Lost Soul – Jacek Grecki

(1 stycznia 2005, napisał: FATMAN)


Lost Soul – Jacek Grecki

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Mam wrażenie, że ta myśli jest bardzo bliska niezbyt rozmownemu frontmanowi Lost Soul. Cóż jednak z tego, gdy zespół nagrywa takie łyty?! „Übermensch” w mojej wieży gości często, a i po wysłuchaniu fragmentów „Chaostream” jestem pewny, że podobnie będzie i z tym albumem. Mam nadzieję, że czas oczekiwania na nowe dzieło tej czterogłowej bestii umili wam zapis rozmowy z Jackiem Greckim…

Cześć to dopiero początek trasy. Jak wam idzie?

Zbliżamy się do półmetka. Z koncertu na koncert jest coraz lepiej. Jesteśmy przyjmowani na równi z Vader. Czasem trochę lepiej, czasem trochę gorzej, ale to zależy od miasta. Generalnie przyjęcie naszego zespołu na całej trasie jest rewelacyjne.

Skład to Crionics, Ceti, Vader i wy. Masz w tym zestawie może swojego faworyta?

Ze względów tylko i wyłącznie muzycznych będą to Ceti i Crionics.

Na występach prezentujecie nowe wiosła. Może coś o nich opowiesz…

Nasze gitary mają siedem strun. Tak samo zresztą jak i bas. Instrumenty zrobił dla nas nasz lutnik – Paweł Kanecki. Ponoć w nocy łączy się z siłami ciemności i stamtąd bierze swoje pomysły (śmiech).

Te fantazyjne kształty waszych instrumentów na pewno budzą spory zachwyt, ale i pewnie duża zazdrość. Spotkałeś się z opinią, że jest to niepotrzebne, że to zwykły szpan?

Nie spotykamy się z takimi głosami. Wiem, że ludziom te gitary się podobają i co najważniejsze brzmią one naprawdę dobrze.

Przejdźmy teraz może do nowej płyty. „Chaostream” ma się ukazać na początku grudnia…

Od razu sprostuje. Dwudziestego piątego lutego 2005.

Ok, w takim razie w lutym. Czego możemy się spodziewać po tej produkcji?

Bardzo szybkiej, mocnej, death metalowej płyty bez klawiszy. Może nie zabrzmi to najlepiej, ale jest to bardzo wysoki poziom. Po prostu znamy swoją wartość.

Tym razem nagrywaliście w Hertz’u. Wiem, że zmiany są potrzebne, ale jednak wasz ostatni krążek pod względem brzmienia był świetny i trudno mi uwierzyć w to, że pod opieką braci Wiesławskich uda wam się go przebić.

Powiem ci, że przebiliśmy je tysiąckrotnie. Żadna produkcja z Hertz’a, w tym najnowszy Crionics, który miałem przyjemność słyszeć nie dała rada nas przebić. Mamy potężne gitary, potężnie brzmienie. Wszystko jest selektywne i ciężkie. Sądzę, że warto było nagrywać w Białymstoku.

Na „Übermensch” bardzo podobało mi się to, że co trzy utwory znajdowało się intro. Dzięki temu zabiegowi, materiał nie nużył. Człowiek miał chwilę by odpocząć i z pełnią sił słuchać kolejnych kompozycji. Słyszałem, że na „Chaostream” zarzuciliście ten pomysł…

Zrobiliśmy to, ponieważ tak chcieliśmy. Każda nasza płyta musi być inna, a drugiej strony musi być słychać, że jest to Lost Soul. W tym wypadku słychać to po riffach. W tym czasie mieliśmy chęć zrobienia takiej płyty i taką właśnie nagraliśmy.

Wspomniałeś, że na „Chaostream” nie będzie klawiszy. Przecież ten instrument poniekąd budował ten wasz charakterystyczny sound…

Tym razem ich po prostu nie będzie.

Mam rozumieć, że jest to wrodzona antypatia do tego instrumentu…

Nie. Nagraliśmy taką, a nie inną płytę, ponieważ taką mieliśmy potrzebę.

Mieliście jakieś problemy w studiu w czasie powstawania tego materiału?

Nie. Wszystko poszło bardzo sprawnie. Jedyną niedogodnością było to, że musiałem wcześniej wrócić do Wrocławia ze względu na pracę i nie byłym przy miksach. Przyjechałem dopiero na mastering.

Do tej pory waszym okładkami zajmował się Jacek Wiśniewski. Kto tym razem zajmie się okładką? Jakich symboli możemy się spodziewać? Co będzie owy obraz przedstawiał?

Razem z Adamem rzucamy pomysłami, aby wszystko pasowało do konceptu i tytułu płyty. Jacek przysłał nam kilka próbek i następnie korygujemy jego pracy doprowadzając je do ostatecznego kształtu. Dajemy dość wyraźne pomysły, a on jest grafikiem i jest od tego, żeby zrobić to tak jak my to widzimy.

