The Devil’s Blood – The Thousandfold Epicentre
(19 czerwca 2012, napisał: Wojciech Michalak)

Przyznam, ze było to moje pierwsze spotkanie z zespołem The Devil’s Blood i nie za bardzo wiedziałem, czego oczekiwać. Kapela o takiej nazwie może grać praktycznie wszystko (a zarazem do prawie każdej odmiany taka nazwa brzmi czerstwo). Jak duże było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że odpalając płytę dostałem kawał zadziwiająco solidnego… hard rocka!
Krew Diabła miesza klasyczne brzmienie z elementami psychodelii, która tylko dodaje doskonałego smaku! Po pierwszym przesłuchaniu już miałem całkowitą pewność, że do albumu Holendrów będę wracał jeszcze przez lata.
Największym atutem kapeli jest brzmienie – typowo w stylu przełomu lat 60 i 70, zero jakiegoś nowoczesnego, sterylnego badziewu! Szczególnie przy solówkach dźwięki gitary powalają na kolana! Na szczęście praca instrumentów broni się na każdym możliwym polu, nie tylko na działce realizatora dźwięku. Dobre, chwytliwe riffy, fantastyczne sola, całkiem niezłe wsparcie klawiszy (solidnych, rockowych klawiszy! nie sądziłem, ze ktoś jeszcze pamięta jak poprawnie używać tego instrumentu). Kompozycje wciągają, ale nie męczą. Pomimo swojej długości (tylko dwa utwory na całej płycie trwają mniej niż 5 minut) sporo się w nich dzieje, nie ma miejsca na nudę. Wiele młodych kapel chcących grać "rocka" powinno przesłuchać tę płytę i zobaczyć jak to się naprawdę powinno robić.
Na osobny akapit zasługują tez wyczyny Faridy – wokalistki grupy. Naprawdę dobry głos, który doskonale pasuje do muzyki. Pomimo, że kobieta nie ma w głosie takiej siły jak większość wokalistów z tego gatunku, to doskonale potrafi oddać nastrój utworów (który dodatkowo podkręcają okultystyczne teksty kapeli).
Co tu dużo mówić, płyta jest naprawdę dobra, ale nie wszystkim podejdzie. Trzeba lubić ten klimat przełomu lat 60 i 70-tych, zmieszany dodatkowo z psychodelą i okultyzmem. Większość czytelników pewnie odrzuciłaby z miejsca ten krążek i skierowała uwagę na duuużo cięższe zespoły. I byłby to błąd, bo Devil’s Blood jest zespołem świetnym. Warto zwrócić na niego uwagę, szczególnie że na dobrą sprawę są zespołem bardzo oryginalnym wykonując taką muzykę w takich czasach. Wielkie brawa, będę śledził rozwój tej kapeli z zapartym tchem !
P.S. Jeśli ktoś po przesłuchaniu The Thousandfold Epicentre będzie pod równie silnym wrażeniem co ja, to polecam jeszcze zespół Blood Ceremony. Mimo, że stylistycznie ciut się różnią, to i tam można spotkać ten fenomenalny klimat.
Lista utworłó
1. Unending Singularity
2. On the Wings of Gloria
3. Die the Death
4. Within the Charnel House of Love
5. Cruel Lover
6. She
7. The Thousandfold Epicentre
8. Fire Burning
9. Everlasting Saturnalia
10. The Madness of Serpents
11. Feverdance
Ocena: +8/10
































