FHOI MYORE / WYRMS – LES LIMBES POURPRES / MEHXOHORR – LES IV DIMENSIONS COSMOGONIQUES

(6 kwietnia 2015, napisał: Przem "Possessed")


FHOI MYORE / WYRMS – LES LIMBES POURPRES / MEHXOHORR – LES IV DIMENSIONS COSMOGONIQUES

Tym razem przeniesiemy się do Francji za sprawą splitu dwóch tamtejszych kapel, który to ukazał się w tym roku na winylowym nośniku. Pierwsze co uderzyło mnie zanim jeszcze posłuchałem ich muzyki, to profesjonalne podejście do tematu promocji i szacunku dla recenzentów. Po krótkiej rozmowie z jednym z muzyków z Fhoi Myore, poczta dostarczyła mi promo kopię tego materiału na CDr. Kartonowa, zamykana koperta z nadrukiem, ręcznie numerowana do numeru 47. Daje to pewne uczucie elitarności, lecz nie o nie tu chodzi, a o poważne podejście muzyków do szerzenia swej muzycznej zarazy. Może żaden z tych zespołów jakoś szczególnie nie jest znany poza Francją, jednak nie są to debiutanci. Na początek zajmijmy się Fhoi Myore. Zespół powstał w 2008 roku, ma kilka wydawnictw na swoim koncie, w tym debiutancki album, a muzyka, jaką prezentują to rasowy black metal, któremu nie można odmówić norweskich wpływów. Na splicie zaprezentowali zaledwie dwa utwory. Jeden 12to, a drugi prawie 10cio minutowy. Pierwszym z nich jest „I – Chair-Monde”. Całość rozpoczyna wolna praca dwóch gitar, pojedyncze uderzenia perkusji, tonacja się podnosi i… muzyka ostro przyspiesza. Riff się zmienia, jest melodyjny, wokal chropowaty, krzykliwy, perkusista co chwilę zmienia sposób gry, to robi przejście, to używa sporo talerzy, a wszystko to w szybkim rytmie. Co ciekawe muzyka niesie z sobą sporo zmieniającej się melodii, nagłe zwolnienie poprzedza jedynie kolejne przyspieszenie, lecz riff pozostaje ten sam. Instrumenty milkną na chwilę, w tle pojawiają się sample z dźwiękami trzeszczącego drewna. Powolne dźwięki gitary i pojedyncze uderzenia perkusji rozpoczynają nowy rozdział tego utworu, wokal krzyczy pełen ekspresji, muzyka przyspiesza, dźwięki się kumulują. W tej muzyce wciąż następują jakieś zmiany, a wszystko to nie przekracza ram klasycznego black metalu i pomimo tak długiego czasu trwania utworu nie ma tu miejsca na nudę. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tu praca perkusji i wokalista, który potrafi z krzyku przejść do niskich i głębokich wokaliz, a jego barwa głosu idealnie współgra z muzyka Fhoi Myore. Kolejne melodyjne zwolnienie wręcz sprawia, że bujamy się w rytm melodii. „II – Le Prince des Mers de Sang” rozpoczyna się szybkim rytmem i ostrą pracą perkusji, to jest już tornado urywające głowę, riff chwilami wybija się przed resztę dźwięków, wokalista już nie krzyczy a ryczy z głębi trzewi. Pojawiające się średnie tempo rozwija się w ciekawą melodię, a praca perkusji wciąż ulega zmianom. Kolejne przyspieszenie przynosi ze sobą masę dźwięków wydobywających się z talerzy i kolejny raz riff się zmienia, Muzyka w średnim tempie brzmi nieco folkowo. Przyspieszając Fhoi Myore nic nie traci ze swojej melodyjności. Lecz nie martwcie się, nie jest to jakieś tam melodyjne pitolenie, w tej muzyce jest masa emocji i bezkompromisowości. To black metal z krwi i kości.

Drugim zespołem na tym splicie jest powstały w 2007 roku i mający na swoim koncie pomijając mniejsze wydawnictwa dwa pełne albumy. Black metal w ich wydaniu, jest zdecydowanie szybszy. Chłopaki rzadko decydują się na zwolnienia, lecz mimo to w ich muzyce melodia jest dużo bardziej czytelna, a kompozycje mają bardziej standardowy czas trwania. Pierwszym ich utworem jaki odnajdujemy na tym splicie jest „I – Ràhiissis, L’Origine et L’Eternité”. Mocne uderzenia perkusji przeradzają się w wysoko obrotową niszczarkę, riffy tworzą łatwo przyswajalną melodię, a krzykliwy wokal jest nieco cofnięty. Krótka solówka poprzedza chwilowe zwolnienie, a całość świetnie się ze sobą komponuje. Gdy wydaje się, że utwór dobiegł końca pojawia się gitara, a po niej reszta instrumentarium w średnim tempie i po krótkiej nawałnicy perkusyjnej, riff się zmienia, melodia sączy się do uszu słuchacza niczym kwas akumulatorowy. „II – Wohrnnakx, Le Vide et La Matiere” po kilku taktach wchodzi na obroty. Na tle szybkiej kanonady perkusji gitary wygrywają ciekawy riff, który z czasem się zmienia, wtórują mu pomruki wokalisty. Prosta, powoli zagrana solówka poprzedza, zmianę rytmu, który staje się nieco marszowy, a tempo przyspiesza, pojawiają się kolejne nieco bardziej typowe riffy, a muzyka porywa nas niczym tsunami. Pojawia się nagle wolne i zaskakujące tempo, solówka prosta, wolno zagrana a mimo to ciekawie brzmiąca, perkusja przyspiesza na chwilę, by zwolnić do rytmu gitar, a kolejna solówka to już czysta klasyka, długa, wolna, prosta a zarazem świetnie zaaranżowana. „III – Yôehrhrr, La Conscience et La Mort” to kolejny kop w trzewia. Gitary szyja ostro, perkusja napieprza jakby za zestawem siedział robot a nie człowiek. Chwilowe zwolnienie wprowadza nieco więcej melodii, rytm perkusji staje się też nieco bardziej wyważony, lecz zmienia się co chwilę, aż do kolejnego przyspieszenia. W moim odczuciu to ich najlepszy numer na tej płycie, extremalny, a zarazem pełen różnorodności. Gitara prowadząca sprawia wrażenie jakby opowiadała historie na tle gry perkusji, a wokalista krzyczy swoje frazy w tle tej muzycznej mikstury. Nagle wszystko cichnie i pojawia się gitara klasyczna kończąca ten utwór. Na koniec mamy jeszcze „IV – Mehxôhorr, La Réalité et Au-delà”. Nie ma tu miejsca na kompromisy, kolejne tornado przetacza się przez nasze głowy. Riffy i rytm perkusji zmieniają się, lecz nie tempo muzyki. Mimo, że melodia wciąż jest obecna w tej muzyce, nie ma tu brania jeńców. Nagły wybuch poprzedza fragment gdzie na tle dźwięków gitary słyszymy jęki, zawodzenia i inne odgłosy wokalisty, co stwarza dość ciekawy efekt. Nie trwa to długo. Muzyka wraca na swoje stare tory, a dzieło zniszczenia jest kontynuowane, do czasu, krótkiego zwolnienia, z nieregularną gra perkusisty, który już nie raz pokaz, że potrafi coś więcej niż tylko ostro zapieprzać po zestawie.

Muzykę tych hord zdecydowanie oceniam na plus. Może i Świata z nią nie zawojują, lecz nie wydaje mi się, żeby było to ich celem, gdyż nie jest to muzyka dla każdego słuchacza metalu. To materiał dla fanatyków black metalu, sprawnie zaaranżowany, dobrze nagrany. Mimo brudnego brzmienia, każdy instrument jest tutaj czytelny, a poziom obu zespołów wyrównany. Dlatego też zapraszam wszystkich maniaków do zapoznania się z muzyką tych francuskich hord, a ja pewnie nie raz wrócę jeszcze do tego splitu.

 

Wyd. Ossuaire Records, 2015

 

 

Lista utworów:

Fhoi Myore:

  1. I – Chair-Monde
  2. I – II – Le Prince des Mers de Sang

 

Wyrms:

  1. I – Ràhiissis, L’Origine et L’Eternité
  2. II – Wohrnnakx, Le Vide et La Matière
  3. III – Yôehrhrr, La Conscience et La Mort
  4. IV – Mehxôhorr, La Réalité et Au-delà

 

Ocena:

Whoi Myore: 7/ 10

Wyrms: 7/ 10

 

 

 

https://www.facebook.com/fhoimyore

https://fhoimyore.bandcamp.com/

https://wyrmsblackmetal.bandcamp.com/

https://www.facebook.com/wyrmsblackmetal

http://www.ossuairerecords.fr/index.php

 

 

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty