Toluca – Memoria (w skrócie)
(20 stycznia 2015, napisał: mielony)
Niech mnie kule biją, bowiem mimo iż jest to strasznie depresyjne, to jednak, no patrz!, całkiem dobre. Paru chłopa ze wschodu porzuciło swoje widły i brony na rzecz muzycznej kariery. Powiadam, naprawdę dali radę w stylistyce którą obrali. Wprawdzie nie wiem czemu ktoś miałby chcieć grać tak przytłaczająco, ale mimo wszystko to mocny materiał. Po odsłuchu pozostaje iść się zabić albo pić wódkę, bo chłopaki są świetni w odbieraniu woli życia tudzież wywoływaniu doła. Smutne malują te swoje post-metalowe pejzaże, ale robią to z takim talentem, że trudno jednak jest nie być pod wrażeniem. Coby jednak nie było, na szczęście jest też miejsce na tym albumie na dawkę dzikości, zatem nie lękajcie się. Notę wystawiam relatywnie wysoką, bo doceniam i aż mnie serducho zabolało od tego grania, ale wiem, że jednocześnie nie będę słuchał Toluca w dużych ilościach. Przecie nikt w miarę zdrowy umysłowo nie wpędza się w dół na własne życzenie. Mimo to warto sprawdzić, nawet jeśli świadomość tego, jakie są to klimaty, raczej nakazuje zarzucenie sobie kawał szwedzkiego mięsa czy srogiego, norweskiego mrozu.
Plusy:
- depresyjne, ale dość wciągające,
- przekonujące i nie powoduje żażenowania,
- niezły poziom songwrintingu
Minusy:
- z uwagi na charakter, nie nadaje się na długie sesje
Wyd. własne, 2014
































