Mesmerize – Paintropy
(28 sierpnia 2013, napisał: Paweł Denys)

Pewnie nie tylko mi włoski heavy metal kojarzy się nie najlepiej. Okazuje się jednak, że i w kraju makaronem płynącym funkcjonują zespoły, które potrafią zagrać ten gatunek, tak aby nie było śmiechu i uczucia zażenowania. Mesmerize to nie nowicjusze i to słychać, ale słychać też, że ten zespół w nosie ma heavy metalową przaśność i skupia się na przyłożeniu do pieca, a więc na tym, czym dobry heavy metal powinien się cechować. Zresztą ich granie ma wiele punktów stykowych z rasowych thrash metalem, co okazuje się wprost zbawienne dla tej płyty, która pomimo sporego czasu trwania nie nudzi, a wręcz potrafi zaintrygować na tyle, że wysłuchanie jej kilka razy pod rząd nie nastręcza żadnych problemów, a prowadzi wręcz do tego, że z każdym kolejnym odsłuchem coraz więcej w głowie z niej zostaje. Na pierwszy plan wysuwa się tu gitarowa robota. Dobre riffy sypią się tu niczym z rogu obfitości. Nie porażają oryginalnością, ale mocy im odmówić nie można i niczego więcej tu nie potrzeba. Nie ma też przesadzenia z solówkami, co z pewnością podnosi wartość krążka. Świadoma, pełna ekspresji i kopiących pomysłów robota w tym temacie została przez zespół wykonana. Pozostaje jedynie przyklasnąć. Także sekcja rytmiczna dzięki znakomitemu wyczuciu i osadzeniu daje po uszach aż miło, a na ustach pojawia się po prostu uśmiech i zadowolenie, bo okazuje się, że heavy metal nie musi śmierdzieć na kilometr kupą, a ciągle może skutecznie umilać czas bez zbędnego zadęcia czy niepotrzebnego patosu. Wybuchowa mieszanka przygotowana przez Mesmerize sprawdza się idealnie. Umiejętnie wyważono tu wszelkie proporcje. Mocy i kopniaków jest tu w nadmiarze, ale to wszystko kontrastowane jest za pomocą melodii i podniosłości, która pojawia się tylko tam, gdzie jest absolutnie niezbędna. Do tego dodajcie sobie sporą dawkę mroku. Z połączenia tego wszystkiego wyszedł album, który oczywiście świata heavy metalu nie przywróci do góry nogami, ale za to jest to album, który śmiało można puszczać ludziom reagującym alergią na tego typu granie i mieć pewność, że śmiech z politowaniem nie zagości na ich twarzach. W sumie takie coś nie powinno dziwić. Wszak Mesmerize istnieje już wiele lat i słychać, że to poważni panowie, którym nie w głowie ganianie za smokami i granie słodkich melodyjek, które idealnie sprawdzałyby się na weselach. Jeśli rasowy heavy metal ma wyglądać, tak jak na „Paintropy” to chyba będę musiał zrewidować swój pogląd na takie granie pochodzące z kraju Silvio Berlusconiego. „Paintropy” to po prostu dobry album.
Wyd. Punishment 18 Records, 2013
Lista utworów:
1. It Happened Tomorrow
2. 2.0.3.6.
3. A Desperate Way Out
4. Monkey In Sunday Best
5. Midnight Oil
6. Within Without
7. One Door Away
8. Paintropy
9. Shadows At The Edge of Perception
10. Mrs. Judas
11. You Know I Know
12. Masterplan
13. Promises
Ocena: 8/10
https://www.facebook.com/mesmerizemetal

































