SKINEATER – DERMAL HARVEST
(9 czerwca 2013, napisał: Pudel)

Pytanie za sto punktów: co może grać zespół ze Szwecji, mający w składzie ludzi występujących przedtem między innymi w Carnal Forge i Defleshed? No wiadomo, że raczej peruwiański folk to nie będzie. „Dermal Harvest” to prawie 40 minut szwedzkiego death metalu. Gdzie trzeba melodyjnego po linii At The Gates, momentami zaś całkiem brutalnego(taki „Drifting” mógłby znaleźć się spokojnie na którejś płycie wielkiego Dismember). Całość chodzi sprawnie niczym w szwajcarskim zegarku, gdzie trzeba pojawiają się gitarowe sola, perkusista także wie do czego zestaw garnków służyć powinien. Daje radę także wokalista, choć może powinien więcej pić, ja bym tu chętnie widział nieco brutalniejszy growl. W ostatnim kawałku gitary tną na troszkę blackową nutę, ale nie wpływa to na całościowy obraz albumu w żaden sposób. „Dermal Harvest” to taka w pewnym sensie „bezpieczna” płyta – naprawdę, nie ma się tutaj do czego dowalić, fani kapel z kraju Ikei i Volvo zdecydowanie powinni się zapoznać z tym krążkiem. Jedyny problem jest taki, że takich płyt już są dziesiątki, jeśli nie setki i ciężko będzie się przebić Skineaterowi do świadomości szerszej publiki, chyba że uda im się załapać na jakąś większą trasę. Ja tam chętnie bym pomachał banią do „Drifting” czy „Dismantling”.
Lista utworów:
1. He Was Murdered
2. Dismantling
3. Your Life Is Mine
4. Made of Godsick
5. Through the Empire
6. Stab
7. Drifting
8. Thousand Dead Faces
9. Bring Them
10. Solitude Discord
Ocena: 7/10
