FETOR / CRANIAL BLOWOUT / FETO IN FETUS / SPLATTERED GENOCIDE / GOREMITORY – HUMAN ABATTOIR

(29 czerwca 2015, napisał: Przem "Possessed")


FETOR / CRANIAL BLOWOUT / FETO IN FETUS / SPLATTERED GENOCIDE / GOREMITORY – HUMAN ABATTOIR

Taką składankę spłodziło ostatnio brytyjskie Rotten Music prowadzone, przez naszego rodaka Chris’a. Dużym plusem tego wydawnictwa jest spora różnorodności styli prezentowanych przez kapele, mimo, że każdy z zespołów gra brutalną odmianę metalu, którą można określić jako slam brutal death metal. Na szczęście nie ma takich momentów, gdzie można by pomylić jeden zespół z drugim.

Płytę otwiera nasz rodzimy Fetor, w skład którego wchodzą muzycy na co dzień grający w takich zespołach jak Deviation, Banisher, Depopulate, Nuclear Vomit, czy Ojciec Dyktator. Więc po takich „debiutantach” spodziewać się należy całkiem sporo i dla nich nie ma taryfy ulgowej. Na szczęście dwa utwory w ich wykonaniu dają sobie świetnie radę. Pierwszy z nich to „From Neck To Crotch”. Prosty riff szybko zostaje poparty ciekawą chociaż minimalistyczna perkusją, dołączający do tego wokal jest niski, krzykliwy, lecz zniekształcony poprzez jakieś dodatkowe efekty, przez co brzmi nieco świńsko. Sporym zaskoczeniem jest wolne tempo w jakim zaczyna się utwór, momentami praca perkusji staje się rytmiczna i uproszczona do bólu, co odrobinę mnie razi. Pojawia się również coś na kształt refrenu, który wprowadza nieco więcej melodii do tej rzeźni. „Needle In The Nail” rozpoczyna się nieco szybciej, riff pobrzmiewa old schoolowym death metalem, kilka przejść perkusyjnych i muzyka nabiera wyrazu, od razu słychać, że ten utwór jest dużo lepszy zarówno pod względem aranżacji, jak i samego pomysłu, nie ma tu żadnych galopad tempa, muzyka po prostu przetacza się po słuchaczu w średnim tempie niczym walec drogowy, który po jakimś czasie jeszcze zwalnia na chwile, by przyspieszyć na koniec utworu. Muszę przyznać, że gada to całkiem sprawnie, bez słabych punktów, bez wirtuozerii, po prostu miażdży słuchacza od pierwszego dźwięku. Teraz ciekaw jestem tylko co Fetor zaprezentuje na jakimś dłuższym materiale, gdyż póki co dali nam na razie jedynie przedsmak tego co im się w głowach kłębi.

Kolejnym zespołem na tej składance jest Cranial Blowout. Ci Hiszpanie również debiutują z tym materiałem, a muzyka jaka tworzą mimo wielu wspólnych punktów z Fetor brzmi całkiem inaczej. W dodatku każdy utwór jest poprzedzony intrem. „In Horrendous Agony” rozpoczynają dźwięki torturowanej piłą elektryczną osoby, po których pojawia się kilka taktów w szybkim tempie i prośby torturowanego o zaprzestanie działań. Kolejne dźwięki podane są już w wolnym tempie. Prosty riff, prosta perkusja, a mimo to brzmi to całkiem nieźle. Wokalista śpiewa przez jakąś maszynkę, która powoduje, że jego wokal jest zniekształcony i brzmi nieco jak chrumkanie. Muzyka jeszcze bardziej zwalnia, pojawia się więcej talerzy, wokal momentami schodzi do kwiku, perkusja po chwili staję się bardziej gęsta, a muzyka przyspiesza. Szybkie tempo przychodzi wraz z dziwnym i prostym riffem, który jakoś mnie nie kupuje, lecz po chwili wracamy do średniego tempa i otrzymujemy kolejne przyspieszenie. Motywy coutry poprzedzają „Redneck Frenzy”. Szybko jednak zastąpione zostają kolejnym miażdżącym tempem. Tutaj riff jest ciekawszy, następuje przyspieszenie, które przypomina nieco znane nam już skądś riffy, niestety tutaj nic ciekawego się nie dzieje, gdyż muzyka jest wtórna, czego aranżacje w żaden sposób nie tuszują, pojawia się kolejne zwolnienie, stopy momentami grają szybko. Muzyka znowu przyspiesza i otrzymujemy niestety średniej klasy muzykę. W dodatku sposób w jaki nagrany jest ten materiał nie szczególnie mi leży. Wokal jest wysunięty mocno do przodu, a instrumenty są schowane gdzieś z tyłu i nie sprawia to zbyt dobrego wrażenia.

Kolejnym polskim akcentem na tej płycie są starzy wyjadacze z Feto In Fetus. Od razu widać różnicę klasy między nimi a poprzednia kapelą. Muzyka jaką prezentują to po prostu kopiący mordy brutalny death metal, bez żadnych kombincji z brzmieniami itp. zabiegów. „Miasma” to utwór, który miażdży bębenki uszne ściana dźwięku. Prosty riff, gęsta praca stóp i niski głęboki wokal dopełniają dzieła zniszczenia. Tempo przyspiesza, riff staje się ciekawy, a muzyka podrywa dupsko z fotela, wszystko zwalnia nieco, by dopiero w walcowatym tempie zmienić riff i faktycznie, bierze mnie takie granie. Dostajemy jeszcze przyspieszenie przechodzące w bardzo rytmiczny fragment, po którym praca gitar nagle się urywa i zaczyna się ostrym kopnięciem „Black Hole”. To przekombinowany rytmicznie krótki bo zaledwie 11 sekundowy kop w jaja, a zaraz po nim otrzymujemy „Inconstancy”. Tutaj tempo jest wolne, riff ciekawy, stopy kolejny raz graja szybko, riff się zmienia, tempa szybkie z wolnymi wymieniają się snieustannie, by w końcu szybkie tempo zostało na dłużej, riffy zmieniają się, a każdy niesie ze sobą kawał ciekawej muzy, wokalista ryczy nisko idealnie uzupełniając dźwięki generowane przez instrumenty.

Kolejnymi debiutantami tutaj są Brazylijczycy z Spalttered Genocide. No i nie jest tak źle, mimo kilku minusów, które rażą moje uszy, lecz po kolei. „Rotting In The Sewage’ rozpoczyna riff, który byłby świetny, gdyby nie to, ze totalnie brak mu oryginalności. Średnie tempo wspiera lepsza niż poprawna gra perkusisty, wokal jest niski, puszczony przez maszynkę, lecz niestety momentami schodzi do świńskiego kwiku, czego nie lubię, lecz rozumie, cóż taka konwencja. W chwili gdy muzyka przyspiesza kończy się ciekawe granie, a zaczyna nudne i standardowe. Na szczęście ten fragment nie trwa długo. Zwolnienie brzmi już zdecydowanie lepiej, perkusja jest oszczędna, a muzyka zwalnia jeszcze bardziej, riff jest prosty, lecz pojawiają się w nim ciekawe wstawki, drobne przyspieszenie nie psuje wrażenia, wręcz przeciwnie jest tu bardzo na miejscu, a przeciągnięty w czasie ryk/ kwik wokalisty również brzmi dobrze. „Cumming-Pus” rozpoczyna się już dużo ciekawiej. Szybkie tempo, dość szybko przechodzi w średnie, gdzie praca perkusji jest szczególnie warta uwagi. W „One-Shoot-One-Kill” riff gada prosto, wokalista porusza się w różnych tonacjach, a muzyka w końcu zwalnia do tempa znanego nam z produkcji death/ doomowych, po chwili nieco przyspiesza, riff nie ulega zmianie, a całość sprawia wrażenie, że jest zaledwie akompaniamentem dla wokalisty, jedynie praca perkusji jest zmienna i kolejny raz zasługująca na uwagę. W końcu riff się zmienia i zaczyna się ciekawsze granie, lecz to już koniec utworu, który mimo swojej prostoty jest chyba najlepszym jaki Splattered Gore nam tutaj zaprezentował.

Ostatnim zespołem na „Human Abbatoir” jest Goremitory z Filipin. Nie wiem tylko dlaczego jest tak duża dysproporcja między czasem jaki miały inne kapele na zaprezentowanie się , a czasem jaki otrzymał Goremitory. Mimo, że zespół jest dość młody, utwory które możemy tutaj posłuchać w ich wydaniu, są całkiem niezłe, bez słabych punktów na dobra sprawę, wiadomo, ze na upartego można by się do czegoś przyczepić, lecz ogólnie w kanonie, w którym się obraca ich muzyka dają sobie świetnie radę. „Killed, Decayed And Wormed” rozpoczyna się od intra, które niczym nie zwiastuje nam pożogi jaka za chwilę urządzą nam Filipińczycy. Pierwsze takty przynoszą nam szybką muzykę, która szybko wchodzi w bardzo rytmiczne rejony. Po chwili pozostaje na placu boju sama gitara, która gra ciekawy riff, dołącza do niej perkusja, a tempo oscyluje gdzieś miedzy wolnymi szybkim, wokal puszczony przez maszynkę jest niski, muzyka przyspiesza na chwilę, by zwolnić zaskakując melodyjnością kolejnego riffu, praca perkusji się zagęszcza, całość przyspiesza, riffy się zmieniają. Te przejścia między szybkimi i średnimi tempami następują po sobie jak w zegarku. Nagle przy kolejnym przyspieszeniu perkusja napieprza szybciej niż człowiek by potrafił. Bo faktycznie nie siedzi za nią pałker, to po prostu automat perkusyjny, który przy tego typu muzyce nie razi, do tego riff momentami podciąga ostatni dźwięk wysoko do góry, co daje psychodeliczny efekt, przy takiej nawałnicy niskich tonów. Kolejne intro rozpoczyna „Slut Massacre”. Brzmi to jak fragment z jakiegoś horroru typu gore i już otrzymujemy szybką nawalankę, która przechodzi w średnie tempo, riff gada dość ciekawie, praca automatu zmienia się i po tych kombinacjach, wracamy do średniego i rytmicznego tempa. Kombinacje automatu poprzedzają ciekawy riff, który zostaje podany w szybszym tempie. W pewnym momencie słyszymy tylko pracę basu i talerzy, która zostaje zagłuszona ciekawym średnim tempem, które z kolei po chwili nieco zwalnia, a praca instrumentów staje się zbyt szablonowa. Kolejne przyspieszenie, zostaje przerwane kolejnym średnim tempem zmuszającym głowę do bujania się w takt muzyki, która kolejny raz przyspiesza. Pojawiają się ciekawe przejścia, riff, który bardzo mi się podoba, a wszystkie te elementy bardzo urozmaicają muzykę, sprawiając, że nie ma tu chwili wytchnienia. „Gore Assault” przynosi ze sobą dźwięki wojny, syren, wybuchy, komunikaty wojskowe i…. Riff grający w średnim tempie świetnie brzmi, lecz następuje zmiana. Muzyka nieco zwalnia, zmienia się riff. Do tego wszystkiego zespół już nas przyzwyczaił. W końcu nadciąga przyspieszenie ze świetnym riffem, lecz nie trwa ono długo, muzyka ulega zawieszeniu, po którym automat gra szybko, a pojawiający się riff wyrywa żyły. Wokalista produkuje się przez cały czas. Kolejną zmianą jest zwolnienie, w którym pojawiają się quasi solówki, lecz muzyka już leci dalej, aż do następnego zwolnienia, które dla odmiany jest banalnie prosto zagrane. W kolejnym przyspieszeniu riff nie jest już taki prosty, zapętla się, lecz po chwili wszystko kolejny raz ulega zmianie. Zdecydowanie sposób gry Goremitory trafia do mnie. W ich muzyce ciągle coś się dzieje i często są to ciekawe rzeczy, które rzadko się powtarzają. Jeszcze otrzymujemy schizoidalną solówkę, zapodaną w wolnym tempie, gdzie schowany z tyłu wokal tworzy dla niej niejako podkład. „Manslaughter” rozpoczyna się od kolejnego horrorowego intro, po którym następuje uderzenie ciekawym i skomplikowanym riffem, praca automatu przyspiesza, riff upraszcza się, a całość nabiera melodii. Po chwili słyszymy już sam bas wsparty delikatna pracą automatu, a w te dźwięki co jakiś czas uderza riff kilkoma dżwiekami. Nagle całość instrumentarium wchodzi do akcji fundując nam melodyjne ciekawe średnie tempo, przerwane skomplikowanym riffem, który zmienia tonacje, kolejnym razem pojawiają się dodatkowe dźwięki w riffie, nadchodzące przyspieszenie przynosi kolejna quasi solówkę i natychmiast zwalnia. Kolejne przejścia i riff bazujący na old schoolowych dźwiękach zaskakują. Na koniec mamy jeszcze filmowe intro i utwór „Jack The Ripper”. Średnie tempo przyspiesza, riff jest banalny, by zmienić się w dużo ciekawszy po przejściu w średnie tempo. Kolejne przyspieszenie przynosi nam dużo ciekawszy riff, lecz zmiany tutaj następują szybko. Przyspieszenie, zwolnienie i tak w kółko, a za każdym razem muzyka ulega zmianom. Gdy już po wolnym tempie spodziewamy się przyspieszenia, muzyka zwalnia jeszcze bardziej, pojawiają się ciekawe gitarowe wstawki i dopiero wchodzimy w średnie tempo. Praca gitary momentami zaskakuje i zachwyca, a wokalista gdy nie przechodzi w świńskie rejony, brzmi naprawdę dobrze. W końcu otrzymujemy rytmiczny fragment, który prawie niezauważalnie przyspiesza. Po chwili dźwięki się kumulują, a muzyka wchodzi na ekstremalne obroty i to już koniec.

Cóż trochę się rozpisałem przy okazji tej recenzji, lecz cóż począć, gdy tak dużo zespołów zamieściło tu swoje utwory. Reasumując muszę powiedzieć, że Chris miał świetny pomysł na tą składankę. Mimo, że poziom zespołów, które tutaj zamieściły swoje numery jest bardzo zróżnicowany, to kążdy z maniaków tego typu brutalnego grania znajdzie tu coś dla siebie, a zapewne więcej niż jedna kapela przypadnie mu do gustu. Dlatego więc zapraszam wszystkich maniaków do zapoznania się z tym materiałem, gdyż na prawdę warto poświęcić te 45 minut, które straconymi nie będą.

 

 

 

Wyd. Rotten Music, 2015

 

 

Lista utworów:

Fetor:

  1. From Neck To Crotch
  2. Needle In The Nail

Cranial Blowout:

  1. In Horrendous Agony
  2. Redneck Frenzy

Feto In Fetus:

  1. Miasma
  2. Black Hole
  3. Inconstancy

Splattered Genocide:

  1. Rotting In The Sawage
  2. Cumming-Pus
  3. One-Shoot-One-Kill

Goremitory:

  1. Killed, Decayed And Wormed
  2. Slut Massacre
  3. Gore Assault
  4. Manslaughter
  5. Jack The Ripper

 

 

Ocena :

Fetor: +7/ 10

Cranial Blowout : +5 10

Feto In Fetus: 8/ 10

Spalttered Genocide: 5/ 10

Goremitory: +8/ 10

 

 

 

fetorofficial@gmail.com

https://fetor.bandcamp.com/releases

https://www.facebook.com/fetorofficial

https://www.facebook.com/pages/Cranial-Blowout/1428654260749963

https://www.reverbnation.com/cranialblowout

https://www.facebook.com/FetoInFetus

http://fetoinfetus.pl/

https://soundcloud.com/feto-in-fetus

https://twitter.com/FetoInFetus

https://www.facebook.com/pages/Splattered-Genocide/422072721289803

https://www.facebook.com/goremitoryph

https://www.reverbnation.com/goremitory

https://www.reverbnation.com/goremitoryph

http://www.rottenmusic.net/

https://www.facebook.com/rottenmusic.net

https://rottenmusic.bandcamp.com/

 

 

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty