Mega Sin #4
(12 grudnia 2004, napisał: FATMAN)

Grzesznicy po raz kolejni udowodnili, że jak się chce, to się potrafi. Czwarty numer, mimo że ukazał się dość krótkim okresie czasu, co do wcześniejszego jest niemniej ciekawy.
Na pierwszy ogień jak zwykle idą wywiady, którymi ten periodyk stoi. W szczególności polecam bardzo szczerą rozmowę z Danem Swano, który wypowiadał się w imieniu Bloodbath, bo po jej lekturze jest się, nad czym zastanowić. Zaintrygować może również rozmowa z Paimonem z Thunderbolt, z której można dowiedzieć się naprawdę sporo o polskie scenie black metalowej, mimo, że wielu twierdzi, iż takowa nie istnieje. Jeśli jesteśmy już przy czarnej sztuce, to przeczytajcie koniecznie zapis konwersacji z liderem Black Altar! Do dzisiaj mam pustkę w głowie, a na podstawie kilku zdań można napisać całkiem niezłą operę mydlaną. O wywiadzie z Behemoth nie warto wspominać, bo Nergal jest na tyle wdzięcznym rozmówcą, że bardzo trudno spieprzyć z nim wywiad. W Mega Sin bardzo podoba mi się to, że coraz bardziej poszerza się jego tematyka i otwiera się na bardziej wyszukane. W tym numerze oddano głos takim zjawiskom jak: Nyia, Antigama, Dillinger Escape Plan czy pod względem ideologicznym Watain. Wszystko cacy, tylko będę wdzięczny, jeśli następnym razem rozmową z ludźmi tworzącymi tak ciekawe rzeczy przypadnie trochę więcej miejsca niż jedna żałosna, karcina na łebek. Tym razem trochę zawiodła mnie „Retrosekcja Zwłok”. Wyszła jakoś tak nieciekawie, ale niestety ideałów wśród nas nie ma. Kontynuując szybki rajd po stałych rubrykach nadszedł czas na „Grzech Pierworodny”, w którym można przeczytać zabawny i wciągający wywiad z Teppahem, który powoli wyrasta na animatora polskiej sceny. Co jest kolejne na liście do odhaczenia? A już wiem, recenzje. Cóż, aby się zbytnio nie stresować, to jak zwykle w większości je sobie odpuściłem, bo przecież dobrze wiadomo, że każdy ma swoją opinię, ale jednak do dziś nie umiem zrozumieć jak nowego Samaela i Dillinger Escape Plan można ocenić niżej od Unleashed?!?!
Kolejny dobry, a niech im będzie, bardzo dobry numer. Jak tak dalej pójdzie to się jeszcze i rozbestwię. Zastanawia mnie tylko jedno. Czemu Grzesznicy chcą się dalej nazywać zinem? Przecież Mega Sin od samego początku prezentuje się na poziomie prasy oficjalnej, a i pod wieloma względami ją przewyższa…































