WAROATH – MERCILESS NIGHT EVIL (DEMO)

(19 maja 2015, napisał: Przem "Possessed")


WAROATH – MERCILESS NIGHT EVIL (DEMO)

Nie tak dawno bo w kwietniu tego roku Waroath zaszczycił nas swoim drugim już demem, tradycyjnie wydanym przez Putrid Cult. Co się zmieniło? Nie dużo, a jednak… wpływ black metalu jest tutaj dużo wyraźniejszy niż na „Conjuration Of Wargods”, lecz zespół, czy też projekt nie zatracił przez to swojej tożsamości, a raczej rozwinął się. Zdecydowanej poprawie uległo brzmienie i realizacja nagrań, wciąż jest to „garaż” pełen swoistego brudu, lecz zyskał on na klarowności dźwięku. Niestety kolejny raz materiał ten okazuje się być zbyt krótkim, chociaż całkowicie wpisującym się pod względem czasowym w format standardowej demówki.

„Whine Of Abandoned Graveyard” rozpoczyna się ciekawym riffem, pojawia się druga gitara, a ich dźwięki świetnie się uzupełniają. Gdy wchodzi perkusja, odnoszę wrażenia odhumanizowania jakie znamy z produkcji Diabolos Rising. Wokal oscyluje miedzy krzykliwym, a niskim warkotem, nagle muzyka przyspiesza i zaczyna być czuć siarkę, wrażenie odhumanizowania znika. W muzykę wbijają się dźwięki solówki, która to przyspiesza, to zwalnia, by zawisnąć przez chwile nad słuchaczem. Zmienia się riff , patenty gitarowe momentami przypominają Slayer,. Kolejna zmiana riffu poprzedza zawieszenie muzyki na moment, po którym wraca gitara z riffem rozpoczynającym ten utwór, całość przyspiesza, wokale nakładają się na siebie. Kolejne solo jest krótkie, zostaje odegrane w szybkim tempie, muzyka mknie przed siebie na jednym riffie i zaczyna się „On The Lunar Throne Of Damnation”. Fajny riff otwiera ten utwór, dochodzi do niego reszta instrumentów tworząc ścianą dźwięku. Po kilku taktach tempo ostro zwalnia, zmienia się riff, wokale wysuwają się do przodu. Nie trwa to długo, zmienia się riff, perkusja, gra ciekawie, kolejny raz riff ulega zmianie, teraz ma w sobie sporo melodii, tempo zwalnia na chwilę, by nieco przyspieszyć. Kolejne takie zabiegi kończą się riffem wygrywanym przez jedna gitarę, do której dołącza oszczędna, lecz mocna perkusja, po chwili druga gitara, muzyka rozkręca się nabierając co raz więcej mocy, by przyspieszyć wciąż na tym samym monotonnym riffie, który gdy się zmienia całość staje się bardziej melodyjna. Średnie tempo nieznacznie przyspiesza, by po chwili rozkręcić się na całego jak zerwany z łańcucha bulterier. Kolejnym utworem jest cover Slayera „Black Magic” zagrany z pełnym powerem i w dużej zgodzie z oryginałem, cholera jak to gada z tym garażowym brzmieniem….a do tego te świetnie odegrane solówki. Jedynie wokal Adriana różni się od Toma, po pierwsze mają inną barwę, po drugie wokal Adriana jest zdecydowanie niższy, lecz nawet „scream” Adrianowi wyszedł, chociaż co prawda odnoszę wrażenie, że nie było to dla Niego proste, lecz mimo wszystko dał radę i nie mam się tu do czego przyczepić. Może tylko do tego, że Jego wokal w tym coverze jest nieco zbyt schowany za resztą instrumentów. „Conspiracy Of Wargods” rozpoczyna się rykami kończącymi się wezwaniem „come to the sabbath !!!’ i już lecimy w nieco bardziej rock’and’roll’owym rytmie. Ciekawy, melodyjny riff z akcentami perkusji rozwija się w rytmiczne średnie tempo i odnoszą wrażenie, że Waroath właśnie w takich utworach najlepiej się czuje. Nagle wskakuje solówka pełna klasycznej melodii rodem z Motorhead i od razu czuć w ich muzyce ten totalny feeling i zabawę. Gitara tnie w klasyczny prosty sposób, wokal bawi się konwencją. Nagle pozostają same dźwięki gitary, perkusja powoli włącza się do pracy, kilka przejść, zmian sposobu gry perkusisty, i transowa melodia zostaje przerwana przyspieszeniem, które kończy nie tylko ten utwór, lecz również całe demo.

Muszę przyznać, że świetnie bawię się za każdym razem słuchając tego materiału. Jest tu wszystko czego można sobie zażyczyć, „poważne” kompozycje, świetny cover i masa zabawy na koniec. Lecz czemu się tu dziwić, Ci ludzie od lat grają i udzielają się na scenie, więc gdy przychodzi do nagrań, to robią to na co maja ochotę nie patrząc na mody, oczekiwania innych. To jest ich styl życia, zabawa, a w ich żyłach zamiast krwi krąży metal. Więc kolejny raz wracam do słuchania „Merciless Night Evil”. A Wy zaopatrzcie się szybko w tą taśmę, bo limit jest niewielki.

 

 

Wyd. Putrid Cult, 2015

 

Lista utworów:

  1. Whine Of Abandoned Graveyard
  2. On The Lunar Throne Of Damnation
  3. Black Magic (cover Slayer)
  4. Conspiracy Of Wargods

 

Ocena +8/ 10

 

 

http://badtothebone.otwarte24.pl/1751,Waroath-Conjuration-of-the-Wargods

hellishband@o2.pl

 

 

divider

polecamy

BORGNE – Y Nekkrofukk – Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation PLANET HELL – 2019 MISSION TWO CELL – ANCIENT INCANTATIONS OF XARBOS
divider

imprezy

The Last Words of Death: Czort / Funeral Mass / Trwoga / Ortsul / Mol’Ekh Łysa Góra & Madrugada World Music w VooDoo Club Koncertowy After po Powitaniu Lata w Twin Peaks Harley-Davidson Velesar – trasa koncertowa „Bratnia Krew” Runika i Morhana na Letniej Scenie VooDo Loneliness Tour / LaNina Knock Out Productions prezentuje koncert Amon Amarth w Warszawie! Ancient Rites na dwóch koncertach w Polsce Ancient i Acherontas na dwóch koncertach w Polsce Piąta edycja wrocławskiego festiwalu została odwołana! Mystic Festival 2020
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

Musick Magazine nr 30 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty