracować, w tle pracuje bass i nagle riff się zmienia, muzyka nabiera brutalności, dźwięki perkusji zagęszczają się. Tempo znacznie przyspiesza, by po chwili wejść w melodyjny refren, gdzie praca perkusji okresowo przyspiesza. Nagle otrzymujemy zwolnienie, zmianę riffu, na którym muzyka nabiera szybkich obrotów, rozwalając czachę brutalnością i wracamy do delikatnych dźwięków gitary znanych nam już z początku utworu. „Horizontal Hourglass” zaskakuje przekombinowanym i melodyjnym riffem od samego początku, gitary współpracują aż miło, a ja jestem kupiony. Krótkie melodyjne zwolnienie przechodzi w progresywne granie, coś jak Pestilence na „Sphere”, a całość wzbogaca czysty, szepczący wokal. Muzyka przyspiesza i z progresywnej wstawki zostaje już tylko wspomnienie, pojawia się solówka porywając nas w podróż swoimi melodyjnymi dźwiękami, a riff wraca do głównego tematu, by ponownie powrócić do tego progresywnego fragmentu, gdzie solówka delikatnie zagrana, niezauważalnie sączy się w uszy. „Skeleton Key” to od początku mocne uderzenie. Riff gada równomiernie podnosi się na moment tonacja, przez chwile muzyka pozostaje w zawieszeniu, by powrócić wraz z dźwiękami krótkiej solówki, która brzmi wręcz klasycznie. Praca perkusji jest uproszczona i szybka, dająca brutalny efekt przy większej melodyjności muzyki. Nagle pojawia się fragment ze skandowanym tekstem i mocnymi akcentami perkusyjnymi, wskakuje stojąca na wysokim technicznie poziomie solówka. Ten utwór to taki kiler koncertowy, który każdego poderwie do zabawy pod sceną. Nagle kolejna solówka, szybko zagrana, dźwięki mieszają się prowadząc nas ku kolejnemu utworowi jakim jest „Sculpture”. Tu zaczynamy średnim i rytmicznym tempem, by przejść do szybkiej młócki z ciekawym riffem, tonacja się podnosi, muzyka zwalnia, wokal staje się niższy, mniej krzyczący. Druga gitara zaczyna grać coś innego i muzyka wraca do melodyjniejszego grania. Dzieje się tu dużo w warstwie gitarowej, a wszystko jest połączone ze sobą jak w dobrych puzlach. Kolejny raz pojawia się bardziej rytmiczny fragment, po którym wyrywa z butów świetnie zagrana i melodyjna solówka, po której natychmiast pojawia się kolejna kontynuując tam gdzie skończyła pierwsza. Wracamy do średniego tempa, perkusista zaczyna używać więcej talerzy i kolejny raz pojawia się melodyjny refren, w którym praca gitar przyspiesza. Kolejnym utworem jest utwór tytułowy „Mental Survival” , który od razu zaczyna się szybkim tempem. Riff gada ciekawie, a wokalista prawie nie bierze przerwy na oddech, nagle ten pochód śmierci przerywa wolniejszy fragment. Riff się zmienia, perkusja zaczyna grać rytmicznie, a głowa sama buja się w rytm melodii. I nagle pojawiająca się solówka urywa łeb, dźwięki w niej powtarzają się, a po chwili muzyka zmienia kierunek w stronę tego bardziej progresywnego grania i nie jest to zarzut, bo te fragmenty mnie osobiście zachwycają, pojawia się solówka tocząca się powoli kilkoma dźwiękami, a muzyka powoli przyspiesza do średniego tempa brutalnie przerwanego nagłym przyspieszeniem. „Sochronic Exhalation” to outro, które poniekąd zamyka ten album. Pojawiają się oszczędne dźwięki gitar, w tle mamy niepokojący podkład, gitary tworzą maksymalnie zeschizowany klimat niczym ze snu schizofrenika. Tak swoja drogą chciałbym, żeby kiedyś chłopkom przyszło do głowy stworzenie tak odhumanizowanego projektu bazującego na takich dźwiękach. Na koniec mamy jeszcze jako bonus utwór „Skeleton Key”, tym razem nagrany gościnnie z Baryłą z Horrorscope na wokalu. Ciekawie wypadają tutaj nałożone momentami wokale, chociaż szczerze mówiąc Jego wokalowi jakby nieco brakowało tu mocy. Inna sprawą jest, że nie do końca odpowiada mi pomysł takiego bonusa do tak krótkiego materiału, cóż może po prostu jestem jakiś dziwny.

Musze przyznać, że Formis nie marnował czasu przez ostatnie 4 lata i nagrał na prawdę dobry album, w którym aranżacje są świetnie zrobione, a wszystkie elementy ich muzyki idealnie wyważone. Mam tylko jedno drobne zastrzeżenie. Może i się czepiam, lecz na „Mental Survival” zbyt dużo słyszę momentami wpływu Cynic, Pestilence, tego bardziej jazzowego Atheist, czy Death z ostatnich albumów. Ogólnie nie przepadam za takimi porównaniami, lecz tutaj zdecydowanie mocno rzucają mi się w uszy te wpływy. Jak widać Formis jest wciąż na drodze wypracowania swojego oryginalnego stylu, lecz póki co przynajmniej wzorce, które przesączają się do ich muzyki są z tej naprawdę wysokiej półki. Mimo, ze kompozycje na „Mental Survival” są bardzo charakterystyczne, a wygenerowane przez Formis dźwięki nie przelatują przez głowę, tylko zostają tam na dłużej drążąc swoje własne ścieżki, to po kilku przesłuchaniach będę wracał do tego albumu, gdyż naprawdę uwielbiam takie granie.

 

 

Wyd. Defense Records, 2014  

 

 

Lista utworów:

  1. Carbon Explulsion
  2. D.I.D.
  3. Dark Light
  4. Horizontal Hourglass
  5. Skeleton Key
  6. Sculpture
  7. Mental Survival
  8. Sochronic Exhalation
  9. Skeleton Key feat. Baryla (Bonus Track)

 

Ocena: -8/ 10

 

 

https://www.facebook.com/formismetal

http://www.formismetal.pl/

https://myspace.com/formismetal

https://www.reverbnation.com/formis

http://www.defensemerch.com/

https://www.facebook.com/defensemerch

http://defense.8merch.com/services/store

 

 

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty