Cirith Ungol – King Of The Dead
(7 maja 2012, napisał: Wojciech Michalak)

Pora sięgnąć do zapomnianej już niestety klasyki epickiego metalu ` `King Of The Dead`, opus magnum kultowej swego czasu kalifornijskiej formacji Cirith Ungol.
Król Umarłych to mus dla każdego fana solidnej, starej szkoły. Podniosła mieszanka heavy i doom metalu, podana w najlepszej możliwej postaci. ęwietne, niebanalne kompozycje, które wniosły sporo do muzyki, niesamowity klimat płyty. Wszystko dodatkowo podparte świetnym brzmieniem, wielbiciele Black Sabbath czy Manilla Road (jeśli jeszcze nie znają Cirith Ungol) będą zachwyceni! Utwory są zróżnicowane, niektóre bardziej "chwytliwe", inne bardziej potężne, ale żadne nie dające miejsca na nudę – prawie każdy kawałek zostaje w głowie i jest nucony pod nosem przez dobre kilka godzin (ja dla przykładu nie mogłem dziś uwolnić się od "The Finger Of Scorn").
Sekcja rytmiczna też robi wrażenie, głównie przez to, że potrafią zagrać bardzo solidnie, bez przesadnego udziwniania. Styl gry perkusisty kapeli – Roberta Garvena przywodzi mi na myśl tylko jedną osobę – Billa Warda! Gitarzysta grupy, Jerry Fogle (nieżyjący już niestety), ani na moment nie pozostaje w tyle. ęwietne riffy i absolutnie genialne solówki! Można ich słuchać w nieskończoność, a ich wspaniałości dopełnia brzmienie, które jest idealnie dopasowane do tej kapeli, nie jestem w stanie wyobrazić sobie Cirith Ungol, które brzmi choć trochę inaczej.
Jedyną rzeczą, do której mozna się przyczepić, jest wokal. Obecnie jestem fanem tego, co robi Tim Baker, ale potrzebowałem dość dużo czasu, żeby do tego się przekonać. Mam też pełną świadomośc, że dla bardzo wielu osób to własnie osoba gardłowego jest zasadniczą wadą zespołu, ale trzeba oddać jedno – to właśnie popisy wokalisty czynią tą kapelę tak wyróżniającą się spośród innych kapel. Czy się to komuś podoba czy nie – śpiew Bakera dobrze dopełnia to, co wyczarowali spod swoich palców instrumentaliści.
Podsumowując – mamy doczynienia z świetną, przemyślaną, doskonale wyważoną płytą. Mieszanka heavy i doomu w najlepszym dostępnym, niezwykle epickim wydaniu. Mimo, że Cirith Ungol powoli zaczyna odchodzić w niepamięć, warto dać im szansę. Bo wątpie, żeby ktoś, kto lubi prawdziwy, dobry metal zawiódł się tym albumem.
Lista utworłó
1. Atom Smasher
2. Black Machine
3. Master of the Pit
4. King of the Dead
5. Death of the Sun
6. Finger of Scorn
7. Toccata in Dm (J.S. Bach cover)
8. Cirith Ungol
Ocena: +9/10






