Masz w ogóle jakiś ulubionych grafików, których prace bardzo cenisz?

Nie interesuję się tym. Myślę tylko o Lost Soul i nie mam czasu by tak szczegółowo przypatrywać się innym zespołom.

Jakiś czas temu miałem przyjemność rozmawiać z Adamem. W czasie naszej rozmowy stwierdził, on że: „buńczucznym satanistom poleca dzieła F. Nietzsche”. W czasie dzisiejszego koncertu pod sceną będzie stało pewnie wielu młodych fanów, nie da się ukryć, że sam jestem jeszcze gówniarzem, ale co czujesz, gdy grasz dla sporej grupy ludzi, która siłą rzeczy może mieć problemy ze zrozumieniem waszego przekazu?

Nie czuję nic takiego. Koncerty są dla mnie żywiołem i przekazuję to, co przekazuję, ale cały czas najważniejsza jest muzyka i nie wolno o tym zapominać.

Od jakiegoś czasu jesteś pod opiekuńczymi skrzydłami Empire Records. To był chyba dla was interes życia…

Nie ująłbym tego w ten sposób, może nie interes życia (śmiech). Na pewno pchnęło to zespół na dobre tory i nadało nam wiatru w żagle. Powoli idziemy w dobrym kierunku.

Ja mógłbym z tym polemizować. Mam wrażenie, że ten kontrakt i promocja z nim związana wyrwała was z letargu, w którym byliście pogrążeni przez kilka dobrych lat. Wcześniej wasza nazwa była znana nielicznym.

Podejrzewam, że na zachodzie byliśmy bardziej znani niż w Polsce, ale nie ukrywajmy, że nie było dobrze. Metal Mind Productions, z którym mieliśmy kontrakt na pierwszą płytę nie zrobił praktycznie nic. Jesteśmy na nich źli (śmiech).

Z kolej na świecie reprezentuje was Osmose. Jak ze swojej roli wywiązują się Francuzi?

Już nie. Zerwaliśmy kontrakt. Właśnie jesteśmy na etapie podpisywani dużego kontraktu z wielką firmą na kilka albumów. Nie mogę powiedzieć, o kogo chodzi, ale zaraz po trasie powinny być newsy.

Czemu zerwaliście kontrakt?

Osmose za mało zrobiło. Pierwsza i podstawowa rzecz, nie wysłali nas na trasę. Aby sprzedać zespół trzeba w niego zainwestować, a oni tego nie zrobili.

Wracając na chwilę do stajni Mariusza Kmiołka. Mam wrażenie, że ostatnio Empire Records otwiera się na inne gatunki muzyczne niż death metal. Czy sądzisz, że wejście w wasze szeregi np. The Chainsaw to dobry pomysł?

Znam ten zespół. Bardzo fajnie grają. Nawet go lubię (śmiech). Firma się rozrasta i dobrze, aczkolwiek bez przesady. Uważam, że Mariusz nie przyjąłby żadnego nu metalowego zespołu. To już nie jest klasyka jak taki heavy metal. Trudno jest mi się na ten temat wypowiadać. Mam za mało czasu by się zastanawiać nad tym, co Mariusz robi, ale zauważam jakieś tam zmiany i bynajmniej nie uważam ich za złe.

Kluczową sprawą w promowaniu zespołu są koncerty. Jest szansa na to, że weźmiecie też udział w jakieś trasie koncertowej, która obejmuje teren nie tylko naszego kraju?

Na pewno nie na jednej. Na pewno nie tylko w Polsce. Podejrzewam, że zwiedzimy cały świat i to dość szybko. Planujemy wspólną trasę z Behemoth w okolicach marca, czyli tuż po ukazaniu się płyty. To tyle, jeśli chodzi o koncertowanie.

Na tą trasę sygnowane jest też Pandemonium i Frontside…

Tak, doborowe towarzystwo (śmiech).

Czytając newsy z waszej strony internetowej zauważyłem stwierdzenie: „w zespole nastąpią już niedługo bardzo ważne zmiany”. Brzmi to bardzo enigmatycznie, więc może powiedziałbyś coś więcej?Mam nadzieję, że nie chodzi tu o zmiany kadrowe…

Mowa jest tylko wyłącznie o kontrakcie. Zmiana składu nam nie grozi. W zespole panuje wspaniała atmosfera i docieramy się na trasie.

Nie tak dawno powiedziałeś, że: czasy grzecznych chłopców z Lost Soul już się skończyły. Czy zechciałbyś rozszerzyć tą wypowiedź?

Jeszcze nie. Poczekajmy na kontrakt, czyli do momentu aż kapela uzyska trochę wyższą pozycję i wtedy będziemy jechać! Ostro (śmiech)! Będziemy mówić prawdę…

Patrząc z zewnątrz na Lost Soul mam wrażanie, że w zespole razem z Adamem pewnie trzymacie za ster. W takim razie, do kogo należy ostatnie słowo w kwestii muzyki czy np. grafiki na płytę?

Do wszystkich! Adam pisze teksty i zajmuje się wywiadami. Moją działką jest muzyka, a Piotrek i Tomasz po prostu współuczestniczą w obrabianiu materiału. Każdy ma prawo głosu. Każdy może powiedzieć nie. W zespole panuje pełna demokracja, a to, że jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi tylko nas wzmacnia.

Największą zaletą Jacka Greckiego jest…

Skromność (śmiech).

A jego największa wada to…

Ciężko mi znaleźć wadę (śmiech). Bardziej z rzeczy osobistych. Może w sensie muzycznym, a raczej scenicznym to pedantyzm. Rozstawienie kabli, przewodów na scenie czy brzmienie. Wszystko musi grać! To jest moja wada.

Widzę, że mocno rozgraniczasz życie prywatne i sceniczne…

Tak trzeba, inaczej się nie da.

Na sekundę wróćmy do trasy. Headlinerem jest Vader. Nie zależnie od tego czy się ich lubi czy nie chyba każdy miał już możliwość wysłuchania kontrowersyjnego „The Beast”. Co sądzisz o tym albumie?

To ja jestem wyjątkiem (śmiech). Nie słyszałem jeszcze „The Beast”. Ściągnąłem tylko dwa udostępnione przez zespół utwory z ich oficjalnej strony. Jeden z nich mi się bardzo podoba i to tyle. Nigdy nie byłem fanem Vader, to znaczy bardzo lubiłem ich do „Sothis”, a potem przestali mi podchodzić. Oczywiście lubię jeszcze poszczególne utwory typu „Carnal”, no i ten słynny „Dark Transmission” (śmiech).

Od pewnego czasu jesteś właścicielem pubu. Co sprawiło, że postanowiłeś rozpocząć działalność gospodarczą na tym polu?

Chęć bycia własnym szefem. Tak, właśnie to (śmiech). Klub to był pomysł na życie i powoli się rozkręcamy.

Jeśli można, a jak w ogóle interes się kręci?

Powoli i do przodu.

Strat nie zanotowaliście…

W tej chwili jestem zadłużony, bo wiadomo, że dopiero rozkręcam ten klub, ale powoli wszystko spłacam.

Dalej uważasz, że to był dobry pomysł?

Oczywiście! Dużo pracy, ale odpocznę sobie w grobie (śmiech).

Diabolique stało się ważnym punktem na koncertowej mapie polski. Jakie zespoły będzie można w najbliższej przyszłości u ciebie zobaczyć?

Nie pamiętam wszystkiego. Na pewno będzie kilka koncertów kapel metalowych ze średniej półki polskiej. Będzie prawdopodobnie Kat, na pewno będzie Trauma i zapowiada się bardzo ciekawy sylwester. Zaprosiliśmy Decapitated, zagra Lost Soul, zaprosiliśmy Elysium i jeszcze jeden Wrocławski zespół. Zrobimy imprezę zamkniętą na 200 osób. Czekam tylko na ostateczne potwierdzenie Decapitated i ruszamy.

Elysium? Czy nie gra z nimi teraz przypadkiem wasz były basista? Skoro zagra w twoim klubie muszę rozumieć, że rozstaliście się w pełnym zrozumieniu racji obu stron…

Samo rozstanie było kwasem. Empire Invasion 2003 było kwasem ze strony Pawła w stosunku do nas, ale teraz jest to już zapomniana historia. Paweł bardzo dużo się od nas nauczył i teraz po tym czasie już to docenia. Sądzę, że jego doświadczenie może dobrze wpłynąć na jego nową kapelę.

Koncert, jakiej grupy w twoim klubie byłby dla ciebie spełnieniem marzeń?

Vital Remains, Morbid Angel, 1349…

Byłem pewny, że w pierwszej kolejności wymienisz Vital Remains. W wielu wywiadach z tobą wypowiadasz się bardzo ciepło o „Dechristianize”. Z drugiej jednak strony nie umiem się oprzeć wrażeniu, że twój opis nowej płyty w pewnym stopniu pokrywa się z twórczością Amerykanów…

Nie. Nasza płyta jest zupełnie inna niż „Dechristianize”. Jest bardzo szybka, a VItal Remains, jeśli chodzi o solówki robią tak zwane tematy, które się powtarzają. U nas tego nie ma. U nas jest po prosto solo. Tam jest bodajże jedna, dwie solówki w drugim numerze z płyty, a tak to są same temaciki, które są zbliżone do siebie. U nas po jakimś tam refrenie jest solówka i tyle.

Powoli zbliżamy się do końca, ale jednak zanim on nastąpi chciałbym dowiedzieć się paru rzeczy z waszej przeszłości. Czemu wasze demo "Superior Ignotum" zdecydowaliście się nagrać w Czechach?

Mieliśmy wtedy dobrą koleżankę Magdę, która zajmowała się nami w tym czasie i ona poleciła nam to studio. Poza tym mogliśmy u niej mieszkać. Do Czeskiego Cieszyna było bardzo blisko tak, że mieliśmy darmowe jedzenie i nocleg. Słyszeliśmy wcześniejsze produkcje z tego studia i w mojej opinii wyszło to całkiem przyzwoicie, aczkolwiek nie wiem czy ktoś słyszał to demo. Rozprowadziliśmy tylko ze 30-50 sztuk. Jednak to demo zostało jeszcze raz zarejestrowane we Wrocławiu w studio Digital, a potem wydane przez Baron Records. Sądzę, że to właśnie ta wersja jest bardziej znana.

Po zarejestrowaniu tego materiału nawiązaliście współpracę z Baron Records i zespół stanął na rozdrożu. Mowa była o braku wspólnej wizji. W takim razie, w jakim kierunku poszczególni członkowie zespołu chcieli pchnąć Lost Soul?

Tak ta przerwa dobrze nam zrobiła. Nie pamiętam za dobrze tamtej sytuacji.

Wasz debiut “Scream Of The Mourning Star” ukazał się nakładem Metal Mind Productions. Album niestety nie przebił się dalej. Pamiętam, że promocja siedziała równo, ja osobiście znalazłem jedynie malutki raport ze studia, który ukazał się w Metal Hammer’ze. Co spowodowało taki stan rzeczy?przecież ten materiał mimo upływu lat dalej się broni!

Nie mam pojęcia. Przysięgam nie mam pojęcia. To jest głupota ludzka. Każdy z nas dobrze wie, że trzeba zainwestować, aby interes się rozkręcił. Można sprzedać wszystko i boli mnie, że te firmy sprzedają jakieś gówna, które nie mają żadnego poziomu muzycznego. Decydują się na zespoły, które dużo koncertują i są bardziej znane, ponieważ mają dużo przyjaciół i razem piją. To jest dla mnie żenujące. Tu masz przykład bycia niegrzecznym chłopcem. Będziemy mówić głośno o tym jak biznes muzyczny nas po prostu dyskryminuje.

A ja dalej drążę temat. Jaka jest następna pozycja na liście tego, o czym niegrzeczni chłopcy chcą mówić?

Na razie nie powiem (śmiech).

Nie będę cię już dłużej męczył. Udanego koncertu. Jeśli chcesz możesz coś jeszcze przekazać czytelnikom MetalruleZ.

Słuchajcie prawdziwej muzyki. Zwracajcie uwagę na dobrą muzykę i nie dajcie się oszukać. Nie kupujcie gówna. Pozdrawiam!

divider

polecamy

Exul – Path To The Unknown Faust – Cisza Po Tobie Stillborn – Cultura de la muerte
divider

imprezy

Black Waves Fest vol. 9 Septicflesh i wyjątkowi goście na jedynym polskim koncercie! Legendy niemieckiego thrashu z Assassin zagrają dwukrotnie w Polsce! Cannibal Corpse i zabójczy goście wpadają na jeden koncert do Polski! Exodus, pionierzy thrash metalu, powracają do Polski! 25/05/2024 KREW OGIEŃ ŚMIERĆ: Stillborn, Ragehammer, Hellfuck, Chaingun Trve Metal Camp vol. 4 Aftermath Tour – Banisher, Truism THE ACT OF FRUSTRATION TOUR Injure Grind Attack Stillborn, HellFuck, Ragehammer w maju Left To Die i Incantation na jedynym koncercie w Polsce! MASTER gwiazdą finałów polskiego Bloodstock! Wolves In The Throne Room, Gaerea oraz Mortiferum zagrają w Polsce Unholy Blood Fest vol. 3 Sepultura po raz ostatni w Polsce!
divider

patronujemy

Trzecia płyta ATERRA Narodowy spis zespołów – Artur Sobiela, Tomasz Sikora Premiera albumu „Szczodre Gody” Velesar NEAGHI – Whispers of Wings Taranis „Obscurity” ROCK N’SFERA 5 ATERRA – AV CULTIST ‚Chants of Sublimation’ Trichomes – Omnipresent Creation
divider

współpracujemy

Sklep Stronghold Musick Magazine nr 31 VooDoo Club MORBID CHAPEL RECORDS Wydawnictwo Muzyczne Pscho Hellthrasher Productions SelfMadeGod Godz Ov War
divider

koncerty