Castle – In Witch Order
(17 października 2011, napisał: Prezes)

Już na `dzień dobry` zespół Castle mnie zaintrygował. Spokojnie pasące się owieczki na okładce? O co chodzi?! Już nie mówię, żeby jakieś diabły, albo coś, ale`Ś barany? Dobra, nie wnikam, taki był widocznie koncept`Ś Kolejna rzecz, która mnie mocno zdziwiła to (a jakże!) sama muzyka. Czegoś takiego się po prostu nie spodziewałem. Już od pierwszych dźwięków zespół wali prosto miedzy oczy nieskomplikowanymi, ale niezwykle chwytliwymi riffami. W muzyce Castle przewijają się dość szerokie wpływy rozpościerające się od klasycznego heavy/doom metalu, poprzez stoner metal a na mrocznym rocku skończywszy. Czasami ciężarem Amerykanie przypominają nieco Black Sabbath, innym razem znowu jakiś przebojowy motyw przywodzi na myśl nieodżałowane Sentenced. Wprawdzie wiele było już kapel próbujących grać w ten sposób, ale Castle po prostu ma to coś, co przyciąga, elektryzuje i nie pozwala odejść od głośników. Nie wiem czy to ta specyficzna mroczna i niespokojna atmosfera, czy zajebisty, hipnotyzujący głos wokalistki. Fakty są jednak takie, że tego materiału po prostu bardzo przyjemnie się słucha. I nieważne czy człowiek jest akurat spokojny, zdenerwowany czy znudzony. Ten album dostosowuje się do naszego nastroju. Raz pobudza, innym razem znowu uspokaja. Może brzmi to śmiesznie, ale tak właśnie jest. Na pewno spora w tym także zasługa świetnie dobranej produkcji. Brzmienie jest dość proste i surowe, ale przez to bardzo żywe i autentyczne. Czasami można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w jednym pomieszczeniu z zespołem, w jakiejś dobrze nagłośnionej salce prób.
Naprawdę nie spodziewałem się że zespół, który jest absolutnym debiutantem (nie nagrali ponoć wcześniej nawet jednej demówki) może nagrać materiał tak dojrzały i interesujący. Będę czekał na ich kolejny ruch, oby jak najprędzej.
Lista utworóó
1. Descent of Man
2. Fire in the Sky
3. Slaves of the Pharao
4. Knife in the Temple
5. Total Betrayal
6. Spellbinder
7. Lost Queen
8. Shaman Wars
9. Sleeping Giant
10. Butcher of Los Angeles
11. Devils Castle
Ocena: 8/10
































