Blackwhole – Another Starless Night
(2 października 2014, napisał: Przem "Possessed")

Czy ktoś z Was słyszał wcześniej o Blackwhole? Nie przejmujcie się, ja też nie. Blackwhole to młoda niemiecka kapela, powstała w 2012 roku. A co grają? Dość ciekawy doom/black/death metal. Mają na swoim koncie demo „Another Starless Night” i split z Warhammer. Wydawnictwo, które mam przyjemność właśnie zaprezentować, to reedycja ich demówki z dodatkowym utworem z wyżej wspomnianego splitu. Całość rozpoczyna utwór „Ruins”. Prosty riff gitarowy, po chwili włącza się bass i perkusja, wszystko wolne i smoliste. Wokal głęboki i bardzo czytelny. Po dłuższej chwili wszystko nabiera szybkości by w kulminacyjnym momencie zatrzymać się na chwilę i powrócić do dołującego zwolnienia. „Parlamentsufer” rozpoczyna się w podobny sposób, lecz riff jest już inny, wolno grająca perkusja uderza w nasze uszy jak młot w pokręconych rytmach. Nieduże przyspieszenie, podwójny wokal, pojawiający się w pewnym momencie, prowadzą nas już do utworu tytułowego. „Another Starless Night” to najdłuższy utwór na tym materiale, bo trwa ponad 12 minut. Średnie tempo, proste riffy i po dłuższej chwili pojawiający się szept, po nim krzyk i pełen ekspresji „śpiew”. Muzyka kołysze słuchacza i omotuje niczym pająk swoją ofiarę. W połowie utworu wyciszenie, pojedyncze uderzenia w nisko strojone struny i znowu to wolne tempo, które wgniata w ziemię. Dodatkowo mamy tutaj jeszcze „Spees Graben” ze wspomnianego wcześniej splitu z Warhammer. Utwór rozpoczyna się nieco tylko szybciej, lecz szybko zwalnia i porywa słuchacza w trans, by po chwili znów przyspieszyć… i od tego momentu zaczyna się bardzo ciekawie, szybkie kostkowanie przy wolnym riffie, szept, pokręcona perkusja, a wszystkie te elementy szybko się wymieniają, mieszają i… to już koniec. Zdecydowanie Blackwhole nie silą się na jakieś popisy techniczne, czy upychanie wielu riffów w jeden utwór, lecz sposób gry perkusisty nie można nazwać nudnym, a bass też jest bardzo istotnym elementem ich muzyki. Ta muzyka wgniata w glebę lepiej niż kafar i jest w niej coś co przypomina mi amerykański Winter, czy wolne fragmenty Hellhammer. Na pewno nie mogę im odmówić serca i emocji włożonych w „Another Starless Night”. Z głośników sączy się smoła, a klimat jaki tworzą, słabe jednostki może doprowadzić do depresji. Więc skoro już teraz chłopaki tak grają i mają własną tożsamość muzyczna, co będzie za kilka lat?
Wyd. Fallen Temple, 2014
Lista utworów:
1. Ruins
2. Parlamentsufer
3. Another Starless Night
4. Spees Graben
Ocena: 8/10

































