Behemoth – Zos Kia Cultus

(28 listopada 2004, napisał: FATMAN)


Behemoth – Zos Kia Cultus

Bękarta, którego spróbuję wam przybliżyć w tym tekście na świat wydała najlepsza moim zdaniem polska grupa death metalowa, a mowa oczywiście o Behemoth. Materiał został zarejestrowany podczas dwumiesięcznej sesji w Hendrixie, a jego producentem jest sam lider hordy, tj. Nergal, którego przy mixach wspomagał Arkadiusz Malczewski. Tu trzeba zaznaczyć, że ten album jest jak dotychczas najlepiej wyprodukowanym polskim albumem death metalowym. Kiedy się go słucha ma się wrażenie, że to produkcja rockowa. Gitary wypasione, dobrze nagłośnione idealnie współgrające, bębny ani nie zagłuszają reszty, ani też nie schodzą na dalszy plan po prostu rewelacja, no a jeszcze dość głośny, przez co uatrakcyjniający brzmienie bas. Na tym albumie widać rewelacyjny kompromis między nagłośnieniem gitar, a perkusji. Wszystko brzmi niewiarygodnie czysto, selektywnie, a zarazem bogato, obficie. Ach, żeby więcej płyt było tak dopieszczonych przez producenta i w czasie mix’u. Może owe rewelacyjne brzmienie wzięło się stąd, że Horda w niektórych utworach użyła siedmiostrunowych gitar. Krążek jest opakowany w tekturowe opakowanie, które po otworzeniu ma kształt, a jakże odwróconego krzyża. Ramiona krucyfiksu ubarwiają rysunki przedstawiające archaniołów Michała i Gabryjel walczących, choć już raczej zabitych przez czarne, upadłe anioły. Na górze widzimy natomiast Maryję (chyba?) ubraną na czarno, trzymającą w swych ramionach jakiegoś kundla, wilka, dzika. Na samej okładce widać natomiast czterorocznego kozła, który przekuwa swą pierś sztyletem. Teksty są autorstwa Nergala oraz Krzysztofa Azarewicza i oparte są na pracachpoglądach Crowley’a i Austina Osmara Spare’a. Na pytanie o tytuł płyty Nergal odpowiada: „to manifest naszej siły, możliwości, potencjału. To pięść w stronę ignorancji, a zarazem ukłon w stronę tego, co nieznane, a wszechobecne. Patrzymy tu i poza, jesteśmy wszędzie, rozwijamy się we wszystkich kierunkach… oto nasze cele. Jesteśmy jednością z wszechświatem!”
No, to teraz możemy przejść do pachnącej siarą zawartości muzycznej albumu. Pierwszy utwór to „Horns Ov Baphomet” zaczynający się intrem, słychać jakby ktoś szukał stacji radiowej, a ciągle trafia tylko na rozgłośnie jakiś radiowych ewangelistów. Nagle owe poszukiwania przerywa fragment przemówienia Crowley’a, w czasie, którego pojawia się już perkusja i wchodzą gitary. Sam utwór jest rewelacyjnym buldożerem, który na idealnie nadaje się do miarowego pogo. Następnie z głośników mej wieży wydobywa się nie święty „Modern Iconoclasts”, kurna jeszcze lepszy kawałek. Nie dość, że ciężki jak cholera to jeszcze chwilami dość szybki. Po nim moją duszę pali „Here And Beyond”, no Behemoth opuściły ciągoty do death metalu i znów zasiada na należnym mu tronie black. Utwór jest szybki, ha nawet bardzo, a te przejścia po prostu majstersztyk. Zresztą jak ma się takiego perkusistę jak Interno to, czemu nie? A w czasie zwolnień, które są tak monumentalne, że mi ściany w pokoju pękają pojawiają się klawisze, obsługiwane przez U.Reck’a z Lux Occulty. Chyba ostatnio jest na to jakaś moda. Najpierw Vader, teraz Behemoth. Na szczęście jednak klawisze są użyte z umiarem i nie robią z tego krążka jakiejś sraki, tylko poważne konkretny kawał deathowego, smrodliwego gówna (w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu). No i tak dobrnęliśmy do „As Above So Below”, do którego teledysk znajduje się na płycie. W tym numerze szczególnie mocno słyszalny jest bas i to on gra tu pierwsze skrzypce, a gitary trochę chowają się za niego. W tle słychać jakieś głosy. No a jeszcze prawie na końcu ta króciutka przerwa, kiedy myślimy, że to koniec, a po chwili horda jeszcze chwilę gra, po czym dopiero kończy. Bardzo, naprawdę bardzo chwytliwy numer. „Blackest On The Black”, mhm taki szybki standardzik blackowy. Od Behemoth należy wymagać więcej. Znacie nową płytę Lost Soul? No pewnie, że znacie. To pamiętacie, że co 3-4 utwory było tam jakieś mini intro. Powiedzmy sobie szczerze, że jeśli słucha się długo płyty ekstremalnej black/death metalowej to słuchacza często łapie znużenie. No i tu właśnie potrzebne są takie przerywniki, które dają nam trochę czasu na przygotowanie się do zmierzenia się z dalszą częścią krążka. Pomysł ten wykorzystał również Nergal umieszczając nagranie pt., „Hekau 718”, które składa się z jakiś dziwnych wręcz industrialnymi dźwięków będących podkładem do darcia mordy przez Nergala. Po owym intrze następuje kolejny etap gwałcenia narządów słuchu za pośrednictwem utworu „The Harlot Ov The Saints”. Zaczyna się szybko, potem zwalnia, następnie znów Inferno dodaje gazu. No i tu kolejna perełka pt. „No Sympathy For Fools”. Ten utwór jest szczególny. W czasie jego zapowiadania środkowy palec Nergala idzie ku górze, hehe. Sam utwór jest wielkim fuck off’em w stosunku do wszystkich, którzy zazdroszczą Havocowi, Inferno i Nergalowi m.in. ich popularności i rzucają grupie kłody pod nogi, tworzą wokół ich wielkie gówno poprzez m.in. swoje kłamliwe plotki… Pozycję dziewiątą na track liście zajmuje tytułowy „Zos Kia Cultus”. W tym nagraniu bardzo wyraźnie widać, że aby tworzyć muzykę ekstremalną, która jest prawdziwą sztuką nie wystarczy znać jedynie 3 akordów i drzeć mordy. Gitary chodzą rewelacyjnie, szczególnie dobrze prezentują się brzmiące orientalnie, wręcz egzotycznie solówki. Utwór przechodzi bardzo płynnie w „Fornicatus Benefictus”, które jest intern do wybitnego „Typhonian Soul Zodiack” zaczynającym się wstępem będącym idealną współpracą gitary elektrycznej i akustycznej. Elektryk nadaje ciężaru a prowadzi akustyk. Po prostu cudo. W środku słyszymy zwolnienie, orientalne solówki już na elektryku, które świetnie dopełniają czegoś na kształt dialogu wokali. Słychać charakterystyczny wokal Nergal’a, tzn. coś między skrzekiem, a growlem, a w tle kogoś, który krzyczy ten sam tekst co Nergal. No i na koniec został już tylko „Heru Ra Ha Let There Re Might”, który jest typowym utworem Behemoth i doskonale kończy tę rewelacyjną płytę. Choć denerwuje mnie w nim takie jak to określił ktoś z hordy chamskie cięcie, tzn. w czasie szybkiego fragmentu po prostu go zakończono. Osobiście wolałbym jakby był bardzo powoli ściszany.
No to przyszedł czas na posumowanie. Nowa płyta Behemoth jest dziełem wybitnym. Wszystko na albumie podane jest w idealnych proporcjach i nie umie wyobrazić sobie sytuacji, w której krążek nie spodobałby się fanowi ciężkich brzmień.
Lista utworóó
1. Horns Ov Baphomet
2. Modern Iconoclasts
3. Here And Beyond
4. As Above So Below
5. Blackest On The Black
6. Hekau 718
7. The Harlot Ov The Saints
8. Sympathy For Fools
9. Zos Kia Cultus
10. Fornicatus Benefictus
11. Typhonian Soul Zodiack
12. Heru Ra Ha Let There Re Might
Ocena: 10/10

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty