Black Sachbak – No Pain No Gain

(10 lipca 2014, napisał: Paweł Denys)


Black Sachbak – No Pain No Gain

Black Sachbak pochodzi z Izraela i na swojej debiutanckiej płycie, której dali na imię „No Pain No Gain” grają ponoć thrash metal. Jeśli tak ma wyglądać ta cała nowa fala thrashowego łomotu, to ja serdecznie podziękuję. Nie wiem, czy ten album to jakiś żart, czy też może oni tak na poważnie. Jeśli druga opcja okazałaby się prawdziwa, to jeszcze jakoś byłbym w stanie znieść ten album. Kiedy jednak pomyślę, że pierwsza opcja może okazać się prawdą, to wysiadam z tego pociągu i wypierdalam ten materiał do najbliższego kosza. Prosta łupanka, która w zaledwie 1% jest jakoś interesująca. Pozostałe 99% to kpina! Chciałoby się zakrzyknąć: Z czym do ludzi?!?!?!. Takie granie zwyczajnie nie przystoi kapeli, która chce coś osiągnąć, zdobyć jakiś fanów, czy też wryć się całkiem mocno w nową falę thrash metalu. Zresztą z tym thrash metalem, to BS też ostro pojechali. Wcale nie ma go tu za wiele. Od cholery tu punkowej niedbałości, tak w wokalach jak i w samych dźwiękach. Bliżej temu graniu do crossover niż do klasycznej thrashowej formy. Po kilku piwach może ten materiał przelecieć przez uszy i nie wzbudzić obrzydzenia, ale na trzeźwo jest nie do zniesienia. Nie ma na tym albumie nawet chwili, która byłaby interesująca. Nie ma tu niczego ciekawego. Poszczególne kawałki są praktycznie idealne, a jedyną ich zaletą jest krótki czas trwania. Te dwadzieścia dwie minuty są nie do wytrzymania i nie do słuchania. Nawet jednokrotne przesłuchanie jest w stanie zniechęcić mnie na tyle skutecznie, że nie mam żadnego zamiaru nawet sprawdzać informacji o zespole. Nie wiem, co oni biorą na próbach lub czym się tam w formie płynów raczą, ale ewidentnie powinni darować sobie tego typu zabawy i skupić się na muzyce. No chyba, że jakieś punkowe skłoty to ich marzenie. Wtedy nie wnikam i wyłączam to gówno. Zapominam o tym koszmarze, bo szkoda nerwów. Miała być rozrywka, miały być kopiące songi i trochę ciekawych patentów. Tymczasem na „No Pain No Gain” nie ma na czym ucha zawiesić. Idealny album, aby podarować go wrogowi i zapomnieć zarówno o płycie, jak i o nim. Omijajcie ten szajs. Jeśli jeszcze zdarza wam się wśród nowych thrashowych zespołów szukać czegoś ciekawego, to szukajcie w innym miejscu. Ci Izraelczycy oferują szczyny i gówno. Nic więcej.

 

Wyd. Self released, 2013

 

Lista utworów:

 

1. Haircut I Never Got
2. The IMF 02:22
3. Dubstep Sucks
4. Marx Was Right
5. Beer Law
6. Soher (Tamir Gal cover)
7. Capitalist Zombies
8. Fuck Your Law
9. TV
10. Smoke Hash

 

Ocena: +2/10

 

 

https://www.facebook.com/BlackSachbak

 

 

divider

polecamy

Martwa Aura / Odour of Death – Credo in Mortem BLACK MASS – WARLUST Entropia – Vacuum Moonreich – Fugue
divider

imprezy

Killsound metal fest. Black Waves Fest vol.4 DESTROYERS wraca na Śląsk po ponad 25 latach! koncerty Frightful SeaFall, Bloodisle, Faith Lost Jungle Rot i Une Misere na wspólnym koncercie w Polsce koncerty Mastemey Behemoth: Trasa “Ecclesia Diabolica Baltica” Prog In Park III Foad Fest III Philip H. Anselmo & The Illegals “Pantera Set” w Warszawie Wszystkie zespoły MYSTIC FESTIVAL 2019 znane Moonspell i Rotting Christ w Polsce Deströyer 666 i Dead Congregation w Polsce
divider

patronujemy

ROCK N’SFERA 3 i 4 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation Premiera nowego albumu Nekron – Psychosis Uerebos – Tormented by Faith Planet Hell – Mission One Nowy NEKKROFUKK!!! Vibrant – The hell is around me Hectic – Exist to Burn Zorormr – Corpus Hermeticum Last Grey Ocean – debiutancka płyta HYPERIAL – Blood And Dust Unsaint – Watch Them Bleed
divider

współpracujemy

VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Nowy numer Musick gotowy. Radio ProRock Galicja Productions Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty